Kacprzyk: Przyznajemy kredyty, nie interesują nas polityczne tarcia w samorządach

Czynnik polityczny, szczególnie przy długoterminowym finansowaniu samorządów, siłą rzeczy schodzi na drugi plan. Ważniejsze są już podjęte zobowiązania oraz stabilność bazy przychodowej - wyjaśnia Dariusz Kacprzyk, prezes BGK.
Kacprzyk: Przyznajemy kredyty, nie interesują nas polityczne tarcia w samorządach
Jaka jest kondycja finansowa jst?

Dariusz Kacprzyk, prezes BGK: Moim zdaniem jest ona niezła zważywszy na to, że samorządy właściwie nie zaplanowały w ogóle deficytu w budżetach. Z drugiej strony może to świadczyć o tym, że nie jest najlepiej, bo nie podejmują nowych wyzwań inwestycyjnych. Trochę gorzej jest pewnie wszystkim samorządom ze względu na to, że spadły przychody na skutek wolniejszego niż spodziewany rozwoju gospodarczego.

Generalnie więc nie ma w tym zakresie dramatu, jednak kondycja jst nie pozwala na podjęcie dużej liczby inwestycji, tak dziś potrzebnych.

Czy sytuacja powiatów jest szczególnie niedobra?

Powiaty były i są słabsze niż duże samorządy, zawsze miały stosunkowo niewiele własnych dochodów, którymi mogły dysponować i przeznaczyć na nowe inwestycje. Nie pomaga im z pewnością obciążenie związane ze służbą zdrowia.

Jak na zdolność kredytową jst wpłynął nowy wskaźnik zadłużenia samorządów? Czy nie hamuje on samorządowych inwestycji?

Wydaje mi się, że nowy wskaźnik zadłużenia obniżył możliwość podejmowania inwestycji. Jednak nie chodziło o to, by nowy wskaźnik wspierał inwestycje, ale odnosił się do faktycznej oceny zdolności inwestycyjnej samorządów.

Mieliśmy wiele narzekania na stare wskaźniki zadłużenia, że nie odzwierciedlały rzeczywistej kondycji finansowej, bo 60 proc. zadłużenia dla dużego miasta nie stanowiło zagrożenia, a w przypadku powiatu czy małej gminy ze stosunkowo niewielkimi dochodami własnymi pojawiał się problem.

Z tego punktu widzenia nowy wskaźnik jest dużo lepszym miernikiem. Jeśli więc patrzymy przez pryzmat tego, czemu ten wskaźnik ma służyć, czyli rzeczywistej ocenie zdolności do zadłużania się, to zdecydowanie jest on lepszy. To, że dla niektórych samorządów nowy wskaźnik stanowi formalne ograniczenie i obniża zdolność zadłużania się, nie jest niespodzianką, bo od kilku lat jest on wszystkim powszechnie znany i w jakimś stopniu można się było przygotować do tej sytuacji.

Czy to znaczy, że nie wszystkie jst przygotowały się do nowej sytuacji?

Wskaźnik odnosi się do podziału wolnych środków, którymi nie każdy samorząd dysponuje. Działa też w odniesieniu do historycznych wyników, jest więc procykliczny. Jeśli mamy za sobą chude lata, to niekoniecznie dzisiaj daje nam to dużo możliwości.

Obserwujemy symptomy ożywienia gospodarczego, dlatego myślę, że inwestycji będzie coraz więcej w miarę, jak rosła będzie baza podatkowa wynikająca nie tylko z podatku od osób fizycznych, ale i prawnych. Im lepiej będzie w gospodarce, tym lepiej będzie samorządom. Będą miały większą nadwyżkę, podejmą więcej inwestycji, które zwiększą ich przychody.

Co zatem powinny zrobić władze samorządowe, by w kolejnych latach nie ograniczyć działań inwestycyjnych?

Przede wszystkim samorząd powinien podjąć strategiczną decyzję, w którym kierunku chce się rozwijać, bo mam wrażenie, że niektóre samorządy mają niespójne pomysły.

Z jednej strony jest to kwestia industrializacji, czyli poszukiwania inwestorów, przedsiębiorstw, które mogłyby się tam ulokować i budować bazę podatkową. Z drugiej strony mogą pojawić się pomysły, by ściągać turystów. Te dwa cele nie zawsze da się pogodzić, ponieważ atrakcyjność turystyczna niekoniecznie idzie w parze ze wspieraniem rozwoju przedsiębiorczości, czasami uciążliwej dla otoczenia.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU