Miasta nie chcą u siebie cyrku

Obrońcy zwierząt są zdania, że choć intencje prezydenta Słupska, który nie udostępnił terenów miejskich na występy, były dobre, to potrzebna jest zmiana prawa.
Miasta nie chcą u siebie cyrku
W Polsce działa w tej chwili 17 cyrków, które wykorzystują w swoich przedstawieniach zwierzęta, m.in. słonie, lwy, tygrysy, wielbłądy, foki, lamy, zebry, krokodyle, fretki, konie, kozy, węże, warany, legwany, psy i byki (fot. pixabay.com)

Dyskusję na temat ochrony zwierząt w cyrku wywołała niedawna decyzja prezydenta Słupska Roberta Biedronia, który nie zgodził się na udostępnienie miejskich gruntów na występy cyrkowe. Jak uzasadniano, "tresowanie zwierząt budzi wątpliwości Urzędu Miejskiego, co do przestrzegania praw zwierząt i ich dobrostanu".

Wcześniej podobną decyzję podjęto w Bielsku Białej, a przed kilkoma laty Rada Miejska w Legnicy przyjęła stanowisko sprzeciwiające się organizowaniu przedstawień cyrkowych z udziałem zwierząt w tym mieście.

"Cyrki oczywiście wjeżdżały i wjeżdżają do tych miast, tyle że muszą wynająć prywatny teren. Samorząd nie ma bowiem uprawnień, co do określania zasad dotyczących występów cyrkowych na terenie gminy" - powiedział PAP Krzysztof Wychowałek z Ośrodka Działań Ekologicznych "Źródła".

Ustawa o ochronie zwierząt do zmiany

Kwestię wykorzystywania do celów rozrywkowych, widowiskowych, filmowych, sportowych i specjalnych, w tym traktowania zwierząt w cyrkach, reguluje w tej chwili ustawa o ochronie zwierząt oraz rozporządzenie Ministra Środowiska do tejże ustawy.

Mówią one m.in. o tym, że warunki występów, treningów i tresury oraz metody postępowania ze zwierzętami wykorzystywanymi do celów rozrywkowych nie mogą zagrażać ich życiu i zdrowiu ani powodować cierpienia. Przewidują, że zwierzęta "stosownie do potrzeb biologii" powinny być utrzymywane "w warunkach uwzględniających ich zachowania", "zapewniających swobodę ruchu" czy "wypoczynek w czasie zgodnym z ich aktywnością życiową".

Zdaniem obrońców zwierząt zalecenia te pozostają w dużej mierze fikcją. "Te przepisy są bardzo złe, bo nie określają tak naprawdę warunków panujących w cyrku. Nie jesteśmy fanami ogrodów zoologicznych, ale tam są przynajmniej normy powierzchniowe dotyczące poszczególnych gatunków zwierząt. Cyrki nie muszą przestrzegać żadnych takich norm, bo gdyby musiały, to ich funkcjonowanie straciłoby rację bytu" - powiedział PAP Cezary Wyszyński z Fundacji Viva!.

Cyrki działają i mają się dobrze

W Polsce działa w tej chwili 17 cyrków, które wykorzystują w swoich przedstawieniach zwierzęta, m.in. słonie, lwy, tygrysy, wielbłądy, foki, lamy, zebry, krokodyle, fretki, konie, kozy, węże, warany, legwany, psy i byki. Ich właściciele zapewniają, że zwierzęta trzymane są w dobrych warunkach i co miesiąc przechodzą kontrole weterynaryjne.

Jednak zdaniem Wyszyńskiego zapewnienie odpowiednich warunków zwierzętom cyrkowym jest niemożliwe, gdyż przez większość czasu przebywają albo w barakach, w których są przewożone, albo są poddawane tresurze, albo występują na arenie. "Nie ma możliwości, aby były przetrzymywane nawet w takich warunkach, jakie panują w ogrodach zoologicznych" - podkreślił Wyszyński.

Według Wychowałka i Wyszyńskiego, choć kontrolę nad zwierzętami cyrkowymi powinien sprawować inspektorat weterynaryjny, często jest ona iluzoryczna. "Program występów cyrkowych musi być zatwierdzony przez Głównego Lekarza Weterynarii, tylko że inspektorzy oceniają go na podstawie lektury materiałów przesłanych przez cyrk, a nie kontroli procesu tresury. Poza tym kontrolerzy ostrzegają, że przyjdą na inspekcję, więc wiadomo, że tego dnia wszystko będzie się zgadzało. Brakuje tu kontroli realnej" - zauważył Wyszyński.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do puszatek: Puszatku chyba nigdy nie byłaś(eś) w cyrku. Toć to radocha dla dzieciarni. Zawsze przeżywałem fakt pójścia do cyrku z rodzicami. Kto nie oglądał Circus Dinner Show Monte-Carlo ten dużo stracił. Pan prezydent zapewne od małego miał inne zabawki. Szkoda tamtejszych dzieci. Wszędzie mogą ...być ludzie źle obchodzący się z zwierzętami. Na dobrą sprawę to można zabronić trzymania owczarka kaukaskiego w M-4 bo mieszkanie nie spełnia norm powierzchni. Trzeba zamknąć firmy tresujące psy. Zabronić wyczerpujących biegów koni na torach. Można wymieniać dalej. Moim zdaniem należy zwracać uwagę na złe traktowanie i karać za to. Przy tym wszystkim przeciwnicy w postaci jakiś pseudo fundacji mają swoje interesy. A propo ogrodów zoologicznych. Dla dużo zwierząt jest to azyl przed zachłannym człowiekiem, miejsce ratunku dla ginących gatunków. rozwiń

JodekMordka, 2015-06-24 20:32:19 odpowiedz

Do puszatek: Puszatku chyba nigdy nie byłaś(eś) w cyrku a jak byłeś(aś) to w jakimś miernym bo i takie są. Toć to radocha dla dzieciarni. Zawsze przeżywałem fakt pójścia do cyrku z rodzicami. Kto nie oglądał Circus Dinner Show Monte-Carlo ten dużo stracił. Pan prezydent zapewne od małego miał inne ...zabawki. Szkoda tamtejszych dzieci. Wszędzie mogą być ludzie źle obchodzący się z zwierzętami. Na dobrą sprawę to można zabronić trzymania owczarka kaukaskiego w M-4 bo mieszkanie nie spełnia norm powierzchni. Trzeba zamknąć firmy tresujące psy. Zabronić wyczerpujących biegów koni na torach. Można wymieniać dalej. Moim zdaniem należy zwracać uwagę na złe traktowanie i karać za to. Przy tym wszystkim przeciwnicy w postaci jakiś pseudo fundacji mają swoje interesy. A propo ogrodów zoologicznych. Dla dużo zwierząt jest to azyl przed zachłannym człowiekiem, miejsce ratunku dla ginących gatunków. rozwiń

JodekMordka, 2015-06-24 20:28:52 odpowiedz

Już jako dziecko myślałam o tym, że zwierzęta w cyrku nie mają czego szukać. Oglądałam je raz i mi wystarczyło. To barbarzyństwo i tyle. Czym tu się podniecać, wystraszonymi i groźnymi zwierzętami? Ohyda.

puszatek, 2015-06-23 18:00:22 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU