Nadwyżka finansowa w samorządach a budżet państwa i PKB: cieszyć się czy martwić?

• W 2016 roku nadwyżka w finansach samorządowych wyniosła 7,7 mld zł – wynika ze wstępnych danych przedstawionych przez Ministerstwo Finansów.

• To w oczywisty sposób zmniejsza niedobór w sektorze finansów publicznych, poprawia wynik jeśli chodzi o deficyt - mówi ekonomista Janusz Jankowiak, ale dodaje, że są i ujemne strony takiej sytuacji.
Nadwyżka finansowa w samorządach a budżet państwa i PKB: cieszyć się czy martwić?
Janusz Jankowiak mówi o sytuacji finansowej w samorządach i jej wpływie na finanse państwa i PKB. (fot.wnp.pl)

Nadwyżka w wysokości 7,7 mld zł w lokalnych budżetach to najlepszy wynik jaki do tej pory udało się osiągnąć samorządom. Dla porównania w 2015 r. nadwyżka wyniosła jedynie 2,5 mld zł, a w latach 2010-2013 samorządy osiągały deficyt.

Na ile to powód do zadowolenia i kto ma do niego większe powody rząd czy samorządy? – pytamy ekonomistę Janusza Jankowiaka.

- Ta nadwyżka w samorządach bardzo wspiera finanse publiczne, szczególnie widać to będzie w wynikach Eurostatu, bo tam liczy się także wynik podsektora lokalnego.

Jak podkreśla ekonomista, nadwyżka ponad 7 mld, to ok. 0,4 procenta w relacji do PKB. - To w oczywisty sposób zmniejsza niedobór w sektorze finansów publicznych, poprawia wynik jeśli chodzi o deficyt. On będzie w związku z tym poniżej 3 procent – mówi.

Jest jednak i druga, mniej korzystna, strona tej sytuacji:  - Z jednej strony możemy pochwalić, że proszę bardzo, oto dzięki umiejętnej polityce – mimo, że mieliśmy bardzo duże wydatki, których poprzednicy nie mieli, głównie związane z transferami socjalnymi - udało nam się zejść poniżej 3 proc. deficytu – mówi Jankowiak i dodaje: - Ale ten wynik jest w oczywisty sposób skutkiem tego, że wydatki z jakichś powodów nie były w sektorze samorządów, a i w centralnym, takie do jakich się przyzwyczailiśmy.

Przyczyna jest łatwa do zidentyfikowania: to brak inwestycji, związany z opóźnieniem podpisywania umówi i kontraktowania nowej perspektywy finansowej z funduszów unijnych.

- To jest z kolei powód do zmartwienia, bo opóźnienie wpłynęło ujemnie na tempo wzrostu gospodarczego, spowodowało, że w ciągu całego roku była ujemna dynamika inwestycji, co zmniejszyło wzrost PKB, a także źle wróży na przyszłość – tłumaczy nasz rozmówca.

Jeśli rząd chciałby zrealizować swoje ambitne zamiary dotyczące wzrostu dynamiki produktu krajowego brutto, to w oczywisty sposób musiałby zwiększyć te wydatki, zarówno sam – w budżecie państwa, jak i muszą one wzrosnąć w podsektorze lokalnym. - Skoro zaś tak, to znaczy że wynik nie jest do powtórzenia, o ile naszym celem będzie wsparcie wzrostu gospodarczego.

To może wróżyć w przyszłości kłopoty:

- Chyba, że się pojawią jakieś nadspodziewane dochody, ale w 2017 można na to liczyć wyłącznie z wpłaty z zysku NBP, ta wpłata jest oczywiście korzystna dla rządu, bo zmniejsza potrzeby pożyczkowe, ale Eurostat nie pozwala jej zaliczyć do dochodów i nie ma ona wpływu na deficyt państwa.

Zdaniem Jankowiaka jest to także problem dla samorządów, bo kumulacja inwestycji wymaga większych nakładów, a wiadomo, że przeciętny stan kasy JST nie jest dobry, samorządy są często zadłużone, a tegorocznych oszczędności nie mogą przeznaczyć na inwestycje w kolejnym roku.

- W grę wchodzą dodatkowe kredyty na sfinansowanie tych inwestycji – podkreśla nasz rozmówca. Taka huśtawka – jeden rok tak, jeden tak – nie jest korzystna, to bardzo dobrze widać właśnie w zapaściach inwestycyjnych. Trzeba też pamiętać, że możliwości nadrobienia tych zaległości inwestycyjnych są ograniczone, pewnych rzeczy nie da się po prostu nadgonić.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU