Póki co faktury za DTŚ zapłaci bank

Do września powinna zostać dopięta umowa ws. środków UE na wstrzymaną przez zaległe płatności budowę Drogowej Trasy Średnicowej w Gliwicach - oceniają władze regionu. Wcześniej wykonawca nie zejdzie z budowy dzięki faktoringowi, czyli zapłacie faktur przez bank.
Póki co faktury za DTŚ zapłaci bank

 ZAKTUALIZOWANE. "Jestem optymistą, że dzięki pomostowemu finansowaniu w postaci faktoringu, uda się wszystkie sprawy dopiąć finansowo i nie później, niż we wrześniu wszystkie pieniądze będą do dyspozycji" - powiedział marszałek woj. śląskiego Mirosław Sekuła.

Chodzi o trasę łączącą miasta aglomeracji górnośląskiej i wartą 951 mln zł budowę tzw. odcinka G2 przebiegającego przez centrum Gliwic. Ze względu na zaległości w płatnościach wykonawca (konsorcjum Eurovia Polska i Bilfinger Berger Budownictwo) z początkiem czerwca rozwiązał umowy z podwykonawcami, a potem sam prowadził już tylko prace konieczne ze względów technologicznych. Ponieważ tzw. termin gwarancji zapłaty upływa 26 lipca, po tej dacie teoretycznie mógłby odstąpić od umowy. Prace są zaawansowane w ok. 45 proc.

"Z odcinkiem G2 problem jest taki, że pieniądze leżą, a budowa stoi. Gliwice boją się podpisać umowę na dofinansowanie z UE, bo boją się, że jeżeli coś pójdzie nie tak z budową, to oni będą ponosić konsekwencje finansowe. A mentalnie problem jest taki, że słyszę, że DTŚ to nie jest sprawa Gliwic" - ocenił Sekuła.

Kontynuacja budowy DTŚ w Zabrzu i Gliwicach to jeden z największych projektów samorządu woj. śląskiego. Województwo koordynuje (razem z DTŚ SA) tę gminną inwestycję na podstawie umowy z 1999 r. Miasta przejęły budowę trasy po zmianie prawa, uniemożliwiającej jej kontynuowanie jako inwestycji centralnej.

Pierwotne finansowanie odcinków DTŚ w Zabrzu i Gliwicach oparto na zaciągniętym przez państwo kredycie w Europejskim Banku Inwestycyjnym (451 mln zł), rezerwie subwencji ogólnej, Regionalnym Programie Operacyjnym Woj. Śląskiego na lata 2007-2013 (RPO) oraz budżetach miast - Zabrza i Gliwic.

Zawirowania przy G2 to efekt wyższych niż zakładano kosztów budowy DTŚ w Zabrzu i Gliwicach. Aby wypełnić kilkusetmilionową lukę, najpierw w ub. roku uzgodniono z BGK linię kredytową na 400 mln zł, gwarantowaną przez Zabrze i Gliwice. Potem samorządy i Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju uzgodniły też, że odcinek G2 zostanie "przeniesiony" z RPO do krajowego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIiŚ), z którego na ten cel ma trafić ponad 460 mln zł.

Jednocześnie, ponieważ MIR stwierdziło, że finansowanie DTŚ nie jest dopięte, nie wniosło do Ministerstwa Finansów o przekazanie ostatniej transzy kredytu z EBI (ok. 200 mln zł). Zbyt późno też i w kwotach mniejszych niż wnioskowane spływały środki z rezerwy subwencji ogólnej

Na początku lipca miasto, woj. śląskie oraz MIR informowały o porozumieniu ws. dalszego finansowania budowy. Odblokowano środki z EBI; uzgodniona i podpisana ma zostać umowa na środki Programu Infrastruktura i Środowiska (POIiŚ) między miastem a Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT). Uzgodnienia ws. tej umowy jednak się przeciągają.

W środę przedstawiciele samorządu Gliwic po raz kolejny spotkali się w tej sprawie z Sekułą. Marszałek przyznał w czwartek, że unijna umowa jest dla Gliwic ryzykiem, jakiego przy budowie DTŚ nie miały dotąd inne miasta. Zastrzegł jednak, że ogromne ryzyko ponosi też region (np. jeżeli wykonawca zerwałby kontrakt). Podkreślił, że woj. śląskie ze względu na przepisy nie może wziąć współodpowiedzialności związanej z umową na środki POIiŚ. Wskazał jednak na "pewien bufor" w postaci zapewnienia rządu o przyszłorocznych środkach na tę inwestycję z rezerwy subwencji ogólnej - rzędu 50-87,5 mln zł.

Według marszałka, władze Gliwic dołożą do inwestycji ponad 40 mln zł - znacznie więcej otrzymają jednak jako rekompensatę za grunty, na których powstaje DTŚ.

Pytany o termin, w którym Gliwice musiałyby podpisać umowę z CUPT, Sekuła zastrzegł, że gdyby podpisały ją w miniony poniedziałek, miałyby już na koncie 100 mln zł zaliczki. "Staramy się robić przedsięwzięcia ubezpieczające. Takim przedsięwzięciem jest faktoring, w którym wykonawca jest już na etapie zatwierdzania dokumentów. Bank będzie płacił wykonawcy za zaległe i bieżące faktury, a my zobowiązujemy się, że gdy już ze wszystkim się dopniemy i odblokujemy finansowo, zwrócimy te pieniądze bankowi" - wyjaśnił.

Według jego informacji faktoring kosztuje (w zależności m.in. od ryzyka) 5-9 proc., natomiast ustawowe odsetki od nieterminowych faktur - 13 proc. Obecna wartość przeterminowanych faktur przekracza 100 mln zł. Ich późniejsze pokrycie przez inwestora z nawiązką sfinansuje wykonawcy koszty faktoringu. Umowa faktoringu ma obowiązywać do końca listopada

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.