Jeśli nie zamówienia publiczne, to co?

Czy należy liczyć się z długofalowym kryzysem branży budowlanej i brakiem umiejętności zrealizowania w Polsce dobrych projektów? Wydaje się, że nie - o ile zaczniemy stosować w Polsce na szeroką skalę inne modele realizacji inwestycji niż model publiczny - pisze Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Jeśli nie zamówienia publiczne, to co?

Niekorzystna sytuacja projektów inwestycyjnych oraz w pewnej mierze wykonawców, nie ogranicza się wyłącznie obszaru Polski. Dość wspomnieć, że skala upadłości firm wykonawczych w Hiszpanii jest porównywalna z tą, którą obserwujemy w naszym kraju - jakkolwiek wynika to z odmiennych przyczyn. Nawet w Niemczech szereg sztandarowych inwestycji, jak choćby lotnisko Willego Brandta, nie może doczekać się terminowego zakończenia.

Hiszpania zmaga się wciąż z kryzysem sektora finansów publicznych i ogranicza wydatki, Niemcy doświadczają problemów administracyjno-organizacyjnych, dla zidentyfikowania i rozwiązania których powołują komitety złożone z przedstawicieli różnych środowisk wykonawczych oraz administracji.

W Polsce w ostatnich miesiącach coraz częściej zwraca się uwagę na problemy natury fundamentalnej, związane z przygotowaniem i realizacją projektów inwestycyjnych w ramach systemu zamówień publicznych, który okazuje się niewydajny, mało elastyczny i konfliktogenny. Jak dotąd, nie zdołaliśmy podjąć - wzorem chociażby Niemiec - wspólnych kroków, które miałyby zaradzić obecnym problemom i zapobiec wystąpieniu tych lub nowych w przyszłości. Pojawia się wiele sugestii zmian w prawie zamówień publicznych, to jednak trudno dostrzec spójną koncepcję oraz realną możliwość dokonania przełomu w praktyce przygotowania i realizacji zamówień publicznych.

Czy należy zatem liczyć się z długofalowym kryzysem branży budowlanej i brakiem umiejętności zrealizowania w Polsce dobrych projektów? Wydaje się, że nie - o ile zaczniemy stosować w Polsce na szeroką skalę inne modele realizacji inwestycji niż model publiczny.

W świetle obowiązującego w Polsce prawa wyróżnić można, nieco uogólniając, trzy główne modele realizacji inwestycji publicznych, to jest: model publiczny, w ramach którego jednostka publiczna jest inwestorem i operatorem; model prywatny, w ramach którego następuje wyprowadzenie funkcji inwestorskich i zarządczych na stałe poza sektor publiczny (do podmiotu prawa prywatnego, z reguły spółki); oraz model mieszany, publiczno-prywatny, w ramach którego funkcje inwestorskie i operatorskie powierzone są sektorowi prywatnemu na pewien czas oraz pod nadzorem jednostki publicznej.

Model mieszany realizowany jest w szczególności poprzez umowy partnerstwa publiczno-prywatnego, umowy koncesji na roboty budowlane czy umowy budowy i eksploatacji autostrady płatnej.

W Polsce dotychczasowa praktyka pokazuje, że model mieszany jest zauważalnie mniej konfliktogenny od modelu publicznego oraz przynosi lepszą wartość za te same pieniądze (value for money). Projekty były realizowane z uwzględnieniem terminów określonych umową oraz w granicach pierwotnych budżetów inwestycyjnych.

Co więcej, w procesie przygotowania projektów partnerstwa publiczno-prywatnego czy także koncesji na roboty budowlane, uwzględnia się nie tylko nakłady inwestycyjne, ale także - co jest bardzo istotne - całościowe koszty zarządzania i utrzymania inwestycji w długim horyzoncie czasowym, który z reguły wynosi około 25-35 lat. Warto odnotować, że postulat uwzględniania nie tylko nakładów inwestycyjnych, ale także późniejszych kosztów utrzymania i zarządzania dopiero od niedawna zaczyna znajdować uznanie także wśród twórców zmian w systemie zamówień publicznych, wyznaczając nowy, prawdopodobny kierunek rozwoju wspólnotowego prawa zamówień publicznych.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU