Kary za zakłócenie Marszu Jedności w Białymstoku

Grzywny po 600 zł wobec 17 osób, miesiąc ograniczenia wolności z obowiązkiem 40 godzin pracy wobec kolejnych 18 osób orzekł Sąd Rejonowy w Białymstoku wobec uznanych za winnych zakłócenia Marszu Jedności w Białymstoku. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Kary za zakłócenie Marszu Jedności w Białymstoku
Informację o wyrokach nakazowych podało w piątek biuro prasowe tego sądu. Tym samym sprostowało swoją informację z czwartku o tym, iż wobec wszystkich 35 obwinionych orzeczono jednakowe kary - po 500 zł grzywny.

Marsz Jedności zorganizowano we wrześniu 2011 roku, w proteście przeciwko serii incydentów o charakterze nacjonalistycznym.

Wnioski o ukaranie osób zakłócających legalną manifestację skierowała do sądu policja. Wnioskowała także o to, by osoby te odpowiedziały za demonstracyjne okazywanie w miejscu publicznym lekceważenia narodowi polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom.

Sąd wobec 17 osób orzekł po 600 zł grzywny, zaś wobec 18 wymierzył kary miesiąca ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy w wymiarze 40 godzin. Wyroki nie są prawomocne, na razie nie wiadomo czy obwinieni będą się od nich odwoływali.

Wrześniowy Marsz Jedności zorganizował poseł PO Robert Tyszkiewicz, w proteście przeciwko serii incydentów wymierzonych w środowisko mniejszości narodowych w regionie w 2011 r. Chodziło wówczas przede wszystkim o zniszczenie polsko-litewskich tablic w gminie Puńsk, antyżydowskie napisy i zniszczenie pomnika upamiętniającego mord Żydów w Jedwabnem.

W marszu wzięło udział ok. 130 osób: władze miasta, politycy, mieszkańcy miasta, działacze organizacji pozarządowych, przedstawiciele mniejszości narodowych.

Zbierano podpisy pod Manifestem Jedności i Tolerancji; podkreślano, że region ma długie tradycje wielokulturowe, które są "wspólnym dobrem i największą chlubą". "Wspólnie postawmy tamę fali bezmyślnej nienawiści" - głosił manifest.

Marsz został zakłócony przez kilkudziesięcioosobową grupę młodych mężczyzn. Szli oni obok uczestników marszu i wznosili okrzyki np. "Jedna Polska narodowa", "Naszą bronią nacjonalizm", "Precz z komuną", "Nie przepraszam za Jedwabne", "Polska cała tylko biała". Policja nie interweniowała, nikogo na miejscu nie zatrzymano.

Od tego czasu miały miejsce kolejne nacjonalistyczne incydenty, np. zamalowanie dwujęzycznych polsko-białoruskich tablic w Orli, a także namalowanie treści antysemickich na cmentarzu żydowskim w Wysokiem Mazowieckiem.

Śledztwa w sprawie incydentów prowadzone są pod nadzorem prokuratur okręgowych w Białymstoku i Łomży. Kilka spraw dotyczących niektórych z tych incydentów umorzono z powodu niewykrycia sprawców. M.in. śledztwo dotyczące zamalowania tablic w gminie Puńsk. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.