Miasta straciły cierpliwość. Żądają radykalnych zmian w polityce przestrzennej

  • Piotr Toborek
  • 24-03-2014
  • drukuj
Samorządy walczą o nowe przepisy, które pozwolą im decydować o lokalnej polityce przestrzennej. Na starych zasadach działać się nie da.
Miasta straciły cierpliwość. Żądają radykalnych zmian w polityce przestrzennej

- Jeżeli w zakresie urbanizacji nie nastąpią zmiany, to polskie samorządy splajtują - mówi Natalia Weremczuk z Miejskiej Pracowni Architektonicznej w Poznaniu. - Teraz planiści nie mogą myśleć o planowaniu rozwoju miasta, lecz zastanawiają się, jak nie wpuścić prezydenta w wielkie wydatki.

Problem wiąże się z tym, że gminy, uchwalając plany zagospodarowania przestrzennego, co pociąga za sobą ogromne koszty, są narażone na procesy o odszkodowania za niezgodność planów z warunkami zabudowy.

Właściciele nieruchomości występują o warunki zabudowy, a jeżeli nieruchomość ma zabudowane sąsiedztwo, gmina nie może odmówić ich wydania. Efekt jest taki, że liczba wniosków o odszkodowania lawinowo rośnie.

- Przez 20 lat nie udało się zrobić poważnej reformy planowania przestrzennego. Winne tego są rządy, ale samorządy lokalne też nie są bez winy - mówi senator i architekt Janusz Sepioł.

Jego zdaniem urbanizujemy zbyt dużo terenów i nie radzimy sobie finansowo. - Instrumenty planistyczne i finansowe kompletnie nam się rozeszły - uważa Janusz Sepioł.

Miasta się wyludniają. Nawet te dobrze sobie radzące tracą po 10 po 15 proc. mieszkańców. - Z drugiej strony mamy do czynienia z ekspansją planistyczną. Istotne jest, co zrobić z nadmiarem terenów. Jak zatrzymać ten trend - mówi senator Sepioł.

Propozycje zmian prawnych opracowywanych w Kancelarii Prezydenta zakładają, żeby w momencie gdy teren zmienia swój status, płacić od niego większy podatek.

Zdaniem senatora większość polskich miast zbudowała już hale, teatry czy opery. - Nie potrzebują ekspansji, ani nowych terenów, lecz głębokiej rewitalizacji - sądzi senator Sepioł.

Uważa, że samorządy muszą dostać przepisy, które pozwolą im decydować o lokalnej polityce przestrzennej. Na starych zasadach funkcjonować się nie da.

Samorządowcy domagają się zmian w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym, które by wprowadziły możliwość lokalizacji inwestycji w drodze decyzji administracyjnych.

W ten sposób planowanie przestrzenne zostało wyjęte z gestii gmin. Decyzje administracyjne nie muszą być zgodne z polityką przestrzenną gminy, są podejmowane często na podstawie wadliwych przesłanek, a poza tym - jak uważają samorządowcy - stanowią zagrożenie korupcyjne.

- Ustawa, przeciwko której Związek Miast Polskich protestował, usankcjonowała nierównowagę między wymogami dobra wspólnego a interesem partykularnym, co spowodowało narastające obciążenie finansowe gmin niesprawiedliwymi roszczeniami - mówi prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

Prezydent uważa, że zmiana ta zachęciła do spekulacyjnych zjawisk w obrocie nieruchomościami. Doszło do tego, że jednostki wzbogacają się kosztem ogółu mieszkańców. Bo jak odszkodowanie płaci gmina, to przecież płacą je wszyscy jej obywatele.

- Ostatnio widać jakieś działania, które dają nadzieję na zmiany. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego podjęło pracę nad opracowaniem polskiej polityki miejskiej, której założenia powstały przy współudziale miast i ZMP - mówi Grobelny. - Planowanie przeszło także do ministerstwa właściwego dla spraw rozwoju.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do wal: Masz conajmniej blade pojęcie o planowaniu przestrzennym. Decyzje o warunkach zabudowy pozwalają na budowanie "{po sąsiedzku", nawet na terenach które nie powinny być zabudowane np zalewowych. a jak zaleje to wina burmistrza.

urzędnik, 2014-04-01 11:13:52 odpowiedz

Z tego czego dowiedziałem się od absolwentów urbanistyki, planowanie przestrzenne realizowane w Polsce to jeden wielki chaos i amatorszczyzna wykonywana przez "specjalistów" po kursach z zakresu urbanistyki. Dzisiaj to super fucha dla urzędników i jej dziatwy, która ma załatwione "kwi...ty ukończenia kilkumiesięcznego kursu z zakresu urbanistyki" przez "profesorów" z wydziałów urbanistyki. Panie wal, zgadzam się z Pana komentarzem, z tą jednak różnicą, że całe polskie ustawodawstwo w zakresie polityki przestrzennej, to wynik mega urzędniczej korupcji. To ustawodawstwo zostało stworzone w celu zbudowania wielkiego prywatnego biznesu przez urzędasów i tzw. profesorów urbanistów. Młodzi ludzie nie mieli i nie mają tutaj nic do gadania. A wystarczyło pojechać do ludzi rozumu w małej Szwajcarii i dowiedzieć się jak oni to robią, jakie mają regulacje prawne i jakim metodami zarządzają swoją niewielką przestrzenią. Dzisiaj już jest chaos i straty nie niewiarygodną skalę. Panie wal, jeśli już (i słusznie) pyta Pan o to, dokąd to wszystko prowadzi, to bardzo proszę, prowadzi do zdławienia rozwoju regionalnej gospodarki, demoralizacji kolejnych pokoleń urzędników i do kolejnej odsłony polskiego piekła. Oby ta gangrena korupcyjna nie zabrnęła za daleko i oby nie połączyła się z gangrenami z innych obszarów życia politycznego i gospodarczego. Wówczas będziemy mieli polski Majdan. Trzeba być wyjątkowo bezczelnym, aby taki chaos proponować jako wzór, Ukrainie. rozwiń

Absolwent, 2014-03-24 12:44:15 odpowiedz

wymuszenie zmian polityki przestrzennej czyli likwidacja warunków zabudowy to droga do mega korupcji urzędników, Prezydentów miast.

wal, 2014-03-24 09:32:19 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE