Partia Razem krytycznie o kosztach powiększenia Opola

Wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów do Opola, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty - ocenili przedstawiciele Partii Razem. Jak mówili, powiększenie Opola "to bezsens ekonomiczny, za który zapłacą wszyscy jego mieszkańcy".
Partia Razem krytycznie o kosztach powiększenia Opola
Politycy Razem zwrócili się do miasta Opole o odpowiedź na pytania dotyczące kosztów m.in. funkcjonowania transportu miejskiego (fot. pixabay.com)

• Według Michała Pytlika, który był aktywnym uczestnikiem protestów przeciwko powiększeniu miasta, można założyć, że wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty.

• "Osoby, które wcześniej straszyły mieszkańców, że na powiększeniu stracą, że miasto będzie zabierać, teraz narzekają że miasto daje" - skomentował magistrat.

Politycy Razem zwrócili się do miasta Opole o odpowiedź na pytania dotyczące kosztów m.in. funkcjonowania transportu miejskiego, przesyłu mediów, ubezpieczenia mienia. Jerzy Przystajko z Rady Krajowej partii przedstawił na czwartkowej konferencji prasowej pierwsze informacje dotyczące kosztów funkcjonowania Opola po jego powiększeniu o 12 sołectw z dniem 1 stycznia 2017 roku.

"W tej chwili możemy ocenić koszt komunikacji miejskiej. Do tej pory Opole dopłacało do komunikacji miejskiej 17 mln złotych rocznie. W tym roku wiemy już, że będzie to co najmniej 25 mln złotych. To pierwszy wymierny dowód na bezsens ekonomiczny powiększania Opola, za który zapłacą wszyscy jego mieszkańcy" - podkreślił Przystajko.

W jego opinii drastyczny wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej był łatwy do przewidzenia. "Mniejsza gęstość zaludnienia na większym terenie zawsze generuje większe koszty. Zmniejszając gęstość zaludnienia Opola do poziomu gminy miejsko-wiejskiej władze miasta musiały liczyć się z podniesieniem kosztów funkcjonowania. Już teraz widzimy kwotę 8 mln złotych, a czekają nas kolejne dziedziny, które pozwolą ocenić finansową skalę bezsensu tej operacji" - powiedział Przystajko.

Według Michała Pytlika, który był aktywnym uczestnikiem protestów przeciwko powiększeniu miasta, można założyć, że wbrew zapowiedziom zwolenników przyłączenia dodatkowych terenów, miasto i jego mieszkańcy poniosą wymierne straty. "Jedna trzecia rocznego dochodu z tytułu dołączenia terenów elektrowni jest zjadana przez same tylko zwiększone koszty MZK. Tych kosztów powiększenia będzie więcej. Miasto niedoszacowało kosztów związanych z oczyszczaniem o około 2 mln złotych, a jeszcze wzrośnie koszt odbioru ścieków, wywozu śmieci, czy ubezpieczenia budynków" - powiedział.

"Według demografów Opole nadal się wyludnia i za trzydzieści lat może liczyć zaledwie 70 tysięcy ludzi mieszkających na gigantycznym obszarze wśród skłóconych sąsiadów, którym zlikwidowano istniejące od lat i sprawnie działające struktury gminne" - ocenił Pytlik.

Ostrzegał także przed skutkami, które mieszkańcy Opola i okolicznych miejscowości odczują dopiero za kilka lat. Jako przykład podał sytuację gminy Dobrzeń Wielki, która - według niego - najwięcej straciła w wyniku powiększenia miasta.

"Gminny Ośrodek Kultury miał 2 mln złotych budżetu. Teraz jest mniejszy o połowę. To, że nie ma do tej pory widocznego drastycznego obniżenia standardu życia w tamtych gminach, to jedynie efekt wymuszonego m.in. przez nasze protesty głodowe ustępstwa miasta Opole, które zgodziło się na wydłużenie dotacji celowych na 2-3 lata. Ten czas szybko minie i wtedy życie kulturalne, społeczne, sportowe znajdzie się na granicy upadku" - ostrzega Pytlik.

Do zarzutów Partii Razem odniósł się Piotr Letachowicz z biura prasowego Urzędu Miasta Opole. "Osoby, które wcześniej straszyły mieszkańców, że na powiększeniu stracą, że miasto będzie zabierać, teraz narzekają że miasto daje. Dbamy o opolan, niezależnie od tego w jakiej dzielnicy mieszkają. Z tym związane są właśnie inwestycje w rozwój komunikacji miejskiej czy gospodarkę odpadami komunalnymi" - podkreślił.

Decyzję o powiększeniu Opola o 12 sołectw z 4 gmin podjął rząd w lipcu 2016 roku. Powodem miało być wsparcie dla rozwoju stolicy regionu i mieszkańców całego województwa. W ramach sprzeciwu doszło do serii akcji protestacyjnych popieranych m.in. przez polityków opozycji i przedstawicieli mniejszości narodowych. W gminie Dobrzeń Wielki w ramach protestu doszło do dwóch strajków głodowych. Miasto Opole zadeklarowało wsparcie finansowe dla gminy Dobrzeń Wielki do czasu unormowania jej budżetu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

"Miasto daje" to, co wcześniej zabrało podatnikom, nie pytając ich o zgode. A przecież sprzeciw wobec powiększenia Opola był także wśród samych Opolan, o czym biuro prasowe milczy. Niech jeszcze powie, jak się tu dba o życie i zdrowie mieszkańców i nowych, i starych dzielnic, poszerzając i... dobudowując im na podwórku drogi samochodowe i kupując autobusy z napędem diesla - a to wszystko znów za podatki i za pieniądze unijne na... walkę z niską emisją. Owo "dbamy o Opolan" wygląda w ten sposób, że w środku miasta, gdzie się pędzi z wiaduktu wybudowanego na wzór autostradowych, zabito rowerzystę, a następnie w imię "bezpieczeństwa" zabudowano to przejście dla pieszych wąsko rozstawionymi barierkami, które uniemożliwiają pieszym obładowanym wózkami dziecięcymi i pchanymi obok siebie rowerami opuszczenie jezdni. Dziękuję wielce za taką dbałość. Nie mogę odżałować, że w zeszłym roku społeczność Opola nie stanęła na wysokości zadania i nie odwołała prezydenta miasta ani rady głosującej w ciemno na każde jego skinienie. rozwiń

Elżbieta Flisak, 2017-10-12 20:45:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU