Płatny parking w Gliwicach i Lublinie. Coraz więcej parkometrów w małych miastach

Kolejne miasta wprowadzają lub poszerzają strefy płatnego parkowania. W ostatnich tygodniach zrobiły to między innymi Lublin i Gliwice. Plany mają inne miasta, w tym coraz częściej te mniejsze. Ich włodarze i mieszkańcy wskazują, że w centrach jest coraz ciaśniej, a samochody zawłaszczają coraz większą część przestrzeni publicznej.

Potwierdzają to statystyki, według których Polska w liczbie pojazdów na 1000 mieszkańców przegania kraje Zachodu. Opłaty parkingowe przynajmniej część kierowców mogą przekonać do wyboru innego środka transportu niż własne auto.

To nie przynosi dochodów, ale pomaga zwiększyć rotację aut w centrach - przyznaje Marcin Rosiński z UM w Sochaczewie.

- Nie było gdzie zaparkować, a często osoby, które przyjeżdżały rano odbierały samochód w późnych godzinach wieczornych. Strefa obowiązuje od poniedziałku do piątku od godziny 8 do 18 - mówi Rosiński.

Zdania kierowców i mieszkańców w sprawie parkometrów są podzielone, którzy mówią, że nie ma w tym korzyści, jeżeli trzeba wyjąć pieniądze z własnej kieszeni i zapłacić.

Przykład?

"Parkowały tutaj główne urzędy i zajmowali oni całe miejsce na cały dzień pracy, przez co nasi klienci nie mieli gdzie zaparkować. Teraz jest pół godziny darmowe. W tym czasie zdążą oni zrobić sobie u nas zakupy i odjechać"

Parkometry pojawiają się głównie przy rynkach, ratuszach i dworcach PKP. Samochodów jest tam coraz więcej, a infrastruktura obsługująca kierowców ma swoje limity. Cześć miast proponuje alternatywę - parkingi bezpłatne poza strefą płatnego parkowania. Jednak jak wskazuje przykład Gdańska, który taki parking uruchomił w wakacje i zapewnił darmową komunikację publiczną dla kierowców, ci ostatni wolą szukać miejsc parkingowych w centrum.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU