Prawo wodne. Henryk Kowalczyk widzi możliwość obniżenia opłat za wodę

Prawo wodne może zmniejszyć opłaty za wodę, przekonywał we wtorek (18 lipca) Henryk Kowalczyk.
Prawo wodne. Henryk Kowalczyk widzi możliwość obniżenia opłat za wodę
Kowalczyk: - Tak naprawdę, ustawa obniża maksymalne dopuszczone opłaty za wodę. (fot.:wikimedia.org/CC)

• Zdaniem szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, sytuacja finansowa kraju pokazuje, że można rozważyć różne wersje Prawa wodnego, w tym i te, które będą korzystne z punktu widzenia np. mieszkańców miast.

• Prawo wodne utknęło w pracach w Sejmie.

• Projekt nie podoba się opozycji, która w maju apelowała o odrzucenie projektu. Było to bezskuteczne i prace trwają nadal.

 

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk uzasadniał projekt nowego Prawa wodnego, który jest procedowany w Sejmie. Warto nadmienić, że wobec różnych głosów, jakie towarzyszą parlamentarnej pracy, nadal nie doczekano się finalnego projektu w komisji tej ustawy. Kowalczyk uzasadniał, dlaczego projekt musi wejść w życie.

Co ważne, w czasie wywiadu telewizyjnego w TVP Info ocenił nawet, że opłaty za wodę mogą ulec obniżeniu, jeśli projekt wejdzie w życie w jednym z proponowanych wariantów.

Czytaj też: Prawo wodne w Sejmie, czyli wyścig z czasem

- Po pierwszym półroczu budżet kraju nie ma deficytu, co się nie zdarzyło od wielu lat - zaczynał Kowalczyk, czym przypomniał, że sytuacja finansowa może pozwolić na margines finansowy, który właśnie może znaleźć swoje miejsce w budżecie w Prawie wodnym. - Tak naprawdę, ustawa obniża maksymalne dopuszczone opłaty za wodę - dodawał. Po czym przypomniał, że np. w Warszawie przedsiębiorstwo wodociągowe miało zysk ponad 300 mln zł.

Założeniem opłat za wodę jest kształtowanie nawyków oszczędzania tego kluczowego dla życia surowca, źródło: pixabay.com
Założeniem opłat za wodę jest kształtowanie nawyków oszczędzania tego kluczowego dla życia surowca, źródło: pixabay.com

Te fundusze pochodzą z opłat mieszkańców miasta i należy rozważyć, czy dobra sytuacja np. tego przedsiębiorstwa to nie powód do ograniczenia opłat.

Nowej regulacji wymaga UE

Zarazem polityk zaakcentował, że Prawo wodne jest zobowiązaniem nałożonym na polską legislację przez Unię Europejską.  - To nie nasz wymysł, to dyrektywa - dopowiedział w polskiej stacji informacyjnej Kowalczyk. - Za korzystanie z wody trzeba płacić, żeby zachęcać do (jej) oszczędzania - konkludował.

Prawo Wodne praktycznie zastopowało w procedurze legislacyjnej w czerwcu, kiedy to kluby w Sejmie zdecydowały się pracować dalej nad projektem w komisji. 25 maja kluby PiS i Kukiz'15 opowiedziały się za dalszymi pracami nad projektem. Sprzeciw wobec propozycji zgłaszały inicjatywy opozycyjne - PO, Nowoczesna oraz PSL.

Stanisław Gawłowski (PO) w czasie debaty mówił, co mu się nie podoba w propozycji, którą zaproponowała strona rządowa. Polityk opozycji zarzucił wiceministrowi środowiska Mariuszowi Gajdzie (ów prezentował nowe prawo), że w projekcie proponuje centralizację i monopol zarządzania gospodarką wodną. Jak mówił, decydowanie z Warszawy ws. małych cieków wodnych np. na Podkarpaciu nikomu się nigdy nie udało i tym razem również się nie uda.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU