Piłkarska ekstraklasa ciągle z gminną dotacją

Choć życie pokazuje, że zbyt duże zaangażowanie gmin w finansowanie sportowych spółek nie przynosi korzyści ani jednym, ani drugim to naśladowców nie brakuje.

Piłkarska ekstraklasa ciągle z gminną dotacją
Wiadomo, że wspieranie zawodowych klubów nie podoba się ministrowi sportu Witoldowi Bańce, który stawia na rozwój sportu młodzieżowego. (fot. pixabay.com)

Wspieranie prywatnych spółek przez samorządy zawsze budziło wiele kontrowersji, jednocześnie stało się procedurą wręcz powszechną.

W minionym sezonie w piłkarskiej ekstraklasie były trzy kluby, w których większościowym udziałowcem jest miasto: Śląsk Wrocław, Piast Gliwice i i Wisła Płock, teraz dołącza do nich Sandecja Nowy Sącz, która wywalczyła awans z I ligi i wracający do ekstraklasy Górnik Zabrze.

Dlaczego samorządy „pompują” ogromne pieniądze w zawodowych piłkarzy? Często można usłyszeć, że nie mają wyboru.

Samorządy ulegają szantażowi kibiców, bo choć ich grono wcale tak liczne nie jest, to na pewno jest dobrze zorganizowane i głośne. Kibice mają strony internetowe, potrafią wykorzystać media społecznościowe, no i potrafią przyjść pod magistrat w grupie nawet kilkutysięcznej i urządzić głośny „spektakl”.

Stadiony trzeba zapełnić

Presja kibiców to zresztą nie jedyne, co motywuje samorządy do wspierania klubów, druga sprawa to stadiony. Wiele polskich miast wybudowało nowoczesne, ale ogromne obiekty za setki milionów złotych, na których przecież musi się coś dziać! A ligowa drużyna gwarantuje kilkanaście meczów w sezonie, które usprawiedliwiają kwoty wydane na stadion i te pompowane corocznie w jego utrzymanie.

Oczywiście, zwykle miasto w zamian za wsparcie klubu powiększa swoją pulę klubowych akcji. Tylko, że jeśli są to akcje zadłużonej spółki, która nie posiada dóbr trwałych (stadiony są zwykle miejskie) to większa liczba akcji w sumie oznacza jeszcze większe „wplątanie” samorządu w finansową pułapką.

Tu przykładem jest Chorzów. Bo co dzisiaj Chorzowowi z kolejnych akcji  Ruchu?

Miasto już w ubiegłym roku udzieliło Ruchowi pożyczki w wysokości 18 mln złotych – mimo to klub spadł z ekstraklasy – a na jego przetrwanie potrzebne są kolejne miliony.

Dowodów na to, że miejskie pieniądze nie gwarantują sukcesu mamy więcej.  

Przekonali się o tym w Zabrzu. Tamtejszy Górnik mimo gigantycznego wsparcie w ubiegłym roku spadł do I ligi, w tym roku do niej powrócił.  

Odbywa się to jednak dużym kosztem: gmina Zabrze dwa lata temu wyemitowała akcje ratujące Górnika na sumę 35 mln złotych, a niedawno podjęto decyzję o przekazaniu spółce 32 mln złotych. W  zamian za akcje fundusze wyłoży bank, ale miasto ma je wykupić do 2031 roku za 46 mln złotych.

Według szacunków na wspieranie Śląska – nie tylko gotówką, ale poprzez inwestycje i miejskie spółki Wrocław wydał od 2009 roku ok. 70 mln złotych. I końca tych wydatków nie widać. Właśnie spółka zatrudnia nowych zawodników, a nadal nie słychać o ewentualnym inwestorze, który mógłby przejąć akcje klubu. 

Po latach starań sztuka znalezienia inwestora udała się za to miastu Kielce. Gmina miała sto procent udziału w Koronie i kosztowało ją to co rok kilka milionów złotych. Po długich i obarczonych wieloma niepowodzeniami poszukiwaniach, udało się znaleźć kupca na pakiet większościowy, przejęła go grupa biznesmenów z Niemiec.

Nie oznacza to, że Kielce przestaną wspierać piłkarzy, w myśl umowy mają nadal taki obowiązek, rocznie miasto dołoży do klubu 3 mln zł.

Kto dokłada?

Dokładają także w Gliwicach. Miasto ma tam 67 proc. udziałów w piłkarskiej spółce Piast. W 2017 do klubu od samorządu ma wpłynąć  8 mln złotych.

W Płocku samorząd wspiera klub kwotą 6 mln złotych. Białystok daje Jagiellonii 3,5 mln.  

Dokładają także inni, Szczecin np. w tym roku przekaże Pogoni 4 mln złotych, podobną kwotę z kasy miejskiej otrzyma Lechia Gdańsk.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

W Płocku 6 mln? Nie wiem skąd te dane. Proponuje najpierw pomnożyć to przez 2 a potem szukać dalej.

Marta, 2017-06-27 13:45:32 odpowiedz

Dopóki w Gliwicach nie zmienią się pasibrzuchy decydujące o podziale pieniędzy to niestety inne dyscypliny nie mają szansy na rozwój. Przykre ale prawdziwe.

kali, 2017-06-27 11:58:46 odpowiedz

Co to za właściciel klubu, który nie potrafi znaleźć sponsorów ? Zastanawiam się, jak ktoś taki funkcjonuje na rynku i w biznesie ? W jaki sposób zdobył doświadczenie (bo często właścicielami klubów są biznesmeni z "długoletnim stażem"). Sam jestem kibicem, uwielbiam sport (choć akurat pił...ka nożna jest u mnie na dalszym miejscu) ale nie popieram pompowania publicznych pieniędzy w kluby będące zabawkami biznesmenów. Na co były te wszystkie szopki ze sportowymi spółkami akcyjnymi, skoro i tak byt wielu klubów zależy od miejskiej kasy ? Dochodzi do wielu patologii. Znany jest choćby przypadek Grudziądza, gdzie miasto musiało wybierać - wsparcie dla szpitala czy klubu sportowego... rozwiń

Albert, 2017-06-27 09:29:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU