Nowelizacja Prawa wodnego, mapy zagrożeń powodziowych: Gminy będą unikać ograniczeń?

Gminy nie są już zobowiązane do uwzględniania w planowaniu przestrzennym obszarów szczególnego zagrożenia powodzią wyznaczonych na mapach zagrożenia powodziowego. Zdaniem Grzegorza Kubalskiego, prawnika i eksperta Związku Powiatów Polskich, ta zmiana to niedźwiedzia przysługa oddana samorządom.
Nowelizacja Prawa wodnego, mapy zagrożeń powodziowych: Gminy będą unikać ograniczeń?
Prawnik: gminy będą co do zasady unikały wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń ( fot.fotolia)

Z początkiem 2016 r. roku weszła w życie uchwalona 16 grudnia 2015 roku nowelizacja Prawa wodnego. Chodzi o wprowadzenie fakultatywnego uwzględniania przedstawionych na mapach zagrożenia powodziowego oraz mapach ryzyka powodziowego, granic obszarów szczególnego zagrożenia powodzią m.in. w koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju, miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oraz w decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego lub decyzji o warunkach zabudowy.

Celem ustawodawcy było przekazanie właściwym jednostkom samorządu terytorialnego decyzji, co do uwzględnienia informacji z zakresu zarządzania ryzykiem powodziowym w procesie planowania i zagospodarowania przestrzennego.

Z takim rozwiązaniem nie zgadza się prawnik Grzegorz Kubalski. Jego zdaniem zaproponowane rozwiązanie przynosi więcej szkody niż pożytku. - Nie jesteśmy Holandią, gdzie około 1/4 powierzchni stanowią depresje i gdzie standardem jest wznoszenie budynków na terenach narażonych na zalanie. W polskim interesie publicznym jest zatem lokalizacja nowych inwestycji na terenach bezpiecznych. Zdaję sobie sprawę z tego, że wobec opracowanych map zagrożenia powodziowego zostały sformułowane zarzuty o ich nieadekwatność do rzeczywistej sytuacji. Takie przypadki są jednak bardziej przesłanką do przeanalizowania i ewentualnej modyfikacji metodologii opracowywania map, a nie wprowadzenia przepisów pozwalających na ich całkowite ignorowanie - twierdzi ekspert ZPP.

Problem z odszkodowaniami

Jak zauważa, problemem stanowiły do tej pory ewentualne konsekwencje odszkodowawcze. Część terenów uznanych za szczególnie zagrożone powodzią miała charakter budowlany. Zakaz zabudowy na tych terenach jest uznawany za powodujący spadek ich wartości, a to z kolei może być przesłanką do domagania się od gminy odszkodowania na podstawie przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

- Opisana sytuacja jest w oczywisty sposób irracjonalna. Celem regulacji odszkodowawczej jest ochrona właścicieli gruntów przed arbitralnymi decyzjami władz gminy. W omawianym przypadku nie mamy z taką sytuacją do czynienia. Ograniczenie zabudowy na terenach zalewowych wynika z ich cech i jest dokonywane w celu ochrony samego właściciela (lub kolejnych właścicieli). Wypłata odszkodowań za chronienie ludzi przed nimi samymi nie jest najrozsądniejszą polityką publiczną - twierdzi Kubalski.

Zmiana prawa powinna, w jego opinii, polegać na jednoznacznym przesądzeniu, że właścicielom nie przysługuje odszkodowanie w związku z ustaleniem, że ich nieruchomość jest szczególnie zagrożona powodzią.

- Zamiast tego pozwolono gminom decydować, które zakazy mają być utrzymane, a które nie. Paradoksalnie z punktu widzenia gmin jest to rozwiązanie gorsze niż poprzednio obowiązujące - przekonuje ekspert. 

Jak argumentuje, obligatoryjność uwzględniania map zagrożenia powodziowego mogła powodować co prawda konsekwencje odszkodowawcze, ale – jak wskazywała część doktryny – dawała możliwość roszczeń regresowych wobec Skarbu Państwa.

- Skoro bowiem ustalenia dokumentów planistycznych były konsekwencją decyzji podjętych w drodze rozporządzenia Rady Ministrów, to ostateczną odpowiedzialność finansową powinna ponieść administracja rządowa. Zdaję sobie sprawę z faktu, że zapewne wymagałoby to procesów przed sądami cywilnymi, ale najprawdopodobniej byłoby uwieńczone sukcesem. Nowy przepis zamyka tę drogę, bo ograniczenie wynikać będą już nie tyle z map ustalonych przez administrację rządową, tylko z suwerennej decyzji gminy - kontynuuje Kubalski.

Zdaniem prawnika zatem jeśli gminy nie będą miały możliwości odzyskania wypłaconego odszkodowania, będą robiły wszystko, by takich odszkodowań nie musieć wypłacać.

- Konsekwencja jest oczywista – gminy będą co do zasady unikały wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń. W końcu kadencja trwa tylko cztery lata, więc jest duża szansa, że ewentualna powódź wystąpi już po jej zakończeniu. Metoda ta będzie się sprawdzała tak długo, dopóki powódź faktycznie nie wystąpi. A wtedy może się okazać, że gmina będzie płaciła odszkodowania za niezakazanie budowy na zagrożonych terenach…- reasumuje prawnik.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ograniczenie zabudowy na terenach zalewowych wynika z ich cech i jest dokonywane w celu ochrony samego właściciela (lub kolejnych właścicieli). Wypłata odszkodowań za chronienie ludzi przed nimi samymi nie jest najrozsądniejszą polityką publiczną - twierdzi Kubalski.

Lepiej niech ten
...prawnik dla własnego bezpieczeństwa siedzi w domu bo istnieje duże ryzyko, że podczas spaceru zostanie potrącony przez samochód. rozwiń

erik1243, 2016-04-21 12:35:44 odpowiedz

Chodzi o wprowadzenie fakultatywnego uwzględniania przedstawionych na mapach zagrożenia powodziowego oraz mapach ryzyka powodziowego, granic obszarów szczególnego zagrożenia powodzią m.in. w koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju, miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oraz w dec...yzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego lub decyzji o warunkach zabudowy.
Jest to zapis z którym sobie gminy wobec różnych nacisków nie poradzą. Czy w tej sytuacji wypłaty odszkodowań będą ponosić gminy, bo nie sądzę, aby ubezpieczyciele chcieli to robić, a gdzie jest tutaj bezpieczeństwo ludzi?
rozwiń

Stanisław, 2016-01-05 13:33:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE