Patryk Jaki: Komisja reprywatyzacyjna ma sens. Zeznania świadka obciążają prezydent Warszawy

- Zeznania pierwszego świadka pokazują, dlaczego prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz tak bardzo boi się stawić przed komisją – mówi szef komisji Patryk Jaki. ""Raczej nie" – tak odparł na pytanie, czy będzie ona doprowadzona siłą.
Patryk Jaki: Komisja reprywatyzacyjna ma sens. Zeznania świadka obciążają prezydent Warszawy
Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. (fot. mat. Ministerstwo Sprawiedliwości)

- Prezydent Warszawy wiele razy mówiła że nic nie wiedziała o tych sytuacjach, a dziś się okazuje, że już pierwszy urzędnik mówi, że nie tyle wiedziała, ile nawet ingerowała; to jest szokujące; to pokazuje "że komisja ma sens" - powiedział Jaki dziennikarzom w przerwie prac komisji.

Najbardziej szokujące jest dla Jakiego to, że - według świadka - urzędnikom nakazywano wydawanie określonej liczby decyzji reprywatyzacyjnych rocznie. "Nakazywano urzędnikom żeby wyzbywać się majątku publicznego" - dodał. Według Jakiego, mogłoby to być nawet przestępstwem.

"To wszystko pokazuje, dlaczego pani prezydent Gronkiewicz-Waltz tak bardzo boi się stawić przed tą komisją" - oświadczył szef komisji.

"Strach podpowiedział jej co należy robić" - tak Jaki odpowiedział na pytanie o oświadczenie prezydent, że jest spór kompetencyjny między ratuszem a komisją.

"To, że nie przychodzi, to jest zeznanie, które brzmi tak: +Boję się, nie będę odpowiadać na pytania, bo mam coś do ukrycia+" - dodał Jaki. "Raczej nie" - tak odpowiedział na pytanie, czy może być doprowadzona siłą na komisję.

"Na twitterze jest łatwiej niż odpowiedzieć na pytania" - tak Jaki skomentował zaprzeczenie prezydent, że nie ingerowała w postępowania.

Świadek: pod koniec 2010 roku Rada miasta zmieniła plan wokół PKiN 

Pod koniec 2010 roku, Rada Warszawy zmieniając plan wokół Pałacu Kultury i Nauki dopuściła w dwóch miejscach objętych roszczeniami intensyfikację zabudowy - zeznał w poniedziałek przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji b. urzędnik stołecznego ratusza Krzysztof Śledziewski.

Poseł Paweł Lisiecki (PiS) zapytał świadka czy BGN w jakikolwiek sposób uczestniczyło w uchwalaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego związanego z działkami z roszczeniami.

"Kwestia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego to wyłączna kompetencja Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, ono przygotowywało projekt planów, projekty zmian planów tak jak w przypadku Pałacu Kultury i Nauki, natomiast z tego co wiem w BGN-ie były odpowiedzialne osoby, które wskazywały gdzie do danych kwartałach ulic są roszczenia" - powiedział.

Dopytywany czy dochodziło do sytuacji w których przed uchwaleniem miejscowego planu była możliwość zabudowy np. pięciokondygnacyjnej, a po uchwaleniu miejscowego planu 15 bądź 20-kondygnacyjnych wieżowców odparł, że "pod koniec 2010 roku, wydaje mi się, Rada m.st Warszawy zmieniając plan wokół pałacu kultury i nauki dopuściła w dwóch miejscach objętych roszczeniami intensyfikację zabudowy". Jak dodał, chodzi o działki przy Siennej i Chmielnej.

Lisiecki podczas prac komisji przedstawił również dokumenty dotyczące pełnomocnictw z 2008 i 2009 roku udzielonych m.in. adwokatowi Andrzejowi Muszyńskiemu. Jak powiedział poseł "na podstawie jednego z tych pełnomocnictw wzruszono sprawę w samorządowym kolegium odwoławczym". Według posła podpisy sporządzone przez jedną osobę, które znajdują się na dokumentach, są różne. Przewodniczący komisji Patryk Jaki w tym momencie zwrócił uwagę, że do oceny pisma potrzebna jest opinia biegłych.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Proponuję czytać ze zrozumieniem: "urzędnikom nakazywano wydawać określoną liczbę decyzji reprywatyzacyjnych rocznie" dla mnie oznacza, że chciano wyjaśnić stan prawny jak największej ilości działek. To zdanie nie świadczy o tym ze dochodziło do nieprawidłowości (oczywiście mogło, ale aku...rat to zdanie o tym nie świadczy). Pan minister Jaki wnioskuje natomiast, że to oznacza iż chciano się wyzbywać majątku państwowego. Ale przecież ten państwowy majątek został wcześniej zagrabiony przez państwo prywatnym osobom w sposób nie do końca zgodny ze standardami cywilizowanego państwa. Ponadto został on zagrabiony za czasów tzw. komunizmu, czyli systemu, ktoremu partia ministra Jakiego tak bardzo sie przeciwstawia. Pytanie jest dla mnie następujące: czy jeśli coś konus zostało zagrabione, to czy czy państwo niepodobni dążyć do tego żeby jak najszybciej ta rzecz została zwrócona właścicielowi? Oczywiście inna kwestia jest handel roszczeniami ale za to powinni odpowiadać ludzie bezpośrednio nabywający te roszczeninod prawowitych właścicieli lub podrabiający dokumenty. rozwiń

P, 2017-06-27 08:32:35 odpowiedz

Do syn kułaka: Do pierdla z nią

Jan , 2017-06-26 17:43:25 odpowiedz

Do kogo mają się zgłosić rolnicy i robotnicy, którym przy byle okazji zamiast zapłaty za płody rolne lub pracę wydawano obligacje na odbudowę Warszawy? Jestem w posiadaniu takich obligacji, które szybko stały się bezwartościowe- albo wymiana pieniędzy i/lub wysoka inflacja i pozostały bez wykupu. Po...tem dzieci postepowej lewicy rozkułaczali w sposób krwawy. Które kamienice w Warszawie się należą tym wszystkim, którzy zostali zmuszeni do finansowania odbudowy. Czy tylko SZMALCOWNICY mają raj w Polsce? Jeśli spadkobierca lub jego następca nabył prawo do nieruchomości to za naklady powinien zwrócić bo za zniszcenia wojenne państwo nie opowiada. Takie żale to do Niemców i Ukrainców co na Woli mordowali Warszawiaków i niszczyli Warszawę. rozwiń

syn kułaka, 2017-06-26 17:32:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU