Na południu spóźniają pomoc dla powodzian

Kontrole prowadzone w tym tygodniu w dotkniętych przez majową powódź Bieruniu i Czechowicach-Dziedzicach (Śląskie) potwierdzają przypadki, kiedy powodzianie czekają nawet kilkadziesiąt dni na środki pomocowe - poinformował wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.

Wojewoda zapowiedział, że w przyszłym tygodniu podobne kontrole zostaną przeprowadzone również w Częstochowie i powiecie częstochowskim, skąd także dochodziły sygnały o przeciągających się wypłatach środków.

- Można powiedzieć, że zdarzają się przypadki opieszałości urzędniczej, skutkującej zbyt długim okresem między momentem złożenia wniosku o środki pomocowe a momentem ich wypłaty - powiedział w piątek wojewoda.

Dodał, że dotyczy to terminowości załatwiania wniosków o udzielenie poszkodowanym pomocy materialnej w wysokości od 20 tys. zł do 100 tys. zł, przyznawanej na remont lub odbudowę budynku mieszkalnego bądź lokalu.

- Nie było opóźnień gdy chodziło o pomoc doraźną, do 6 tys. zł. Opóźnienia pojawiły się jednak w zakresie wniosków o wartości pomocy przekraczającej 20 tys. zł, na remont czy odbudowę. Właśnie w przedziale między 20 a 100 tys. zł tych wniosków jest najwięcej - dodał Łukaszczyk.

Wojewoda zarządził doraźne kontrole na terenach dotkniętych powodzią po licznych interwencjach mieszkańców, skarżących się na długie oczekiwanie na wypłaty pieniędzy na remonty i odbudowy.

Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieruniu Bogusława Miernik powiedziała w piątek PAP, że podlegli jej pracownicy starali się pracować jak najlepiej. W początkowym okresie bieruński ośrodek wsparły MOPS-y z sąsiednich Lędzin, Tychów, Katowic i Mysłowic.

- To było 15 pracowników socjalnych więcej, ok. 20 osób w terenie. Być może można było zrobić szybciej, ale nie ma ludzi do pracy. Zatrudnienie pracownika socjalnego nie jest takie proste, musi mieć odpowiednie kwalifikacje. Jest sezon urlopowy, moim pracownikom należy się odpoczynek. To trudna praca, mieszkańcy przerzucali swoje problemy na moich pracowników. Kadra jest na urlopie, więc otrzymaliśmy zgodę na zatrudnienie 4 nowych pracowników socjalnych. W tej chwili już pracują 3 nowe osoby. Mamy też stałych podopiecznych, nie tylko powodzian. Praca jest na bieżąco prowadzona, tyle, ile nam się udaje, tyle jesteśmy w stanie zapewnić - powiedziała.

MOPS w Bieruniu wydał ok. 270 decyzji w sprawie pierwszego zasiłku po powodzi w wysokości do 6 tys. Wniosków o wsparcie na remont lub odbudowę domu jest ponad 200. - Jesteśmy w połowie wypłaty tych dużych środków, myślę, że uda nam się do końca sierpnia zakończyć wypłaty dla wszystkich mieszkańców - dodała dyrektor Miernik.

Efektem kontroli, zarządzonej przez wojewodę, mogą być zmiany w sposobie załatwiania tych spraw. Jak dotąd, nie podano jednak, co konkretnie zostanie zmienione, by przyspieszyć wypłaty.

Środki dla powodzian wypłacają Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej w oparciu o ocenę rzeczoznawców, na którą powodzianie często muszą długo czekać. Kontrolerzy sprawdzają jednak, czy powodem opóźnień nie jest też opieszałość ze strony samorządów. Chodzi np. o to, po jakim czasie od opublikowania listy rzeczoznawców gmina zawarła z nimi umowy oraz czy liczba rzeczoznawców jest adekwatna do liczby poszkodowanych.

Kontrolerzy to pracownicy Wydziałów: Polityki Społecznej oraz Audytu i Kontroli Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Kontrole nie obejmują samych poszkodowanych, nie muszą oni odpowiadać na żadne pytania.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.