Niektórzy radni z dekomunizacją się nie spieszą. Dla wojewody to priorytet

Nowe przepisy dot. dekomunizacji weszły w życie 2 września 2016 roku. Od tego czasu samorządy miały rok, aby samodzielnie dokonywać zmian w nazwach ulic propagujących ustroje totalitarne, w tym komunizm. W przypadku, gdy samorząd nazwy nie zmienił, obowiązek ten przechodzi na wojewodów. Oni z kolei mają czas do 2 grudnia, aby wydać tzw. zarządzenia zastępcze.
Niektórzy radni z dekomunizacją się nie spieszą. Dla wojewody to priorytet
W Elblągu uchwałę o zmianie nazw niektórych ulic radni podejmowali 7 września (fot.:commons.wikimedia.org/Paweł Sutkowski)

• Specjalny zespół powołany przez wojewodę wielkopolskiego Zbigniewa Hoffmanna zweryfikował już nazwy wszystkich ulic w regionie w związku z przepisami dot. dekomunizacji.

• Po analizie niemal 30 tys. nazw w Wielkopolsce, nadal są wątpliwości wobec ok. 100 ulic.

• Z kolei w Elblągu rada miasta zdekomunizowała właśnie nazwy czterech ulic i skweru.


Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann przekazał, że "skuteczne wyeliminowanie z przestrzeni publicznej istniejących symboli ustrojów totalitarnych" jest dla niego kwestią fundamentalną.

Najpierw zespół, potem analizy

 

Już w lipcu wojewoda powołał specjalny zespół, który zajmował się weryfikacją wszystkich nazw budowli, obiektów użyteczności publicznej, a także nazw ulic w regionie. Jak poinformowano w czwartek w komunikacie, zespół wojewody zweryfikował już wszystkie, niemal 30 tys. nazw ulic w regionie. Z tej liczby nadal istnieją wątpliwości odnoście ok. 100 nazw.

Wojewoda zaznaczył, że w procesie zmian nazw chce współpracować m.in. z samorządami i fundacjami, a także z Instytutem Pamięci Narodowej, który ma ostatecznie zweryfikować i zaopiniować propozycję nowej nazwy.

"W mojej ocenie nowe nazwy powinny odwoływać się szczególnie do czynów obywateli walczących o państwo polskie, o wolność i godność. Powinny także kultywować pamięć o wydarzeniach i ofiarach poniesionych przez Polaków podczas II wojny światowej i w okresie PRL-u. Dziś mamy możliwość zadośćuczynienia tym, którzy przez komunizm zostali odsunięci na boczny tor historii lub z niej usunięci" - podkreślił Hoffmann.

Na wydanie zarządzenia dotyczącego zmiany nazwy wojewodowie mają czas do 2 grudnia. Po tym czasie mieszkańcy będą mogli bezpłatnie wymienić swoje dokumenty. Zgodnie z ustawą, zmiana nazwy nie będzie miała wpływu na ważność dokumentów zawierających dotychczasową nazwę ulicy.

Zgodnie z ustawą z 2016 r. "nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować". Ustawa precyzuje, że "za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989".

Uchwały z poślizgiem

W Elblągu uchwałę o zmianie nazw niektórych ulic radni podejmowali dopiero w czwartek (7 września). Postanowili, że nie będzie już ul. Armii Ludowej, kpt. Diaczenki, Leona Kruczkowskiego, Rodziny Nalazków, ani skweru im. Janka Krasickiego.

Głosami większości radnych zmieniono nazwy, które w ocenie Instytutu Pamięci Narodowej propagowały komunizm lub inny ustrój totalitarny.

Zgodnie z opinią mieszkańców wyrażoną podczas konsultacji społecznych, dotychczasowej ul. Armii Ludowej nadano za patrona gen. Władysława Andersa. Nazwę ul. Leona Kruczkowskiego zmieniono na ul. Zbigniewa Herberta. Ul. kapitana Giennadija Diaczenki będzie odtąd ul. Starowiejską, a ul. Rodziny Nalazków nadano nazwę ul. Józefa Wybickiego.

Elbląscy radni uchylili też obowiązującą od 1979 r. nazwę skweru im. Janka Krasickiego, uznając, że to miejsce nie wymaga nadania nowego patrona, bo znajdujące się tam tereny zielone w rzeczywistości nie pełnią roli skweru.

Zmian patronów ulic związanych z ustawą o zakazie propagowaniu komunizmu nie poparł klub radnych SLD. W odczytanym przed głosowaniami stanowiskiem oświadczyli oni, że "stają w obronie życiorysów i dorobku, który stanowi część historii Polski". Jak napisali, obawiają się, że "pod płaszczykiem tzw. dekomunizacji zostanie przeprowadzona operacja usuwania z przestrzeni publicznej znaków pamięci o wszystkich osobach i wydarzeniach związanych z chlubną tradycją polskiej lewicy".

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU