Nowa ordynacja wyborcza do samorządów: Łukasz Schreiber krytycznie o argumentach opozycji

  • Włodek Kaleta
  • 15-11-2017
  • drukuj
– Zdecydowaliśmy, aby w nowym projekcie dotyczącym zasad wyborczych do samorządów zrezygnować z upartyjniania gmin w mniejszych miejscowościach. Chcemy, aby w tych, które liczą do 20 tys., nie było progu wyborczego – przekonywał PortalSamorzadowy.pl Łukasz Schreiber (PiS), uzasadniając rewolucyjne zmiany w ordynacji wyborczej zaproponowane przez rządzącą większość.
Nowa ordynacja wyborcza do samorządów: Łukasz Schreiber krytycznie o argumentach opozycji
Wsłuchując się w głos prezydenta, samorządowców, opozycji zrezygnowaliśmy w samorządach z zaliczenia już odbytych kadencji – mówi Łukasz Schreiber/Fot.arch.posła/

• Projekt nie jest partyjny. Kładzie kres patologiom w wyborach do samorządów – twierdził Łukasz Schreiber.

• Jego zdaniem ograniczenie kadencji w parlamencie to "takie niepoważne gadanie, zupełny populizm". Przecież jeśli ktoś jest radnym gminy, powiatu, sejmiku, choćby przez wiele kadencji, nie ma zakazu pełnienia tej funkcji.

• Według Schreibera likwidacja głosowania korespondencyjnego to jasna, czytelna i zupełnie zrozumiała formuła. Nie ma sensu go utrzymywać ze względu na możliwe patologie.

****

Kontrowersje wobec ogłoszonych przez PiS propozycji zmian w ordynacji wyborczej raczej szybko nie znikną. Nieformalne wysłuchanie projektu w sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej (15 listopada) z inicjatywy Kukiz’15 to najpewniej dopiero początek dyskusji. Jej zasadnicze kierunki są nakreślone. Według opozycji zmiany te doprowadzą do wzrostu partyjniactwa w samorządach oraz mają pomóc PiS w wygraniu wyborów. Jak pan to skomentuje?

Łukasz Schreiber: – To nie tak. Chcemy tym projektem wprowadzić rozwiązania pozwalające na rezygnację z dwóch najczęściej widocznych patologicznych sytuacji w samorządach. Pierwsza pozwala, by po wyborach wójt i jego komitet z poparciem 30 proc. miał za sobą wszystkich 14 czy 15 radnych i tym samym w ogóle nie miał opozycji. Takie sytuacje są częste.

W drugiej z kolei, będącej jakby odwrotnością pierwszej sytuacji, rzeczony wójt przegrywa wybory w drugiej turze z kandydatem opozycyjnym i wówczas nowy wójt czy burmistrz większość radnych z innych komitetów ma przeciwko sobie.

Obie sytuacje są patologiczne. Pierwsza powoduje, że w ogóle nie ma opozycji, druga - że mamy do czynienia z paraliżem gminy. Zmiany mają ograniczyć te sytuacje. Dlatego, biorąc to pod uwagę, zdecydowaliśmy, aby w nowym projekcie zrezygnować z upartyjniania gmin w mniejszych miejscowościach. Chcemy, aby w tych, które liczą do 20 tys., nie było progu wyborczego.

A co z zameldowaniem kandydata? Jeśli chce startować w wyborach, musi mieszkać tam, gdzie jest zameldowany?

– Teraz było tak, że trzeba mieszkać w gminie albo powiecie, żeby móc kandydować. Dochodziło do sytuacji absurdalnych, że gdy ktoś się przeprowadza, choćby do gminy ościennej, musi fikcyjnie udawać, że mieszka u mamy czy babci, bo inaczej nie może kandydować.

Czytaj też: Metropolia i gospodarka.

To była nienormalna sytuacja, którą zmieniamy. Wystarczy być zameldowanym na terenie województwa, by startować w wyborach. Dotyczy to również „spadochroniarzy” startujących na prezydentów oraz w wyborach do sejmiku wojewódzkiego.

Dwukadencyjność samorządowców jest również kością niezgody. Jeśli decydujecie się na ograniczenie kadencji do dwóch, to dlaczego ma to nie dotyczyć posłów czy parlamentarzystów? Niech też niektórzy „wieczni posłowie” czy „senatorowie” zobaczą, jak wygląda prawdziwe życie poza parlamentem.

– Wsłuchując się w głos prezydenta, samorządowców, opozycji zrezygnowaliśmy w samorządach z zaliczenia już odbytych kadencji. Dwie kadencje liczyć się będą od tej rozpoczętej w 2018 r., jeśli zaś chodzi o ograniczenie kadencji w parlamencie, jest to takie niepoważne gadanie, zupełny populizm. Przecież jeśli ktoś jest radnym gminy, powiatu, sejmiku, choćby przez wiele kadencji, nie ma zakazu pełnienia tej funkcji.

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

Cały PiS ogarnięty jest patologią. To jest chyba choroba nieuleczalna bo odkąd pamiętam to wszędzie widzą spisek. Nawet jak sami rządzą to też im ktoś przeszkadza.

Rebus, 2017-11-17 10:33:25 odpowiedz

Pan Poseł Lukasz Szraiber cierpii widocznie na chorobę która nazywa się patologią! Boże daj mu zdrowie! A co pośle do dwukadencyjności to dla dobra całego narodu powinniście tylko pełnić jedną bo druga to już na prawdę dla Was przesada! Niech pan je dużo orzechów to może powróci panu to co nazywa si...ę zdrowy rozsądek ! rozwiń

wieloletni burmistrz, 2017-11-15 20:10:42 odpowiedz

Widzenie wszędzie patologii, to jest już specjalność firmowa PiS-u. A nie lepiej by było, a i prawdziwiej, powiedzieć: "usprawniamy system.wyborczy"? Pan poseł mówi komisjach "a druga ma w tym czasie liczyć głosy" i to nawet mi się w pierwszej chwili spodobało. Ale sięgam do pro...jektu ustawy i z niego wyraźnie wynika, że przystąpić do liczenia można po zakończeniu głosowania. rozwiń

Andrzej Dec, 2017-11-15 12:38:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU