PiS kuchennymi drzwiami zmienia organizację samorządu w Polsce?

  • Agnieszka Widera-Ciochoń
  • 21-09-2017
  • drukuj
Prawo ochrony środowiska, ustawa wdrożeniowa, Prawo wodne, ustawa o organach administracji inwestycyjnej i nadzoru budowlanego, ustawa o regionalnych izbach obrachunkowych to przykłady przepisów, które nie tylko zmieniają funkcjonowanie poszczególnych instytucji, ale też zwiększają kompetencje administracji rządowej. Czy oznacza to odbieranie kompetencji samorządom? Włodarze samorządowi i opozycja nie mają wątpliwości, że tak. Rząd stoi na stanowisku, że chodzi o lepszą współpracę i sprawniejsze wprowadzanie reform.
PiS kuchennymi drzwiami zmienia organizację samorządu w Polsce?
Rząd stoi na stanowisku, że chodzi o lepszą współpracę i sprawniejsze wprowadzanie reform (na zdjęciu posiedzenie Komisji Wspólnej/fot.:mswia.gov.pl)

• Kolejne miesiące rządów PiS przynoszą zmiany prawa, a co za tym idzie kompetencji organów administracji centralnej i samorządowej.

• Szczególnie widoczne jest to na szczeblu wojewódzkim. Tym bardziej, że silniejsza pozycja wojewodów w regionach była zapowiadana jeszcze przed wyborami.

• Samorządowcy protestują, próbują odwoływać się do sądów i apelują do prezydenta RP o wetowanie ustaw.

• Zawetowana ustawa o RIO to jednak wyjątek od reguły, że zaproponowane przez PiS projekty wchodzą w życie zgodnie z planem.

 

Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej urastają do symbolu walki o wpływy między samorządami a władzą centralną w regionach.

Spór o WFOŚiGW – kolejną nowelizacją rząd gra na nosie samorządów?

Marcowa nowela Prawa ochrony środowiska zmniejszała skład rad nadzorczych wojewódzkich funduszy z siedmiu do pięciu osób i dała ministrowi środowiska większy wpływ na powoływanie ich członków.

- Problem nie w tym, że samorządy wojewódzkie praktycznie pozbawiono wpływu na obsadę stanowisk w radzie i zarządzie funduszy, ale że po zmianach nie będzie jasnych kryteriów, które osoby tam zasiadające będą musiały spełniać. Nie ma nic o ich reprezentatywności, czy wykształceniu. W praktyce zatem minister środowiska, czy wojewoda będzie mógł tam desygnować kogokolwiek bądź – komentowała w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Gabriela Lenartowicz posłanka PO, zasiadającą w sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, była prezes WFOŚiGW w Katowicach.

Sejmiki miały czas do czerwca by uchwalić nowe statuty wojewódzkich funduszy określające m.in. zasady powoływanie członków zarządów. Wydawało się, że samorządowcy znaleźli sposób na odwleczenie zmian kadrowych, poprzez zapis o koniecznej jednomyślności w sprawach dotyczących powołania lub odwołania członków zarządu Funduszu (względnie skierowania do zarządu województwa wniosku o ich powołanie lub odwołanie). Wprawdzie wojewodowie konsekwentnie kwestionują dokonane w statutach Funduszy poprawki, ale samorządy województw zapowiadały oddawanie spraw do rozpatrzenia przez Wojewódzkie Sądy Administracyjne.

Czytaj też: Samorządy nie chcą oddać WFOŚiGW. Zmierzą się z wojewodami w sądach

PiS wykonał jednak kolejny legislacyjny ruch. 15 września Sejm poparł poprawki Senatu w noweli Prawa ochrony środowiska. Nowe przepisy wprowadzają zasadę, że w przypadku niewywiązania się przez radę nadzorczą wojewódzkich funduszy z obowiązku dokonania zmian w zarządzie, wojewoda będzie mógł wystąpić do zarządu województwa z wnioskiem o powołanie lub odwołanie członków zarządu WFOŚ. W przypadku braku reakcji, sam będzie mógł dokonać zmian personalnych w zarządach WFOŚ.

Obecna nowelizacja wprowadza jeszcze jeden mechanizm zmian kadrowych. Zakłada, że w terminie 14 dni od dnia wejścia w życie ustawy rada nadzorcza wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej przedstawi zarządowi województwa wnioski w sprawie powołania członków zarządu wojewódzkiego funduszu.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ci co piszą swoje wypociny, na temat SKOK-ów, AmberGold, samorządów i PiS-u, to robią na polecenie i za pieniądze Georga Sorosa, Fundacji Adenauera i innych pogrobowców Hitlera, którzy Gdańsk trzymają w garści jako swoją własność z nadzieją powrotu do Rzeszy. Matołki twierdzące, że SKOK-i to jakaś m...aszyna PiS-u do przerabiania pieniędzy, próbują zamydlić oczy Polakom, na korzyść Niemców. Działalność SKOK-ów rozpoczęła się z Gdańska z udziałem między innymi kapitału niemieckiego, który te owe 4 miliardy stracił na różnych przekrętach ludzi Tuska i Komorowskiego. I dlatego jest taki wielki krzyk na temat SKOK-ów aby przywalić PiS-owi, bo szukając kija na psa, najłatwiej go znaleźć gdyż PiS aktualnie jest "pod ręką". No i oczywiście doskonale "zaciemnia" się sprawę niemieckich pieniędzy wpompowanych w SKOK-i, które aktualnie jak grzyby po deszczu zaczynają upadać. A kto jest tego winien ? Wiadomo, PiS. Nawet prezes Związku Banków Polskich w ostatnich dniach publicznie ale oględnie wspomniał, że Niemcy też lokowali swoje środki w SKOK-ach aby na tym zarobić. A tu ludzie Tuska i Komorowskiego porobili różne przekręty i te niemieckie pieniądze ukradli. Kto jest winien? Wiadomo, bo jak powiedział Petru, wszyscy wszystko wiedzą a on z pewnością wie najlepiej, jako człowiek często goszczący w Brukseli i Berlinie. Prawda o AmberGold, też kiedyś wyjdzie na światło dzienne, bo na razie jest tylko wierzchołek góry lodowej. A "samorządy" są pierwszym hamulcowym wszelkich reform w Kraju. rozwiń

POhamulcowy, 2017-09-23 11:08:26 odpowiedz

SKOKI to jest maszyna do przerabiania przez PiS pieniędzy - 4 miliardy już poszło w ręce PiS TOTALITARNEGO !!

ocena z Bieszczad, 2017-09-22 07:59:02 odpowiedz

AmberGold przy aferze SkoKów PiS to pikuś - już 4 mld poszły w błoto 11 upadłych SKOK i teraz jeszcze 5 ma już syndyka, nawet banki już mają tego dość bo muszą płacić większy fundusz gwarancyjny, więc nie pluj i nie kłąm towarzyszu od tego hasełka Platformy Amber Gold

obywatel pikuś , 2017-09-22 07:55:50 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU