Miasta ukrywają długi

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 04-04-2011
  • drukuj
Samorządowcy stosują kreatywną księgowość, aby nie pokazać stanu finansów uważa Instytut Kościuszki.
Miasta ukrywają długi

Oficjalne zadłużenie miast wojewódzkich na koniec 2011 r. ma wynieść 19,7 mld zł. Ale jeśli dodamy do tego długi spółek, w których samorządy mają udziały, może ono wzrosnąć do co najmniej 27,4 mld zł – wynika z badania Instytutu Kościuszki „Monitoring zadłużenia miast wojewódzkich” – podaje „Rzeczpospolita”.

Co najmniej, bo informacje o finansach tych spółek są bardzo skąpe. Analizie poddano sprawozdania 140 podmiotów z ok. 280 działających na rynku, bo nie wszystkie publikują takie dane lub nie udzielają informacji na swój temat. Dane dotyczą 2009 r., te za 2010 r. będą dostępne dopiero w połowie roku.

Czytaj też: Długi miast szybko rosną

Instytut Kościuszki nie chce przesądzać o intencji władz samorządów, diagnozuje jedynie aktualną sytuację finansową i przedstawia występujący powszechnie dysfunkcyjny mechanizm. Z jego raportu wynika, że wszystkie miasta wojewódzkie dzięki posiadaniu spółek prawa handlowego mogą ukrywać swoje zadłużenie, a większość – deficyt.

Największe długi mają spółki warszawskie – ok. 1,9 mld zł. Ale największy stopień ukrytego długu mają Poznań, Szczecin i Bydgoszcz. W tych miastach dług rzeczywisty jest większy od oficjalnego odpowiednio o 85, 84 i 74 proc.

Czytaj też: Długi samorządów nie takie groźne?

Szczecin ma do spłaty ok. 785 mln zł, a jego spółki – 658 mln zł. W sumie w porównaniu z dochodami miasta daje to ok. 97 proc. Podobnie jest w Poznaniu. Oficjalny dług to 1,3 mld zł, ten w podmiotach zależnych – 1,1 mld zł. Wskaźnik długu rzeczywistego do dochodów wynosi więc 95 proc. W kolejnej na liście Bydgoszczy – 93 proc.

Liderem pod względem ukrytego deficytu jest Kraków. Oficjalnie w 2011 r. dziura budżetowa ma wynieść tylko ok. 20,3 mln zł. Tymczasem deficyt miejskich spółek (rozumiany jako przyrost długu) jest trzynastokrotnie większy.

Tak wysokiego wskaźnika nie osiągnęło żadne inne miasto. Dwa – trzy razy większy deficyt od oficjalnego mają spółki w Zielonej Górze, Wrocławiu i Bydgoszczy. W porównaniu z dochodami największy rzeczywisty deficyt występuje w Szczecinie (35 proc.) oraz Katowicach i Toruniu (po 29 proc.).

Czytaj też: Miasta restrukturyzują długi

Samorządowcy ostro sprzeciwiają się tezie o ukrywaniu długu. Ich zdaniem zadłużenie spółek wynika z normalnej ich działalności. Nieuprawnione jest, według nich, przede wszystkim dodawanie długów przedsiębiorstw do długu miasta i porównywanie wyników do dochodów miasta. W takich analizach należałoby uwzględnić także dochody spółek.

Instytut Kościuszki zbadał, czy wysokość rzeczywistego deficytu (spółek i miasta), z którego powinny być finansowane wydatki rozwojowe, przekłada się na wzrost inwestycji. Wyniki okazały się niekorzystne dla ośmiu miast: Krakowa, Zielonej Góry, Wrocławia, Olsztyna, Torunia, Bydgoszczy, Łodzi i Gdańska. Inaczej mówiąc, w tych miastach za wzrostem deficytu nie poszły w równym stopniu większe inwestycje – informuje „Rzeczpospolita”.

Pełna treść raportu na www.ik.org.pl w zakładce „Gospodarka i Finanse”

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przykład idzie z góry.

Ekwidysanta, 2011-04-04 08:35:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU