Nie będzie podniesienia podatków

Minister finansów Jacek Rostowski zapewnił w czwartek, że nie planuje podniesienia podatków w 2014 r. Jego zdaniem nowelizacja budżetu nie jest katastrofą i w wielu krajach takich zmian dokonuje się kilka razy w roku.

Rostowski w czwartek w radiowych „Sygnałach Dnia" powiedział, że choć przewiduje, że przyszyły rok będzie trudny, to podatki nie wzrosną poza tymi, które są podnoszone „z automatu" i wymaga tego UE; jest to np. akcyza na papierosy.

Zdaniem ministra konieczność nowelizacji budżetu wynika z kilku czynników - m.in. opóźnionej reakcji Rady Polityki Pieniężnej na spadek inflacji poniżej zakładanego celu inflacyjnego.

Minister podkreślił, że nowelizacja budżetu nie jest katastrofą i w wielu krajach takich zmian dokonuje się kilka razy w roku, a w niektórych deficyt nie jest określany z góry. Jego zdaniem zwiększenie deficytu będzie miało efekt stymulujący gospodarkę. 

Szef resortu finansów wyjaśnił, że czasowe zawieszenie pierwszego progu oszczędnościowego długu publicznego do PKB było konieczne, ponieważ inaczej trzeba byłoby dokonać drastycznych cięć w wydatkach lub podnieść podatki.

Dlatego - jak mówił - rząd zdecydował się na przejście na nową regułę, która - zgodnie z wymogami prawa unijnego - i tak musiałaby być wprowadzona do końca tego roku. Wyjaśnił, że polega ona na tym, że dokonuje się większych oszczędności wtedy, gdy gospodarka się szybko rozwija, a pozwala na mniejsze ciecia i nawet na zwiększenie deficytu w gorszych czasach.

Premier Donald Tusk zapowiedział we wtorek, że rząd przedstawi w sierpniu projekt nowelizacji budżetu na 2013 r. Ministerstwa będą musiały obciąć swoje wydatki o 8,5-8,6 mld zł, a tegoroczny deficyt budżetowy zostanie zwiększony o 16 mld zł. Szef rządu tłumaczył, że nowelizacja jest konieczna w związku z niższymi dochodami, jakie Polska odnotowała w pierwszym półroczu. Wskazał, że szczególnie trudne pod tym względem były miesiące zimowe i wczesnowiosenne.

Tusk poinformował, że rząd przyjął także korektę ustawy o finansach publicznych, dzięki której cięcia wydatków będą minimalne, co umożliwi ochronę obywateli. Zgodnie z zaproponowanymi w projekcie zmianami w 2013 i 2014 roku zawieszone byłoby działanie 50-proc. progu ostrożnościowego (określa on relację długu publicznego do PKB) i reguły wydatkowej, według której wydatki mogą rosnąć nie więcej niż inflacja plus jeden proc. Równocześnie rząd kończy prace nad dużą ustawą o nowej regule wydatkowej, która powinna wejść w życie jeszcze w tym roku.

Wicepremier, minister finansów Jacek Rostowski mówił, że co prawda próg ostrożnościowy 50 proc. relacji długu publicznego do PKB zostanie zawieszony, niemniej pozostanie w ustawie o finansach publicznych.

Według niego jest on bardzo ważnym elementem w nowej, stabilizującej regule wydatkowej. Jego zdaniem zwiększenie deficytu o 16 mld zł, czyli o ok. 1 proc. PKB, to silny impuls stymulacyjny. Przypomniał też, że już od dawna mówił, iż nowelizacja tegorocznego budżetu może być konieczna.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Oczywiścvie że nowelizacja nie jest żadną katastrofą pod warunkiem że się wydaje publiczne pieniądze. Katastrofą dla Rostowskiego byłaby zapewne wtedy gbyby zarobół 1000 i wydał 1500 zł. Chociąż kto wie w końcu to spec w uprawianiu jak to się mówi inżynierii finansowej. Podatki rosnąć póki co nie m...uszą bo regularnie strzyże się naród na innych frontacj. Wyższy wiek emerytalny,zastrzyki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, zmniejszenie składki na OFE, kolejny planowany skok na pozostałości majątku zgromadzonego w OFE, zamrożenie postanowień ustawy o zadłużeniu publicznym. Mało? Jeśli braknie Vincent ma w zabnadżu całą paletę "inżynierskich" zagrywek by zawsze bilans wyszedł mu na zero Pero,pero. rozwiń

pllo, 2013-07-18 11:58:55 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE