Nowa prezydent tnie wydatki i stanowiska

Z 56 do 35 mln złotych udało się władzom Rudy Śląskiej zmniejszyć kwotę niezapłaconych faktur. To efekt wprowadzonych oszczędności, ale do radości daleko.
Nowa prezydent tnie wydatki i stanowiska

Wybrana w grudniu na prezydenta Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic (sprawdź notowania/ zabierz głos) urzędowanie rozpoczęła od radykalnych cięć wydatków.

- Rok 2011 jest trudny dla rudzkiego samorządu. Nie dość, że miasto jest zadłużone na ponad 200 mln złotych (kredyty, pożyczki i obligacje), to jeszcze z powodu zbyt dużych wydatków w roku ubiegłym nie zapłacono faktur na łączną kwotę 56 mln złotych. Część z nich - na kwotę 21 mln złotych miała status zobowiązań wymagalnych, których termin płatności upłynął 31 grudnia 2010 roku - przyznaje wydział komunikacji społecznej i promocji miasta UM.

Czytaj też: Ruda Śląska nie płaci składek

Pod lupę poszły m.in wydatki magistaru. Obniżono m.in. koszty związane z prowadzeniem biura doradców, koszty utrzymania służbowych samochodów, szkoleń, podróży służbowych, zakupu biletów komunikacji miejskiej czy opłaty za telefony komórkowe. Zmniejszyło się też zatrudnienie w ratuszu. Pod koniec grudnia zatrudnionych było tam 713 osób, na początku maja - już nieco ponad 640. Kolejnych 39 osób jest obecnie "na wypowiedzeniu".

Zaciskanie pasa mocno odczują rudzkie spółki komunalne - na ich dokapitalizowanie w tegorocznym budżecie zapisano 270 tys. zł. W porównaniu z 3 milionami w roku ubiegłym to niewiele. 

Po pierwszym kwartale widoczne są już pierwsze efekty realizacji tego programu oszczędnościowego. Zobowiązania miasta z kwoty 56 mln złotych zmniejszyły się do poziomu 35 mln, przy czym zobowiązania wymagalne zamknęły się w kwocie 13,5 mln złotych. - Uzyskane wyniki cieszą, ale przed nami jeszcze długa droga. Trochę pomogły nam tu większe od zakładanych w I kwartale dochody miasta z tytułu podatku dochodowego, subwencji i dotacji - przyznaje prezydent Dziedzic.

Pomimo pierwszych efektów programu naprawczego, sytuacja budżetu Rudy Śląskiej wciąż jest bardzo zła. W pierwszych miesiącach tego roku okazało się, że przyjęte w okrojonym budżecie wydatki miasta są zaniżone o około 20 procent. Za to "poleci" głowa skarbnika. - Takie pismo powinnam otrzymać w ostatnich dniach grudnia, a nie dopiero pod koniec maja - stwierdziła Grażyna Dziedzic - Utwierdza mnie ono w słuszności podjętej decyzji w sprawie odwołania skarbnika miasta - dodała.

Jeżeli miastu nie uda się zwiększyć dochodów o ponad 65 mln złotych, to bieżący rok zamknie się zobowiązaniami w tej wysokości. Władze miasta przystępują teraz do realizacji drugiego etapu naprawy finansów, czyli do szukania dodatkowych dochodów.

Czytaj też: Zacznijmy rozmawiać o dochodach samorządów

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Tak być powinno. Likwidacja tego co nieudolne i praca a nie tylko przyjmowanie gości...

Kokos, 2011-05-26 13:38:05 odpowiedz

Brawo! Niestety z takim punktem wyjścia pani wysiłki mogą być niedocenione.

Podziw, 2011-05-26 13:34:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU