PiS: potrzebne moratorium na budowę elektrowni wiatrowych

Klub PiS złożył projekt uchwały ws. wprowadzenia moratorium na budowę dużych elektrowni wiatrowych do czasu uchwalenia przepisów prawnych określających warunki ich budowy oraz stworzenia instytucji nadzoru.
PiS: potrzebne moratorium na budowę elektrowni wiatrowych
fot.archiwum

Istnieje niedopuszczalny chaos prawny dot. farm wiatrowych - uważają politycy PiS. Platforma ocenia inicjatywę PiS za niepotrzebną.

Projekt uchwały zaprezentowała w środę (17 czerwca) posłanka Anna Zalewska. Zgodnie z nim Sejm wzywa Radę Ministrów "do wprowadzenia moratorium na budowę elektrowni wiatrowych, z wyłączeniem budowy mikroinstalacji oraz małych instalacji, do czasu uchwalenia przepisów prawnych, określających warunki budowy elektrowni wiatrowych oraz stworzenia instytucji nadzoru i kontroli, które będą odpowiedzialne za bezpieczeństwo ludzi i środowiska". Uchwała miałaby wejść w życie z dniem jej podjęcia.

"PO obiecywała, że wdroży przepisy niepozwalające na to, aby elektrownie wiatrowe były posadowione na warunkach zabudowy bez planu zagospodarowania przestrzennego. Obecnie w podkomisji są długie dyskusje, jak to musi być rozwiązane (...) Ustawa o energii odnawialnej miała zabezpieczać interesy obywateli, których nieruchomości mają zerową wartość, jeżeli zlokalizowane są tam farmy wiatrowe (...) PO nie ma zamiaru zająć się problemem. Dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest wniosek o moratorium" - argumentowała Zalewska.

"To niepotrzebna inicjatywa; najlepszy dowód, że zaczyna się kampania wyborcza. PiS non stop składa tego typu memoranda i wygłasza nieuzasadnione sugestie. Przepadł projekt PiS o dystansie 3 kilometrów, jaki miałby dzielić wiatraki od zabudowań. To byłby absurd, który zabiłby możliwość budowy takich farm. To jest kolejna próba wpisująca się w taką teorię budowy odnawialnych źródeł energii w Polsce" - powiedział z kolei PAP poseł PO Piotr Cieśliński.

W uzasadnieniu klub PiS powołuje się na opublikowany w lipcu 2014 r. raport NIK, z którego wynika, że decydując o lokalizacji elektrowni wiatrowych władze gmin ignorowały głos mieszkańców. Podczas kontroli, której efektem był raport, ustalono, że żadna ze skontrolowanych gmin, nawet przy licznych protestach, nie zorganizowała referendum w tej sprawie, mimo że zezwalały na to przepisy. Decyzje w imieniu społeczności lokalnych podejmowane były wyłącznie przez radnych. Co prawda gminy umożliwiały mieszkańcom wyrażanie opinii na każdym etapie, ale obawy przeciwników z reguły nie były uwzględniane.

W Polsce odległość elektrowni wiatrowej od zabudowań mieszkalnych warunkowana jest głównie dopuszczalnym poziomem hałasu. Jednak przepisy dotyczące metod pomiaru emisji hałasu nie gwarantowały miarodajnej oceny uciążliwości takich urządzeń. Zgodnie z przepisami pomiary mogły być wykonywane tylko przy słabym wietrze (poniżej 5 m/s), a elektrownie największy hałas generują dopiero przy prędkości wiatru 10-12 m/s. W takich warunkach pomiary nie były już jednak robione.

Najwyższa Izba Kontroli zaleciła zmianę przepisów dot. m.in. prawa budowlanego i zagospodarowania przestrzennego. Wskazała też na: potrzebę opracowania jednolitej metodologii pomiaru emisji hałasu generowanego przez elektrownie wiatrowe, problem ulokowania farm na obszarach przyrodniczo chronionych, a także objęcie nadzorem technicznym eksploatacji turbin wiatrowych.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.