Nie ma progu frekwencyjnego, nie ma referendum - tak chce 221 JST

221 samorządów z całej Polski poparło apel Związku Gmin Śląska Opolskiego o niedopuszczenie do wprowadzenia tzw. referendum tematycznego bez progu frekwencyjnego. Zdaniem Związku mały odsetek mieszkańców nie może podejmować decyzji wiążących dla całej wspólnoty.
Nie ma progu frekwencyjnego, nie ma referendum - tak chce 221 JST

Chodzi o prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego, który dotyczy m.in. referendów lokalnych; zakłada, że referenda lokalne (te nie dotyczące odwołania władz samorządowych) byłyby ważne bez względu na liczbę uczestniczących w nich osób. Wyjątkiem ma być też referendum o samoopodatkowaniu.

Obecnie referendum lokalne jest ważne, jeżeli wzięło w nim udział co najmniej 30 proc. uprawnionych do głosowania.

Czytaj też: Prezydencki projekt ustawy samorządowej reaktywowany po roku

Projekt wpłynął do Sejmu latem 2013 roku; 27 września ub.r. odbyło się jego pierwsze czytanie, a 10 grudnia - wysłuchanie publiczne. W czerwcu stanowisko wobec projektu przyjął rząd. Opinia ta zawiera wiele krytycznych uwag do pomysłów prezydenta.

Zdaniem zarządu Związku propozycja znosząca próg frekwencyjny w przypadku referendów tematycznych jest "bardzo szkodliwa".

Prezes zarządu Związku Gmin Śląska Opolskiego (ZGŚO) Czesław Tomalik poinformował, że apel o niedopuszczenie takiego zapisu ws. referendum lokalnego - wraz z pismami poparcia 221 samorządów z całej Polski - dostarczono w ostatnich dniach do biura poselskiego marszałek Ewy Kopacz w Radomiu i do częstochowskiego biura poseł Haliny Rozpondek (PO), która jest przewodniczącą podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy.

W apelu zarządu ZGŚO zapisano, że referendum bez progu frekwencyjnego może "zdemolować stabilność pracy zarówno rad, jak i organów wykonawczych". "Istnieje zagrożenie, że takie rozwiązanie może ulegać agresywnemu lobbingowi lub nawet działaniom korupcyjnym. Niedopuszczalne jest, żeby w gminie - w takim referendum - niewielki odsetek mieszkańców podejmował merytoryczne decyzje wiążące dla całej wspólnoty i jej organów" - czytamy.

Tomalik podał, że apel poparło - w formie uchwał lub listów prezydentów, burmistrzów i wójtów - 215 miast i gmin z 16 regionów i 6 powiatów. Apel poparły m.in. władze Krakowa, Przemyśla, Rybnika, Zielonej Góry czy Elbląga. Prezes ZGŚO zaznaczył, że akcja zbierania poparcia dla apelu najpierw była skierowana do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, ostatecznie jednak apel trafił do biura Kopacz.

Dyrektor biura poselskiego marszałek Sejmu, Maria Bienkiewicz potwierdziła, że apel ZGŚO wraz z pismami poparcia dotarł. Zapewniła, że w najbliższych dniach dokumenty trafią do Kopacz.

Prezydent Rybnika Adam Fudali popierając apel ZGŚO wskazał, że jeśli prezydencki projekt wejdzie w życie, to "niewielki odsetek mieszkańców uczestniczących w referendum tematycznym, będzie mógł podejmować decyzje w ważnych kwestiach dla funkcjonowania samorządów i poprzez swoje wybory destabilizować działalność władzy lokalnej".

Rada gminy Zielona Góra w uzasadnieniu uchwały wyrażającej poparcie dla apelu ZGŚO zauważyła, że w ostatnich latach "obserwujemy niewielką mobilizację społeczeństwa do uczestnictwa w wyborach".

 Czytaj też: Partycypacja społeczna. Czy to tylko referenda odwoławcze i budżet obywatelski?

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.