Kraków szuka nowego pomysłu na miasto

• Mniej niż 1/3 mieszkańców wystawia swej dzielnicy ocenę dobrą lub bardzo dobrą. 
• Prezydent Jacek Majchrowski proponuje rewizję granic i być może także liczby dzielnic.
• Czy rady dzielnic są gotowe do buntu? – pyta prof. Jarosław Górniak.
Kraków szuka nowego pomysłu na miasto
Pod względem funkcjonowania dzielnic Kraków może uważać się za lidera. Ale tylko w Polsce. (Fot. : www.pasazer.utk.gov.pl)

Mija ćwierć wieku, odkąd radni Krakowa (przewagą zaledwie jednego głosu) powołali do życia dzielnice miasta. Dziś samorządowcy, ale też sami mieszkańcy stawiają pytanie: co dalej? W jakim kierunku powinny rozwijać się dzielnice Krakowa? Jaka powinna być ich rola w strukturze miasta i jakie powinny mieć kompetencje? Temu właśnie poświęcona była debata „Przyszłość krakowskich dzielnic – komu jeszcze są potrzebne”, która 23 lutego odbyła się w Centrum Obywatelskim w Krakowie. Udział w niej wzięli przedstawiciele samorządu, organizacji pozarządowych, naukowcy oraz mieszkańcy.

– Pod względem frekwencji w wyborach, ilości pieniędzy przekazywanych przez miasto, zainteresowania mieszkańców i ich oceny krakowskie dzielnice są najlepsze w Polsce. To inni od nas się uczą – stwierdził już na początku Bogusław Kośmider, przewodniczący krakowskiej rady miasta.

Jak dodał, ok. 30 proc. mieszkańców Krakowa ocenia swoją dzielnicę bardzo dobrze lub dobrze (co ciekawe, najlepiej oceniają funkcjonowanie dzielnicy mieszkańcy Nowej Huty). Tyle że jeszcze więcej – ok. 40 procent ankietowanych – wystawiło swym dzielnicom ocenę negatywną i stąd też, choć w polskich realiach Kraków może uważać się za lidera, już w porównaniu z wieloma zagranicznymi miastami wypada dość słabo. Owa słabość w dużej mierze wynika z braku identyfikacji mieszkańców ze swoją dzielnicą, a to skutkuje niskim stopniem ich zaangażowania w jej życie.

– Niewielu mieszkańców dzielnic jest w stanie wskazać nazwę i numer dzielnicy, w której mieszka – powiedziała Iga Maliszewska z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wskazała przy tym na duże zróżnicowanie mieszkańców dzielnic ze względu na pochodzenie – są przecież wśród nich nie tylko rodowici krakusi, ale tez studenci, przedsiębiorcy (nie zawsze prowadzą interesy w dzielnicy, w której mieszkają) oraz osoby przyjeżdżające za pracą.

Kolejną bolączką dzielnic są ich dość ograniczone możliwości: tak finansowe, jak i kompetencyjne. Jak przypomniał prezydent miasta Jacek Majchrowski, obecnie dzielnice nie mają aparatu wykonawczego, można jedynie wskazywać miastu zadania warte realizacji. Wskazał on zarazem na wpływ, jaki na funkcjonowanie dzielnic ma sam rozwój miasta – jego geograficzne rozrastanie się czy budowa nowych ciągów komunikacyjnych.

– Z pragmatycznej perspektyw nie możemy nie reagować na to, że miasto się rozwija – powiedział prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie (a w przeszłości wicepremier w rządach Leszka Millera i Marka Belki).

Konkluzja może być tylko jedna: obecna sytuacja na dłuższą metę jest nie do utrzymania. To zaś, jak zmienić obecny model funkcjonowania, wymaga w znacznie większym stopniu dopuszczenia do głosu samych mieszkańców.

– Zmieniło się ich nastawienie. Znacznie ważniejsza niż dostępność komunikacyjna czy infrastruktura staje się kwestia zaspokojenia tych potrzeb, które nie są czysto materialne. Mieszkańcy oczekują rzeczywistego współuczestnictwa w rozwoju – ocenił prof. Hausner.

– To naturalne przejście w społeczeństwie, które już na tyle poprawiło swój byt materialny, że przechodzi do epoki postmaterializmu – dodał prof. Jarosław Górniak z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dlaczego miasto nie wybuduje centralnej ciepłowni? To najlepszy sposób na walkę ze smogiem.

Stan, 2016-03-07 12:10:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE