Marszałek Geblewicz nie poda się do dymisji po aferze w zarządzie melioracji

Marszałek woj. zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz powiedział w poniedziałek, że nie poda się dymisji. Opozycja sugerowała, że powinien to zrobić w związku z aferą w wojewódzkim zarządzie melioracji, podległym marszałkowi.
Marszałek Geblewicz nie poda się do dymisji po aferze w zarządzie melioracji
Prokuratura zarzuciła m.in. dyrektorowi zarządu i jego zastępcy ustawianie przetargów. Zdaniem prokuratury, zamieszanych w to jest także ośmiu przedsiębiorców. Wszyscy mieli być także członkami grupy przestępczej. W zarządzie melioracji mogło dojść do zakłócenia bądź utrudnienia co najmniej 37 przetargów, w których łączna kwota zamówień publicznych przekroczyła 153 mln zł - twierdzi prokuratura.

Geblewicz powiedział dziennikarzom, że w zarządzie melioracji prowadzone były wcześniej kontrole - przez urząd marszałkowski, ale również NIK i urząd wojewódzki. "Mimo bardzo licznych kontroli przeprowadzonych w zarządzie nie było szerszych zastrzeżeń co do jego funkcjonowania" - powiedział marszałek.

Pytany, czy poda się do dymisji, jak sugerowała opozycja, odpowiedział, że nie zrobi tego, ponieważ wyniki przeprowadzonych kontroli nie wskazały na poważniejsze nieprawidłowości w zarządzie w zakresie procedur i dokumentacji.

"Skala inwestycji melioracyjnych to setki miliony złotych, mieliśmy powody do satysfakcji z realizowanych zadań. Zarzuty postawione dyrektorowi Tomaszowi P. były dla nas zaskoczeniem - powiedział marszałek.

Część inwestycji zarządu melioracji była współfinansowane ze środków unijnych. Może się okazać, że część unijnego dofinansowania w związku z nieprawidłowościami będzie do zwrotu. Wtedy w budżecie województwa trzeba będzie wprowadzić korekty finansowe, które zmniejszą wysokość unijnego wsparcia. Geblewicz pytany przez dziennikarzy, ile straci budżet województwa w wyniku działań zarządu melioracji odpowiedział, że korekty mogą wynieść w najgorszym wypadku kilkanaście mln zł. "Nie mam dziś przesłanek do tego, żeby stwierdzić, że skala korekt byłaby na tyle gigantyczna, aby zdestabilizowała województwo" - dodał Geblewicz.

Zaznaczył, że nie wiadomo, jaka jest skala nieprawidłowości.

Dodał, że w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości zwiększone zostanie finansowanie inwestycji ze strony Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Jak poinformowała wcześniej szczecińska prokuratura apelacyjna, w śledztwie ustalono, że podczas organizowania przetargów dochodziło do przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, przyjmowania i wręczania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy w dokumentach, a następnie wykorzystania ich podczas ubiegania się o wsparcie finansowe od różnych instytucji.

Zdaniem prokuratury, nieprawidłowości występowały już od momentu ogłoszenia przetargów, poprzez procedury przetargowe, wybór oferenta oraz samą realizację inwestycji.

Szczeciński sąd aresztował 12 czerwca dyrektora Zarządu Tomasza P. i jego zastępcę Andrzeja K. Wcześniej P., K. oraz ośmiu zachodniopomorskich przedsiębiorców zatrzymali funkcjonariusze ABW.

Tomasz P. usłyszał zarzuty kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjęcia korzyści majątkowej oraz utrudnienia 20 przetargów wartych ok. 55 mln zł. Miał też przekroczyć swoje uprawnienia. Z kolei K. prokurator zarzucił udział w zorganizowanej grupie przestępczej i utrudnienie dziewięciu przetargów.

Przedsiębiorcom, którzy pozostali na wolności, zarzucono utrudnienie przetargów, a także udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Podejrzanym funkcjonariuszom publicznym grozi do 10 lat więzienia, a przedsiębiorcom do lat pięciu.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.