Mapy ryzyka powodziowego: Gminy nie chcą płacić odszkodowań za zmiany w mpzp

  • Bartosz Dyląg
  • 30-10-2015
  • drukuj
Ciągle nie została ustalona kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej w związku z dostosowaniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (mpzp) do nowych map powodziowych. Związek Miast Polskich zapowiada, że w nowej kadencji Sejmu nie odpuści tego tematu.
Mapy ryzyka powodziowego: Gminy nie chcą płacić odszkodowań za zmiany w mpzp
Gminy nie chcą być narażone na odszkodowania. Fot. UG Rawa Mazowiecka

Jak zaznacza Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich problem map ryzyka powodziowego nie jest nowy, jest to „ponowne formułowanie uwag zgłaszanych od roku”.

Chodzi o wątpliwości dotyczące obowiązku uwzględniania map ryzyka powodziowego w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego.

Gminom grozi wypłata dużych odszkodowań

Po pierwsze, mimo starań ze strony rządu nie została ostatecznie ustalona kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej przy zmianach w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego.

– Jeśli zmienimy plany w stosunku do dzisiejszych i nowe tereny zaznaczymy w nich jako objęte ryzykiem zalania, następnego dnia przyjdą do gminy po odszkodowania właściciele nieruchomości położonych na tym terenie. Odszkodowania te będą związane ze spadkiem wartości takiej nieruchomości – przewiduje Andrzej Porawski.

Co prawda, rząd przyjął projekt tzw. małej nowelizacji Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz skierował go do Sejmu, wiadomo jednak, że projekt ten w obecnej kadencji nie został rozpatrzony.

Andrzej Porawski przypomina, że „wcześniej była propozycja ustępującego rządu, która dotyczyła systemowego załatwienia sprawy w sposób zgodny po części z istniejącym orzecznictwem”.

- Jeżeli sprawcą zmiany w planie jest pomiot inny niż gmina w ramach swojej samodzielności i odpowiedzialności, wtedy to ten podmiot, a nie gmina ponosi odpowiedzialność o charakterze odszkodowawczym, ponieważ gmina ma wtedy obowiązek zmiany planu, a nie wynika to z jej inicjatywy – wyjaśnia Andrzej Porawski.

Jakość map budzi wątpliwości

Po drugie, pojawiają się liczne wątpliwości na temat jakości map. Na przykład Urząd Morski w Szczecinie ma odmienną opinię niż wynika to z mapy ryzyka powodziowego dla Świnoujścia. Ta ostatnia mówi, że 100 proc. miasta musi być objęte zakazem zabudowy. Podobne uwagi ma GdańskWrocław z kolei przedstawił bardzo konkretne uwagi wskazujące na to, że mapy przedstawione miastu nie uwzględniają inwestycji dokonanych po powodzi w 1997 r., kiedy to wykonano wiele zmian w profilach hydrogeologicznych mających na celu zabezpieczenie przed powodzią.

- Zdajemy sobie sprawę, że kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej nie będzie załatwiona ad hoc, bo jest to kwestia legislacji. Opracowaliśmy wyczerpującą opinię prawną, którą udostępnimy nowemu rządowowi oraz posłom nowej kadencji – mówi Andrzej Porawski.

Dyrektor biura Związku Miast Polskich temat map jest bardzo ważny dla samorządów i nie można go odpuścić.

Bez zmian nie będzie środków z UE

Wiceminister środowiska Dorota Niedziela przypomina, że przepisy wynikające z dyrektywy powodziowej nakładają na resort obowiązek przygotowania map zagrożenia i ryzyka powodziowego – instrumentu, który jest istotny z punktu widzenia planowania przestrzennego oraz skutecznej ochrony przeciwpowodziowej. Bez tych zmian nie ma możliwości uruchomienia finansowania ze środków unijnych w gospodarce wodnej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wiem, że to pytanie retoryczne, ale dlaczego ze zrozumieniem przyjmują gminy obowiązek zapłaty podatków, a nie potrafią podjąć obowiązku sporządzania planów miejscowych? Z obowiązkiem się nie dyskutuje, ma być spełniony i już. Mapy ryzyka powodziowego to narzędzie do wykazania przez gminy dbałości o... bezpieczeństwo swoich mieszkańców. To istota dobra publicznego, do którego ochrony zobowiązana jest wspólnota. Skąd to zatroskanie o odszkodowania z tytułu spadku wartości nieruchomości wybudowanych na terenach zagrożonych zalaniem? Czy muszą ludzie doświadczać utraty swojego mienia, czy można mieszkańców narażać na utratę zdrowia, a nawet życia podczas powodzi? Gdyby gminy sporządzały plany miejscowe (mpzp) to miałyby na rysunkach tych planów wyznaczone tereny zagrożone powodzią, z ustaleniami o bezwzględnym zakazie zabudowy tych terenów. Wobec jakichkolwiek wątpliwości, co do granic terenów zagrożonych zalaniem - wystarczy ekspertyza hydrogeologiczna. To przecież oczywiste, że woda wypełni tereny zgodnie z ich ukształtowaniem, wg warstwic/rzędnych terenu. To przecież nie jest trudno obliczyć i nanieść na mapy. Wystarczy nawet tylko naniesienie na mapach granic terenów zalanych podczas ostatnich powodzi tzw. stuletnich, a nawet nazywanych, jako tysiącletnich (1997, 2010). I co jakie stąd wnioski? Czy przygotowano takie mapy?. Czy te zalane sołectwa, gminy i miasta zobrazowały na swoich mapach zakres tych powodzi? Bo najważniejsza jest obawa przed odszkodowaniami związanymi ze spadkiem wartości tych nieruchomości?, w większości zbudowanych wg decyzji wzizt, a nie na podstawie planów miejscowych? Jedyna szansa dla ochrony mienia i życia naszych obywateli jest w zagrożeniu finansowania ze środków unijnych w gospodarce wodnej.- jeśli gminy nie opracują map zagrożenia i ryzyka powodziowego. Bo to oznacza realną utratę pieniędzy, a to jest najważniejsze! rozwiń

Wiesława Strabel, 2015-11-25 00:32:57 odpowiedz

3 grudnia 2015 roku w Warszawie będzie zorganizowana konferencja dotycząca roli i znaczenia informacji o zagrożeniach. W trakcie konferencji odbędzie się debata „Ile wiemy o powodziach?Wiedza dla bezpieczeństwa”. Szczegółowy plan konferencji można znaleźć na stronie isok.

jasiek, 2015-11-24 17:43:14 odpowiedz

Koszty usuwania szkód wyrządzonych przez powódź zawsze są ogromne...Warto dojść do kompromisu w sprawie przyjęcia map. Po co nadmiernie ryzykować..

kornelia, 2015-11-20 22:19:45 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU