Obywatelskie pieniądze na samorządowe pomysły?

W Toruniu zaakceptowano projekty szkół, w Kraśniku postanowiono wyremontować dach kościoła, a w Krakowie propozycje zaczęli zgłaszać radni. Choć budżet obywatelski od kilku lat podbija Polskę, to wśród wielu samorządów mechanizm ten kuleje.
Obywatelskie pieniądze na samorządowe pomysły?

Zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym miasta mają możliwość skonsultowania się z mieszkańcami, a specyficzną formą tego dialogu mogą być budżety obywatelskie. Samorządom pozostawia się więc swobodę, jeżeli chodzi o procedury ich uchwalania, zaś efekty konsultacji mają charakter doradczy, a nie wiążący.

Słowem, samorządy mogą, lecz nie muszą akceptować głosu mieszkańców. A rzecz idzie o nie lada kwoty. W 2013 roku najwyższy budżet obywatelski miała Łódź (20 mln zł). Za nią Białystok i Poznań (10 mln zł), Toruń – 6,4 mln zł oraz Zielona Góra – 6 mln zł.

Problem nr 1: kto może zgłosić projekt?

Konsekwencje swobody w podejmowaniu decyzji o budżecie obywatelskim pojawiają się wraz ze wzrostem jego popularności i zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Do 16 czerwca mieszkańcy Krakowa mieli czas na zgłoszenie swoich pomysłów. Skorzystał z tego radny Łukasz Wantuch. Poparła go Małgorzata Jantosz z rady miasta.

– Pierwszy projekt złożony w ramach budżetu obywatelskiego rzeczywiście jest autorstwa radnego dzielnicy, jednak należy mieć na uwadze, że jednocześnie jest on mieszkańcem Krakowa i miał prawo złożyć swój wniosek – uważa Mateusz Płoskonka, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Społecznych krakowskiego magistratu. – Wniosek nie posiadał braków formalnych i zostanie zweryfikowany pod kątem merytorycznym na takich samych zasadach, jak inne składane propozycje zadań.

Płoskonka tłumaczy, że i tak projekty będą głosowane przez mieszkańców i to oni ostatecznie zadecydują o inwestycjach obywatelskich (do podziału jest 4,5 mln zł – 1,8 mln na projekty dzielnicowe i 2,7 mln zł na projekty ogólnomiejskie).

Problem numer 2: jakie projekty?

Większe zgrzyty pojawiły się w Kraśniku (woj. lubelskie), gdzie zarówno mieszkańcy, jak i urzędnicy zbyt dosłownie potraktowali ideę budżetu obywatelskiego. Podczas głosowania nad projektami mieszkańcy wybrali (oddano najwięcej, bo 1130 głosów) sfinansowanie dachu (500 tys. zł z 2 mln budżetu partycypacyjnego) kościoła, który od lat budowany jest w jednej z dzielnic.

Projekt pod względem formalno-prawnym pozytywnie oceniła komisja doraźna ds. budżetu obywatelskiego Rady Miasta Kraśnika. Tymczasem budowa kościoła nie leży w kompetencjach gminy. Taka inicjatywa jest ponadto sprzeczna z konstytucyjną zasadą rozdziału między państwem a kościołem. Radnych nie przekonała jednak negatywna opinia w tej sprawie prawników kraśnickiego magistratu i podobna, wyrażona we wstępnym etapie przez Regionalna Izbę Obrachunkową. To właśnie RIO w Lublinie ostatecznie stwierdziło nieważność uchwały budżetowej w jej kontrowersyjnej części.

Problem nr 3: obywatelski, czyli jaki?

Podobne niejasności pojawiły się w Toruniu. Tam pulą obywatelską (6,58 mln zł) zainteresowali się nie tylko obywatele, ale również m.in. szkoły. 21 czerwca rozpoczęło się głosowanie nad 185 projektami. Co na liście? Zespół Szkół nr 7 zawnioskował o zakup stołów do 12 sal i krzeseł do 11 sal lekcyjnych. Podobnie zrobiła dyrekcja Zespołu Szkół nr 34, a takich propozycji z zakresu szkolnictwa jest więcej. Urzędnicy przyjęli także projekt remontu dachu hospicjum oraz przebudowy schroniska dla zwierząt.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.