Klub Jagielloński: zmarnowano szansę na ważne zmiany w Kodeksie wyborczym

- Zmianie prawa nie towarzyszy proces modernizacji. Mamy raczej do czynienia z technologiczną degrengoladą - komentuje nowelizację Kodeksu wyborczego ekspert Marek Solon-Lipiński.
Klub Jagielloński: zmarnowano szansę na ważne zmiany w Kodeksie wyborczym
fot.fotolia

5 lutego o godz. 15 w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks wyborczy.

- Kodeks wyborczy dotyka ta sama choroba, która trawi większość polskich regulacji. Zmiany pojawiają się pod wpływem impulsów medialnych i poprawiając jedną lukę prawną, tworzą kolejną lub kilka kolejnych – pisze dla portalu jagiellonski24.pl Solon-Lipiński, ekspert ds. procedur wyborczych.

Przykładowo: powrót do wyborczych płacht oznacza, że nie będzie się dało stosować wprowadzonych niedawno nakładek Braille'owskich, pozwalających na głosowanie osobom niewidomym. Stąd prezydencki projekt zakłada wycofanie nakładek. - Można by rzec: koszt nakładek w alfabecie Braille'a – pięćset tysięcy złotych. Zawód, jaki spotka osoby, które z nich korzystały – bezcenny – komentuje Solon-Lipiński.

Socjolog w tekście dla portalu jagiellonski24.pl wylicza zmiany, które zakłada projekt prezydencki m.in.: wycofanie się z „książeczki wyborczej”, wprowadzenie przezroczystych urn, wysyłanie powiadomień o wyborach do wyborców i zmiany dotyczące procedury liczenia głosów w komisjach.

Ekspert zwraca uwagę, że część tych regulacji prawdopodobnie nie będzie egzekwowana.

- Nakaz wspólnego liczenia jest krokiem w dobrą stronę, jednak wydaje się, że w tym przypadku zmiana prawa nie będzie skuteczna. Społeczna rzeczywistość jest taka, że często zasiadają w komisjach przez lata dokładnie ci sami ludzie, którzy postępują według utartych schematów – wyjaśnia Solon-Lipiński. - Ustawowy nakaz wspólnego liczenia głosów będzie niezwykle trudny do wyegzekwowania. Nie trzeba szukać spisków, aby zrozumieć, że ludzie zasiadający w komisjach chętnie pójdą na skróty. Będą liczyć głosy tak, jak do tej pory – bo tak jest szybciej, bo tak było zawsze, bo „nowy” członek komisji zostanie łatwo spacyfikowany starych wyjadaczy – ostrzega.

Socjolog zwraca uwagę, że szansa na nowe otwarcie w zakresie procedur wyborczych została w dużym stopniu zmarnowana.

Świadczy o tym m.in. powołanie w skład nowej komisji członka dopiero co zdymisjonowanej, skompromitowanej PKW. Także wypowiedzi pracowników KBW pokazują, że są oni wciąż tak samo daleko od społecznej rzeczywistości, jak byli wcześniej. W tegorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych liczyć głosy będzie się ręcznie: system informatyczny nie zostanie zbudowany na czas.

- Dla osób, które ze względów badawczych stale śledzą wyniki wyborów, degrengolada technologiczna systemu jest aż nadto widoczna. Przede wszystkim konieczna jest mentalnościowa, promodernizacyjna zmiana u osób, które zarządzają instytucjami odpowiadającymi za przeprowadzenie wyborów. Bez tego nawet najlepsze zmiany prawa skazane są na porażkę. – podsumowuje Solon-Lipiński.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie zmarnowano, tylko celowo wykonano.

piszczała, 2015-02-08 13:50:50 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE