Marszałkowie idą do sądu po pieniądze za sprowadzonych turystów

W tym roku marszałkowie województw zmuszeni wykładać środki z budżetów województw na sprowadzenie do kraju klientów upadających biur podróży. Dziś samorządy starają się odzyskać te pieniądze z budżetu państwa.
Marszałkowie idą do sądu po pieniądze za sprowadzonych turystów
O tym jak odzyskać pieniądze dyskutowali marszałkowie z Mazowsza i Wielkopolski.

Czytaj też: Trzeba sprowadzać turystów kolejnego biura

Marszałkowie pytali także, co będzie z turystami w przypadku kolejnych tego typu sytuacji.

- Skoro obowiązujące przepisy nie zabezpieczają w pełni interesów turystów, mimo że taki obowiązek nakładają na nas unijne dyrektywy, środki na ten cel powinna zabezpieczyć strona rządowa. Nie można przerzucać skutków finansowych niedopracowanych przepisów na samorządy. Na pewno będziemy dalej walczyć o odzyskanie tych pieniędzy - wyjaśnia marszałek województwa mazowieckiego, Adam Struzik. - Dziś nie jestem w stanie powiedzieć co zrobię, jeśli dojdzie do podobnej sytuacji w przyszłości. Czuję odpowiedzialność za zadania, które mi się powierza, dlatego nie wyobrażam sobie, że mógłbym odmówić pomocy osobom znajdującym się w tak trudnej sytuacji - dodaje.

Już dwa samorządy województw otrzymały oficjalne stanowiska wojewodów - mazowieckiego i śląskiego o braku podstaw prawnych do zwrotu poniesionych nakładów. Wojewoda Mazowiecki odmówił wypłacenia środków, argumentując, że zgodnie ze stanowiskiem Ministra Finansów z dnia 19 września 2012 r. nr GN4/6020/10/KAD/2012/6209, nie ma podstaw prawnych do przekazania z budżetu państwa środków na pokrycie kosztów powrotu klientów do kraju w części niepokrytej ze środków uzyskanych z gwarancji ubezpieczeniowych biur podróży.

- Sytuacja jest prosta. Na marszałków województw nałożono obowiązek, z którego wywiązali się w pełni profesjonalnie. Jeśli urzędnicy zza biurka uznają, że nie ma podstaw prawnych, aby oddać nam pieniądze za zlecone zadanie rządowe, to oznacza, że zupełnie inaczej postrzegamy misję publiczną. Dla nas ludzie i ich dobro są najważniejsi - podkreśla marszałek województwa wielkopolskiego, Marek Woźniak.

Jeszcze przed odpowiedzią wojewody mazowieckiego, Regionalna Izba Obrachunkowa przyjrzała się sprawie i uznała, że sprowadzenie do kraju turystów upadających biur podróży przez urzędy marszałkowskie było uzasadnione koniecznością pomocy polskim obywatelom. Jednocześnie podkreśliła, że pieniądze na ten cel powinny pochodzić z budżetu państwa a nie z budżetu samorządu.

Zarząd województwa mazowieckiego podjął więc decyzję o wystąpieniu na drogę sądową, aby odzyskać poniesione nakłady. Problemem pozostaje kwestia podobnych sytuacji w przyszłości - jak i skąd pozyskać finanse, gdy nagle zabraknie pieniędzy z gwarancji ubezpieczeniowych na sprowadzenie turystów.

- Nie można zapominać o tym, że poza środkami, o które będziemy występować, ponieśliśmy również dodatkowe koszty. Jak wyliczyliśmy, koszty pracy naszych pracowników, nadgodzin, korespondencji czy zagranicznych rozmów telefonicznych podczas tegorocznych upadków biur podróży wyniosły ok. 80 tys. zł - zaznacza marszałek Struzik.

W 2012 r. w upadło pięć biur podróży zarejestrowanych na terenie Mazowsza, dwa z Wielkopolski i trzy ze Śląska. Łącznie urzędy marszałkowskie tylko tych trzech województw sprowadziły do Polski ponad 6,9 tys. turystów przebywających na zagranicznym wypoczynku. W większości wypadków powroty zostały opłacone z posiadanych przez biura podróży gwarancji ubezpieczeniowych. Niestety, w czterech przypadkach gwarancje okazały się niewystarczające - wylicza MUM.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.