Metra jeszcze nie ma, a mieszkania drożeją

  • Przegląd prasy/Życie Warszawy
  • 23-03-2011
  • drukuj
Za co zbudować metro na Bemowo i Targówek? Pojawiła się propozycja podatku od wzrostu wartości nieruchomości – twoje mieszkanie drożeje, więc płacisz więcej.
Metra jeszcze nie ma, a mieszkania drożeją

Przy okazji budowy drugiej linii Warszawa powinna odzyskać część kosztów, nakładając podatek od wzrostu wartości ziemi. Byłby to tzw. podatek katastralny opracowany specjalnie dla terenów w rejonie drugiej linii – pisze „Życie Warszawy”.

Propozycja padła podczas prezentacji raportu Ernst & Young „Sprawne państwo”. Wynika z niego, że dziś panuje „niesprawiedliwość podatkowa”. Posiadacze nieruchomości o tej samej powierzchni – w centrum i na obrzeżach – płacą taki sam podatek, mimo że wartość ich ziemi jest inna.

Czytaj też: Nie ma pozwoleń na metro

Na Bielanach mieszkania położone w odległości do kilometra od pierwszej linii metra sprzedawane są średnio o 6,7 proc. drożej niż lokale w tej samej dzielnicy, ale położone dalej od metra. Ten sam mechanizm występuje w przypadku linii dopiero planowanej. Na Targówku różnica w cenach mieszkań przy „przyszłym metrze” z dala od linii wynosi 7,1 proc.

Mechanizm przechwytywania wzrostu wartości nieruchomości, w połączeniu z partnerstwem publiczno-prywatnym, został zastosowany m.in. przy budowie metra w Hongkongu.

Czytaj też: Metro zmieni trasy autobusów

Jednak zdaniem prof. Michała Kuleszy z Uniwersytetu Warszawskiego wprowadzenie tego mechanizmu w Polsce w obecnym systemie prawnym byłoby bardzo trudne.

Ponad 3 mld zł na budowę centralnego odcinka drugiej linii będzie pochodzić ze środków UE. Co z odcinkami na Bemowo i Bródno? Władze Warszawy (zabierz głos/oceń prezydenta) liczą na budżet UE 2007-2013 – podaje „Życie Warszawy”.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

To doskonaly pomysl !
W ogole wszystkie podatki powinno sie pobierac Z GORY, zanim zaistnieje jeszcze podstawa ich obliczenia. Zanim jeszcze wiadomo, za co podatki mozna sciagac, protesty sa z reguly DUZO mniejsze, gdyz nikt jeszcze o niczym nie wie ... Proponuje to nazwac FUTUROLOGIA FISKAL
...NA lub FISKOLOGIA FUTURYSTYCZNA. Na pewno ktos (np. niewybrany polityk) zechce zrobic z tego doktorat lub nawet habilitacje.
Reasumujac, mozemy w ten sposob obarczyc komfortowymi (dla nas) podatkami np. naszych niezrodzonych jeszcze potomkow (lub jeszcze lepiej potomkow innych osob), gdyz i tak nie zaprotestuja lub nie zaczna strajku glodowego. Jeszcze raz duze BRAWO dla naszych kreatywnych urzednikow !
rozwiń

autoidea, 2011-03-23 19:30:05 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE