Praca w samorządzie: Kadencje wójtów, burmistrzów i prezydentów trzeba wydłużyć do 7 lat

  • Bartosz Dyląg
  • 24-10-2015
  • drukuj
– W wielu gminach proces inwestycyjny jest długi. Rząd powinien zastanowić się, czy nie wydłużyć kadencji włodarzy gmin do siedmiu lat – mówi Robert Jaworski, burmistrz Chęcin.
Praca w samorządzie: Kadencje wójtów, burmistrzów i prezydentów trzeba wydłużyć do 7 lat
Kończę dziś inwestycje, które planowałem 8-10 lat temu – mówi Robert Jaworski, burmistrz Chęcin.

Postuluje pan wydłużenie kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów do siedmiu lat.

Robert Jaworski, burmistrz Chęcin: – Rząd powinien zastanowić się nad tym głęboko, bo to na pewno dałoby w skali kraju oszczędności oraz pewną stabilizację w wymiarze rozwoju gmin. Ja na własnym przykładzie powiem, że kończę dziś inwestycje, które planowałem 8-10 lat temu.

W wielu gminach proces inwestycyjny jest długi. Wynika to z różnych uwarunkowań, ograniczeń. W moim przypadku chodziło o decyzje środowiskowe, opracowanie raportów, uzgodnienia konserwatorskie.

Patrząc na wiele gmin w Polsce, nie tylko w Świętokrzyskiem, zdarza się, że wójt planuje inwestycje, opracowuje dokumentację, aplikuje i kiedy przychodzą wybory, nowy człowiek z różnych powodów zmienia zupełnie koncepcję rządzenia gminą, odrzuca projekty poprzednika, które często kosztowały sporo pracy i pieniędzy.

Pana zdaniem takie rozwiązanie sprawdza się w Niemczech.

– W Chęcinach od wielu lat współpracujemy z samorządem niemieckim – gmina Schöneck w Saksonii. Obserwuję 7-letnią kadencyjność, która służy rozwoju gminy, daje stabilizację w zarządzaniu gminy. Kontynuacja władzy daje szansę na dynamiczniejszy rozwój gminy. Widzę, że taki model jest dobry i daje gminom szereg korzyści.

Do tego rzadsze wybory to oszczędności.

– Wiemy, ile kosztują wybory w naszym kraju. W skali kraju są to potężne pieniądze. Co prawda mamy narzędzia w przypadku, gdy ktoś się nie sprawdza.

Wiemy jednak, że referenda odwoławcze nie sprawdzają się.

– Być może powinniśmy wypracować inne rozwiązania, ale koniec końców i tak decyduje społeczeństwo. Społeczeństwo wybiera i też jest sugestia, że wybory powinny być dojrzałe, a nie przypadkowe, jak to w Polsce się zdarza.

Warto dodać, że okres przedwyborczy to moment, kiedy dobry gospodarz gminy traci czas i potencjał, ponieważ każdy samorządowiec przez te kilka miesięcy musi myśleć o reelekcji.

Dlaczego nie przenieść modelu niemieckiego na grunt polski? W wielu gminach sprawdziłby się.

Nie boi się pan, że wydłużenie kadencji samorządów przyczyniłoby się do petryfikacji lokalnej władzy? Nie jest to zjawisko pozytywne.

– Rzeczywiście są to dyskusyjne kwestie, ale patrząc na moją 15-tysięczną gminę czy przykłady niemieckie, uważam, że czteroletnie kadencje w Polsce nie funkcjonują tak, jak powinny.

A więc siedmioletnia kadencja samorządów bez ograniczeń ich liczby?

– Tak, ponieważ to społeczeństwo, wyborca decyduje, ile kto ma rządzić. Dlaczego robić zamach na demokrację? Jeżeli ktoś źle rządzi, źle sprawuje władzę, szybko zostanie zweryfikowany przez wyborców i to oni szybko skrócą mu czas rządzenia.

W województwie świętokrzyskim jest wielu wójtów, burmistrzów, którzy świetnie rządzą czwartą, piątą kadencję. Dlaczego im to ograniczać, jeśli mają długofalową politykę, która się sprawdza. Dlaczego psuć coś, co jest dobre. Uważam, że nie powinno to mieć miejsca.

Kolejna kwestia to wcześniejsze emerytury dla samorządowców.

– Jestem młodym człowiekiem i nie zastanawiałem się nad tym zbyt wiele. To prawda jednak, że niektórzy samorządowcy nie widzą innych możliwości, robią wszystko, by tę władzę dzierżyć. Praca w samorządzie to misja i społeczeństwo szybko weryfikuje, czy ktoś to czuje, czy nie. Mam wielką satysfakcję, że od wyborców dostaję duży kredyt zaufania. Swoją pracę staram się wykonywać bardzo poważnie i cieszę się, że są tego owoce.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jasne, to będą małe państwa w Polsce, rządzone przez rodzinki i ich znajomych.

anty urzędnik , 2015-10-25 23:47:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE