Nie będzie opłaty recyklingowej ani depozytowej. Na rękę szarej strefie

W projekcie nowelizacji przepisów likwiduje się opłatę recyklingową dla kierowców. Nie będzie też premii za złomowanie auta w legalnej stacji. Efektem rozrost szarej strefy w złomowaniu aut – alarmują przedstawiciele branży zajmującej się recyklingiem.
Nie będzie opłaty recyklingowej ani depozytowej. Na rękę szarej strefie

Resort środowiska szacuje, że ok. jedna trzecia aut jest złomowana przez zakłady działającej w szarej strefie. Z wyliczeń Forum Recyklingu Samochodów wynika, że z pominięciem legalnej drogi demontuje się aż dwie trzecie aut wycofywanych w Polsce z rynku.

Koszty złomowania pojazdów pokrywa wprowadzona w połowie zeszłej dekady opłata recyklingowa w wysokości 500 zł. Wkrótce zniknie, ponieważ zakwestionowała ją Komisja Europejska, twierdząc, że dyskryminuje prywatnych importerów używanych samochodów.

Czytaj też: Utylizacja aut niezgodna z unijnymi przepisami

Wiceminister środowiska Janusz Ostapiuk przyznaje, że dyskusja nad nowelizacją ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji trwa trzy lata. Wyjaśnia, że było kilka wersji tej ustawy, ponieważ jest to bardzo wrażliwa cześć rynku ochrony środowiska i zagospodarowania odpadami, z tego interesu żyje bardzo dużo osób. W kraju oficjalnie zarejestrowanych jest ok. 800 przedsiębiorstw zajmujących się zbieraniem i przetwarzaniem pojazdów samochodowych.

- Szacuje się, ze z rynku schodzi 800 tys. samochodów rocznie. Zakłady działające legalnie przetwarzają ich 500 tys., pozostałe ok. 300 tys. aut jest demontowanych poza sferą legalną - charakteryzuje wiceminister.

Jak wyjaśnia Janusz Ostapiuk podczas prac nad nowelizacją starły się stanowiska dwóch środowisk. Forum skupiające zakłady przetwarzania pojazdów optowało za rozwiązaniami opartymi na opłacie recyklingowej i dopłatach do przetwarzania samochodów. Z drugiej strony mieliśmy stowarzyszenie przemysłu motoryzacyjnego, które wprowadza nowe pojazdy na rynek. Nie chciało ono partycypować finansowo w systemie przetwarzania samochodów.

Czytaj też: Wrocławska fabryka Volvo wyprodukowała 10-tysięczny autobus

- W tym czasie cały czas wisiał nad nami miecz w postaci naruszeń stwierdzonych przez Komisję Europejską, najważniejsze z nich mówiło o tym, że nie powinniśmy obciążać obywateli kosztami zbierania i przetwarzania samochodów - uzupełnia Ostapiuk.

W efekcie resort środowiska zaproponował rozwiązanie depozytowe. Zakładało ono, że każdy obywatel, który wprowadza na polski rynek pojazd samochodowy starszy niż dwa lata, zapłaci 400-500 zł. W momencie, kiedy będzie jakikolwiek inny pojazd oddawał do legalnego zakładu przetwarzania, depozyt ten odzyska.

- W sierpniu projekt ten nie uzyskał aprobaty Rady Ministrów. Zbyt wielu ministrów obawiało się, że zostanie to odebrane jako kolejny podatek nakładany na obywateli - przypomina wiceminister.

15 października Rada Komisarzy pozwała Polskę do trybunału sprawiedliwości UE za niewłaściwe wdrożenie dyrektywy z 2000 r. o recyklingu samochodów. Resort środowiska zdecydował sięgnąć do wersji nowelizacji, która była przedmiotem obrad rządu w czerwcu 2013 roku.

Jak wyjaśnia Janusz Ostapiuk projekt ten likwiduje naruszenia, likwiduje opłatę recyklingową, rezygnuje z premii za złomowanie aut, opłaty depozytowej, a także dopłat dla firm zajmujących się demontażem pojazdów samochodowych.

- To opcja zerowa, bez dopłat, przyjęta zresztą w całej Europie - wyjaśnia wiceszef resortu środowiska.

Rozwiązanie jest mocno krytykowane przez Forum Recyklingu Samochodów, które skupia firmy zajmujące się legalnie recyklingiem aut. Wskazuje ono, że przerzucenie na stacje demontażu samochodów kosztów utylizacji aut nie zlikwiduje szarej strefy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU