Prawo wodne. Mariusz Gajda: Gospodarka wodna wymaga współpracy, a tej u marszałków zabrakło

  • Agnieszka Widera-Ciochoń
  • 21-09-2017
  • drukuj
- Gospodarka wodna wymaga koordynacji. Tymczasem z rozmów z marszałkami i z tego, co zastaliśmy w zarządach melioracji wynika wprost, że każdy marszałek ma swoje ambicje, ma swoje metody działania i nie sposób ich skoordynować - mówi Mariusz Gajda, wiceminister środowiska.
Prawo wodne. Mariusz Gajda: Gospodarka wodna wymaga współpracy, a tej u marszałków zabrakło
Samorządom odejdzie szereg zadań, a jednocześnie będą mogły składać różne wnioski, postulaty w "Wodach Polskich" - twierdzi Mariusz Gajda (fot.mos.gov.pl)

• Mariusz Gajda tłumaczy dlaczego cześć dotychczasowych kompetencji marszałków województw w kwestii gospodarki wodnej zostanie przeniesionych do agend rządowych.

• Zarządzanie gospodarką wodną musi odbywać się w układzie naturalnym, a nie administracyjnym, jak to do tej pory prowadziły samorządy - mówi wiceminister środowiska.

• Tłumaczy z jakimi opłatami będziemy mięć do czynienia od wejścia w życie nowego Prawa wodnego, czyli po 1 stycznia 2018 r.

• Zapowiada też weryfikację taryf za wodę dla mieszkańców.

*******

Prawo wodne powstawało w atmosferze protestów różnych środowisk. Głośno protestowały m.in. samorządy, zarzucając ministerstwu, rządowi, że to kolejna ustawa odbierająca im część kompetencji. Trudno się z tym nie zgodzić, zważywszy że zarządy zlewni niejako zastąpią podlegające marszałkom zarządy melioracji i urządzeń wodnych.

- Protesty samorządów nie dziwią mnie w tym sensie, że oporu należy się zawsze spodziewać, jeśli się komuś coś odbiera. Natomiast z punktu widzenia gospodarki wodnej jest to rozwiązanie właściwe. Zarządzanie gospodarką wodną musi odbywać się w układzie naturalnym, a nie administracyjnym, jak to do tej pory prowadziły samorządy.

Może wystarczyło dać marszałkom dodatków narzędzia do współpracy?

- Powiem tak, jeśli do tej pory takiej współpracy nie było, trudno się spodziewać, żeby nagle się pojawiła. Nie można było np. zmusić jednego marszałka, by podwyższał brzeg rzeki wtedy gdy robi to inny marszałek. Efekt? Podczas powodzi w 2010 r. woj. świętokrzyskie zdążyło wybudować wał, a podkarpackie nie, w związku z tym Wisła tam wylała. Podam inny przykład niespójności w działaniu– jest „dziura” między opolskim wałem powodziowym, a śląskim wałem powodziowym, bo żaden z tamtejszych marszałków nie chce zająć się spornym odcinkiem i przerzucają się odpowiedzialnością.

Postawiliście krzyżyk na współpracy z samorządami?

- Wręcz odwrotnie. Prawo wodne wprowadza szereg rozwiązań dotyczących współpracy w nowym systemie, skonsultowanych m.in. na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. W ustawie jest zapisana możliwość podpisywania porozumień między Wodami Polskimi a samorządami wszystkich szczebli, czyli możemy prowadzić wspólne działania, wspólne inwestycje. Będą rady konsultacyjne przy regionalnych zarządach gospodarki wodnej, gdzie marszałkowie czy ich przedstawiciele mają zasiadać. Dalej, powoływanie np. kierownika nadzoru wodnego, czyli tej podstawowej jednostki, musi zostać zaopiniowane przez starostę.

Samorządom odejdzie szereg zadań, a jednocześnie będą mogły składać różne wnioski, postulaty w "Wodach Polskich". Teraz więc przede wszystkim apeluję do samorządów, by podjęły współpracę. Rozumiem, że jest pewien bunt z ich strony, ale ta współpraca musi być.

Marszałkowie województw oraz starostowie najpóźniej do dnia wejścia w życie ustawy mają opracować i przekazać ministrowi właściwemu do spraw gospodarki wodnej oraz właściwym wojewodom wykazy pracowników, którzy przejdą do Wód Polskich lub urzędów wojewódzkich.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU