Oświadczenia majątkowe – czy powodują selekcję negatywną?

  • Piotr Toborek
  • 04-07-2014
  • drukuj
Paweł Wojtunik, szef CBA, chce zmian dotyczących oświadczeń majątkowych. Krytycznie mówi o nich również część samorządowców.
Oświadczenia majątkowe – czy powodują selekcję negatywną?

– Powinniśmy zajmować się wielkimi sprawami, inwestycjami, za którymi idą duże pieniądze, a nie zegarkiem ministra Nowaka – mówi szef CBA.
– Mam nadzieję, że ustawa o oświadczeniach majątkowych i antykorupcyjna zostaną  zmienione. Bo tego wymagają – dodaje Wojtunik.

Czytaj też: Samorządowcy stąpają po polu minowym

Jak podkreśla szef biura, sprawdzanie samorządowców jest dla CBA koniecznością wynikającą z ustawy.

Nie wszyscy samorządowcy odczuwają jednak negatywne skutki ustawy.

– Mamy w Gdańsku sporą grupę zamożnych samorządowców, którzy zdecydowali się na składanie oświadczeń, co świadczy o tym, że chyba nie jest to jakiś wielki problem – mówi Agnieszka Owczarczak  wiceprzewodnicząca Rady Miasta Gdańska.

Jak dodaje, nie spotała się z postawą, że: „nie będą kandydował, bo trzeba ujawnić swój majątek”.

Nie brakuje jednak głosów, że konieczność przyznawania się do posiadanego majątku zniechęca wiele osób do pełniania funkcji w samorządzie.

Jak niejednokrotnie mówił profesor Jerzy Regulski, „żaden szanujący się biznesmen nie pokaże swojego majątku, wartości posiadanych akcji czy innych zasobów.”

- Nie mam takich doświadczeń – mówi jednak Wieczesław Augustyniak  przewodniczący Rady Miasta Sopotu.  – Nie raz się człowiek nie godzi na to, żeby wszystko było na tapecie, ale nie uważam, żeby to był problem, bo osoba publiczna musi być czysta.

Zdaniem Augustyniaka niezgoda na wymogi ustawy oznacza, że chęć do działania w samorządzie jest mniejsza niż potrzeba ukrycia własnego majątku – a to, jego zdaniem, dyskwalifikuje kandydata.

Jak mówi Bogdan Aniszczyk, radny Wrocławia, funkcjonariusz publiczny musi godzić się z tym, że jego majątek jest jawny.

– Co do tego nie mam wątpliwości, może jednak nie powinien być on upubliczniany w szczegółach? Być może powszechnie znana powinna być wartość majątku osoby podlegającej ustawie, ale już szczegóły, co np. do wartościowych przedmiotów, mogłyby być dostępne tylko dla odpowiednich służb – zastanawia się wrocławski radny.

Takie wyjście z sytuacji wydaje się bliskie wielu samorządowcom.

– Wystartowałbym, ale pierwszą rzeczą jaką muszę zrobić po wyborach, to złożenie oświadczenia majątkowego, które będzie upublicznione. Nie chcę, żeby wszyscy wiedzieli, co posiadam – często słyszymy takie zdanie podczas rozmów z osobami, które chcemy zachęcić do udziału w wyborach – mówi Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. 

I dodaje: – Jak najbardziej powinniśmy udostępniać to, co płynie do nas z budżetu samorządowego, ale stan naszych majątków, szczególnie ten sprzed rozpoczęcia działalności, powinien być znany odpowiednim służbom i urzędom, a nie wszystkim. Bo jeżeli mówimy o zachęcaniu do aktywności w samorządzie, to konieczność składania zeznań raczej zniechęca.

Do oświadczeń wgląd powinny mieć tylko urzędy skarbowe – uważa także prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz.

Przedstawiciele organizacji pozarządowych i społecznicy przekonują jednak, że jawność dochodów to ważna część demokracji.

– Radni powinni się  pogodzić z tym, że angażując się politykę, zrzekają się części prawa do prywatności. Jest to po prostu cena demokracji, którą powinni płacić po równo wszyscy nasi reprezentanci, niezależnie od skali swojego sukcesu zawodowego czy majętności – uważa Grzegorz Makowski z projektu Decydujmy Razem.

Jego zdaniem ograniczenie jawności życia publicznego nie tylko nie poprawi jakości lokalnej demokracji, ale wręcz ją pogorszy. Jak podkreśla, wszelkie ograniczenie jawności daje bowiem elitom dodatkową możliwość zamykania się na obywateli.

Doczekamy się więc w niedługim czasie postulowany przez Wojtunika zmian czy nie?

– Były rozmowy na ten temat, aby w projekcie prezydenckiej ustawy o współdziałaniu w samorządzie podjąć ten problem, ale uznaliśmy, że w tej chwili jest wiele ważniejszych spraw – wyjaśnia Olgierd Dziekoński, minister w Kancelarii Prezydenta.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

w Ameryce , to politycy wpisują nawet podarowane drobiazgi

gra, 2014-07-04 20:50:03 odpowiedz

Do Duże oczy masz: jawne jest to co się zarabia a nie stan majątkowy przed. Ale patrząc np. na firmę radnego z Czerwonaka to przed wyborem do rady gminy przychody z firmy były rzędu 80 tys. a teraz ponad 200 tys. Aktualnie robi totalną kampanię negatywną prezentując porównanie naszej dużej gminy (26... tys. mieszkańców) do jakiejś bździny (6,2 tys. mieszkańców) i ferując wyroki, że u nas dużo wydaje się na wynagrodzenia. Reasumując z jednej strony stan majątkowy nie powinien nas interesować ale z drugiej strony jak się obserwuje progresję to wnioski mogą być ciekawe. rozwiń

Czerwonak - wielkopolskie, 2014-07-04 14:35:41 odpowiedz

Od rzemyczka do koniczka. Tak się tylko zaczyna. Jawne winno być wszystko co publiczne podbnie jak w Szwecji czy Norwegii. Wieść gminna niesie, że przed wyborami w płatnych serwisach będzie ranking wydanych pieniędzy na zarządzajacych w jst za cała kadencję. Wstępne wyniki rankingu są szokujące. R...ozumiem 1 mln za 4 lata dla jednego zarządzajacego dużym miastem, ale norma dla wsi 500-800 tys. to mała przesada. rozwiń

Duże oczy masz, 2014-07-04 12:49:51 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE