Nieprecyzyjna ustawa o imprezach turystycznych budzi wątpliwości

  • Bartosz Dyląg
  • 08-06-2017
  • drukuj
Marszałkowie województw mają zastrzeżenia do projektu ustawy o imprezach turystycznych. Chodzi m.in. o pojęcia zawarte w projekcie, które budzą wątpliwości interpretacyjne oraz szacowanie dotacji na bazie nowych punktów usług turystycznych. Resort sportu i turystyki nie może uwzględnić uwag samorządowców, m.in. z powodu braku czasu. Projekt ustawy o imprezach turystycznych to dyrektywa implementowana do polskiego porządku prawnego.
Nieprecyzyjna ustawa o imprezach turystycznych budzi wątpliwości
Projekt ustawy o imprezach turystycznych to dyrektywa implementowana do polskiego porządku prawnego. Fot. pixabay

Dyrektor biura Związku Województw RP Bogdan Ciepielewski ma uwagi do projektu ustawy o imprezach turystycznych, chodzi o stworzenie definicji pojęć, które budzą wątpliwości interpretacyjne. Mowa przede wszystkim o trzech sformułowaniach: „okazjonalnie”, „ograniczona grupa podróżnych” oraz „znacząca część łącznej wartości połączonych usług turystycznych” (art. 4 pkt 1 i art. 6 ust 2. projektu). 

Czytaj też: Turystyka napędza rynek pracy

Jak dodaje Bogdan Ciepielewski, warto rozważyć także wykreślenie z projektu art. 65, określającego szacunkowe maksymalne limity wydatków dotyczące obsługi przez marszałków województw przedsiębiorców ułatwiających nabywanie powiązanych usług turystycznych.

– Zakłada się szacunkową liczbę 1632 przedsiębiorców w okresie 10 lat, bez zapewnienia żadnego rozwiązania w przypadku, gdy te limity będą nieadekwatne do wydatków – wyjaśnia dyrektor biura Związku Województw RP.

Dominik Borek z Ministerstwa Sportu i Turystyki wyjaśnia, że projekt ustawy to dyrektywa implementowana do polskiego porządku prawnego. Musi być ona maksymalnie zharmonizowana z unijnymi przepisami i zapewnić zbieżny poziom ochrony konsumentów na terenie całej UE.

Borek dodał, że postulaty samorządowców nie mogą zostać uwzględnione, ponieważ resort jest ograniczony bardzo ściśle terminami, które go obowiązują.

– Komisja Europejska wprost stwierdziła, że to orzecznictwo administracyjne i sądowe ma wypracować podejście do definiowania tych pojęć w praktyce. W związku z tym nie ma możliwości, by je doprecyzować, bo Komisja w pierwszym rzędzie będzie sprawdzać, czy przepisy te zostały przeniesione w sposób prawidłowy i stwierdzi naruszenie sposobu wdrożenia dyrektywy do polskiego porządku prawnego – podkreśla Dominik Borek. 

Olga Grabowska, zastępca dyrektora departamentu turystyki w resorcie sportu i turystyki, dodaje, że konieczność określenia w przepisach maksymalnych limitów wydatków wynika z ustawy o finansach publicznych.

– Limity dotyczą dodatkowych działań, a nie tych dokonywanych na bieżąco przez marszałków. Jest to dodatkowa dotacja, niezależna od tej, która jest obecnie – wyjaśnia.

Olga Grabowska dodaje, że kwoty te były podane na etapie konsultacji społecznych i nie wzbudziły zastrzeżeń, choć były niższe.

– W ustawie zapisaliśmy kwoty wyższe. Chodzi o to, żeby państwo mieli komfort, że w zależności od liczby pojawiających się nowych podmiotów wiążących usługi turystyczne, mogą państwo wnioskować o konkretne kwoty do obsługi nowych podmiotów – powiedziała, zwracając się do samorządowców.

Zgodnie z wyliczeniami Komisji Europejskiej, w Polsce można spodziewać się 1632 punktów usług turystycznych, tymczasem w maju zgłosiło się ich jedynie 99. 

– Możliwość zgłoszenia się 1632 podmiotów rocznie, jako nowych, jest w naszej ocenie bardzo zawyżona. Chciałabym, żeby państwo się nie obawiali, że zabezpieczona kwota będzie niewystarczająca. Ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki dołożyliśmy wszelkich starań, żeby państwa budżet nie był skrzywdzony i żeby ta dotacja była dodatkową, a nie tą, która jest uwzględniona w obecnie państwu przyznawanej dotacji – mówiła Grabowska.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU