PARTNER PORTALU
  • BGK

Partia Razem krytycznie o kosztach powiększenia Opola

  • PAP/JS    12 października 2017 - 18:13
Partia Razem krytycznie o kosztach powiększenia Opola

Politycy Razem zwrócili się do miasta Opole o odpowiedź na pytania dotyczące kosztów m.in. funkcjonowania transportu miejskiego (fot. pixabay.com)

Wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów do Opola, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty - ocenili przedstawiciele Partii Razem. Jak mówili, powiększenie Opola "to bezsens ekonomiczny, za który zapłacą wszyscy jego mieszkańcy".




• Według Michała Pytlika, który był aktywnym uczestnikiem protestów przeciwko powiększeniu miasta, można założyć, że wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty.

• "Osoby, które wcześniej straszyły mieszkańców, że na powiększeniu stracą, że miasto będzie zabierać, teraz narzekają że miasto daje" - skomentował magistrat.

Politycy Razem zwrócili się do miasta Opole o odpowiedź na pytania dotyczące kosztów m.in. funkcjonowania transportu miejskiego, przesyłu mediów, ubezpieczenia mienia. Jerzy Przystajko z Rady Krajowej partii przedstawił na czwartkowej konferencji prasowej pierwsze informacje dotyczące kosztów funkcjonowania Opola po jego powiększeniu o 12 sołectw z dniem 1 stycznia 2017 roku.

"W tej chwili możemy ocenić koszt komunikacji miejskiej. Do tej pory Opole dopłacało do komunikacji miejskiej 17 mln złotych rocznie. W tym roku wiemy już, że będzie to co najmniej 25 mln złotych. To pierwszy wymierny dowód na bezsens ekonomiczny powiększania Opola, za który zapłacą wszyscy jego mieszkańcy" - podkreślił Przystajko.

W jego opinii drastyczny wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej był łatwy do przewidzenia. "Mniejsza gęstość zaludnienia na większym terenie zawsze generuje większe koszty. Zmniejszając gęstość zaludnienia Opola do poziomu gminy miejsko-wiejskiej władze miasta musiały liczyć się z podniesieniem kosztów funkcjonowania. Już teraz widzimy kwotę 8 mln złotych, a czekają nas kolejne dziedziny, które pozwolą ocenić finansową skalę bezsensu tej operacji" - powiedział Przystajko.

Według Michała Pytlika, który był aktywnym uczestnikiem protestów przeciwko powiększeniu miasta, można założyć, że wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty. "Jedna trzecia rocznego dochodu z tytułu dołączenia terenów elektrowni jest zjadana przez same tylko zwiększone koszty MZK. Tych kosztów powiększenia będzie więcej. Miasto niedoszacowało kosztów związanych z oczyszczaniem o około 2 mln złotych, a jeszcze wzrośnie koszt odbioru ścieków, wywozu śmieci, czy ubezpieczenia budynków" - powiedział.

"Według demografów Opole nadal się wyludnia i za trzydzieści lat może liczyć zaledwie 70 tysięcy ludzi mieszkających na gigantycznym obszarze wśród skłóconych sąsiadów, którym zlikwidowano istniejące od lat i sprawnie działające struktury gminne" - ocenił Pytlik.

Ostrzegał także przed skutkami, które mieszkańcy Opola i okolicznych miejscowości odczują dopiero za kilka lat. Jako przykład podał sytuację gminy Dobrzeń Wielki, która - według niego - najwięcej straciła w wyniku powiększenia miasta.

"Gminny Ośrodek Kultury miał 2 mln złotych budżetu. Teraz jest mniejszy o połowę. To, że nie ma do tej pory widocznego drastycznego obniżenia standardu życia w tamtych gminach, to jedynie efekt wymuszonego m.in. przez nasze protesty głodowe ustępstwa miasta Opole, które zgodziło się na wydłużenie dotacji celowych na 2-3 lata. Ten czas szybko minie i wtedy życie kulturalne, społeczne, sportowe znajdzie się na granicy upadku" - ostrzega Pytlik.

Do zarzutów Partii Razem odniósł się Piotr Letachowicz z biura prasowego Urzędu Miasta Opole. "Osoby, które wcześniej straszyły mieszkańców, że na powiększeniu stracą, że miasto będzie zabierać, teraz narzekają że miasto daje. Dbamy o opolan, niezależnie od tego w jakiej dzielnicy mieszkają. Z tym związane są właśnie inwestycje w rozwój komunikacji miejskiej czy gospodarkę odpadami komunalnymi" - podkreślił.

Decyzję o powiększeniu Opola o 12 sołectw z 4 gmin podjął rząd w lipcu 2016 roku. Powodem miało być wsparcie dla rozwoju stolicy regionu i mieszkańców całego województwa. W ramach sprzeciwu doszło do serii akcji protestacyjnych popieranych m.in. przez polityków opozycji i przedstawicieli mniejszości narodowych. W gminie Dobrzeń Wielki w ramach protestu doszło do dwóch strajków głodowych. Miasto Opole zadeklarowało wsparcie finansowe dla gminy Dobrzeń Wielki do czasu unormowania jej budżetu.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






KOMENTARZE (2)

  • Mieczysław Drapała, 2017-10-18 15:42:23

    Urząd Miasta Opole - " Dbamy o opolan, niezależnie od tego w jakiej dzielnicy mieszkają. " Kłamstwo, bzdura. Miałem wziąć udział w pikiecie z hasłem: "Przyłączyć Grudzice do Gminy Dobrzeń Wielki". W końcu może doczekałbym ulic z pełną infrastrukturą (kanalizacją burzową, chodnik...ami itd.) a nie prowizorki - asfalt z odzysku bez podbudowy, pajęczyna przewodów i kabli na wszelkiego rodzaju słupach, brak oświetlenia części ulic itp. Urząd i Radni ciągle bezradni. Interwencje bezowocne. Kolejną kadencję inwestycja pomijana w planie rocznym. Brak wyceny robót - więc dyskusja bezprzedmiotowa bo przecież jak można rozmawiać, a jeszcze trudniej zaplanować nie znając kosztów? Kiedy w końcu będziemy mieszkać w granicach miasta nie gorzej jak w przyłączonych gminach? Jeśli nie to chyba przyjdzie czas przyłączyć miasto do jakiejś lepiej zarządzanej gminy.  rozwiń
  • Elżbieta Flisak, 2017-10-12 20:45:43

    "Miasto daje" to, co wcześniej zabrało podatnikom, nie pytając ich o zgode. A przecież sprzeciw wobec powiększenia Opola był także wśród samych Opolan, o czym biuro prasowe milczy. Niech jeszcze powie, jak się tu dba o życie i zdrowie mieszkańców i nowych, i starych dzielnic, poszerzając i... dobudowując im na podwórku drogi samochodowe i kupując autobusy z napędem diesla - a to wszystko znów za podatki i za pieniądze unijne na... walkę z niską emisją. Owo "dbamy o Opolan" wygląda w ten sposób, że w środku miasta, gdzie się pędzi z wiaduktu wybudowanego na wzór autostradowych, zabito rowerzystę, a następnie w imię "bezpieczeństwa" zabudowano to przejście dla pieszych wąsko rozstawionymi barierkami, które uniemożliwiają pieszym obładowanym wózkami dziecięcymi i pchanymi obok siebie rowerami opuszczenie jezdni. Dziękuję wielce za taką dbałość. Nie mogę odżałować, że w zeszłym roku społeczność Opola nie stanęła na wysokości zadania i nie odwołała prezydenta miasta ani rady głosującej w ciemno na każde jego skinienie.  rozwiń