Kandydat kpi z warszawskiego budżetu partycypacyjnego

- Proponowany warszawski budżet partycypacyjny wygląda jak kieszonkowe. Przeznaczone do wydatkowania 26 mln złotych stanowiące 0,2% budżetu miasta, czy nawet zapowiedziane na następną edycję 52 mln, to zdecydowanie zbyt mało - twierdzi kandydat na prezydenta stolicy Andrzej Gorayski (Demokracja Bezpośrednia).
Kandydat kpi z warszawskiego budżetu partycypacyjnego

Jak podaje kandydat Demokracji Bezpośredniej (DB) pierwsza edycja budżetu obywatelskiego dla m. st. Warszawy w roku 2014 unaoczniła rzeczywista potrzebę i chęć zaangażowania się obywateli w proces podejmowania decyzji o wydatkach miasta. Zgłoszono ponad 3 tysiące projektów, ponad 165 tysięcy Warszawiaków wybrało bezpośrednio ponad 300 do realizacji. Sama inicjatywa cieszy.

- Niestety martwi stosunkowo niewielki rozmach przedsięwzięcia. Przeznaczone do wydatkowania 26 mln złotych stanowiące 0,2% budżetu miasta, czy nawet zapowiedziane na następną edycję 52 mln, to zdecydowanie zbyt mało, aby miasto i warszawiacy mogli odczuć w pełni pozytywne skutki współdecydowania - twierdzi Andrzej Gorayski.

Czytaj też: Petroff-Skiba: Dopiero trzeci budżet obywatelski jest dobry

Kandydat proponuje wprowadzenie nowego (r)ewolucyjnego rozwiązania: Obywatelskiego Budżetu Inwestycyjnego.

- Budżet przeznaczony na inwestycje na rok 2014 wynosił około 2,5 miliarda złotych. Nie ma żadnego powodu, aby po zakończeniu już rozpoczętych inwestycji, o następnych decydowały wciąż władze miejskie, w ich kompetencji powinny pozostać jedynie wydatki bieżące - wyjaśnia.

Już w budżecie na rok 2019 o rozdysponowaniu 3 miliardów złotych na inwestycje powinni decydować, bezpośrednio obywatele. Umożliwi im to zaproponowany przez DB system obywatelskiego budżetu inwestycyjnego, przy którym obecnie proponowany warszawski budżet partycypacyjny wygląda jak kieszonkowe.

Czytaj też: Budżety obywatelskie będą sterowane centralnie, z Warszawy?

Podstawowe założenia to możliwość zarządzania środkami przeznaczonymi na inwestycje w następujących etapach:

* kwota przeznaczona na inwestycje dzielona przez obywateli za pomocą interaktywnego systemu suwaków na poszczególne sfery: komunikacja zbiorowa, drogi i mosty, ład przestrzenny i gospodarka nieruchomościami, gospodarka komunalna i ochrona środowiska, edukacja, ochrona zdrowia i pomoc społeczna, kultura i ochrona dziedzictwa kulturowego, rekreacja, sport i turystyka, zarządzanie strukturami samorządowymi, budżet partycypacyjny.

* w ramach przydzielonych na poszczególne sfery środków obywatele, organizacje pozarządowe, urząd miasta, urzędy dzielnic zgłaszają projekty jednoroczne lub wieloletnie,

* opiniowanie projektów, konsultacje społeczne i debaty,

* głosowanie nad proponowanymi projektami,

* realizacja projektów.

Taki system - zdaniem kandydata - pozwoli na kreowanie przyszłego kształtu Stolicy przez samych mieszkańców, uniezależniając jej inwestycje od grup nacisku i polityków.

Badania szwajcarskich i niemieckich ekonomistów (np. B. Frey, A. Stutzer, G. Kirchgassner, L. Feld) nie pozostawiają złudzeń. Na obszarach gdzie obywatele mają duży wpływ, zwłaszcza na kwestie finansowe w samorządach, PKB per capita jest wyższy o 15%, odnotowuje się o 30% mniej przypadków unikania płacenia podatków, usługi publiczne są o 20% tańsze, a dług publiczny niższy o 25%. Są więc też pozytywne, gospdoarcze skutki wprowadzenia lokalnej demokracji bezpośredniej.

Ponadto im więcej decyzji lokalnych podejmować będziemy wspólnie, tym szybciej ustrój demokracji bezpośredniej przeniesie się na szczebel krajowy, a być może nawet europejski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU