Prawo wodne: Nie trzeba uwzględniać ryzyka powodziowego w planach zagospodarowania przestrzennego?

- Samorządy nie będą musiały dostosowywać miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego do map ryzyka powodziowego - taką propozycję złożyło PiS w Sejmie.
Prawo wodne: Nie trzeba uwzględniać ryzyka powodziowego w planach zagospodarowania przestrzennego?
PiS chce zian w Prawie wodnym (fot.fotolia)

Prawo i Sprawiedliwość wniosło do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji ustawy - Prawo wodne

Kluczową zmianą ma być modyfikacja przepisów art. 88f ust. 5 i 6 ustawy - Prawo wodne. Chodzi o wprowadzenie fakultatywnego uwzględniania przedstawionych na mapach zagrożenia powodziowego oraz mapach ryzyka powodziowego granic obszarów szczególnego zagrożenia powodzią w koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju, planie zagospodarowania przestrzennego województwa, miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego oraz w decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego lub decyzji o warunkach zabudowy.

Ze zmianą przepisów art.88f ust. 5 i 6 ustawy - Prawo wodne są związane przepisy przejściowe zawarte w art. 4 ust. 2 i art. 5 projektu ustawy nakazujące stosowanie przepisów art. 88f ust. 5 i 6 ustawy w nowym brzmieniu do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia wżycie niniejszej ustawy.

Pozwoli to jednostkom samorządu terytorialnego zakończyć postępowania administracyjne i działania prawotwórcze z uwzględnieniem fakultatywności uwzględniania informacji z zakresu zarządzania ryzykiem powodziowym w procesie planowania i zagospodarowania przestrzennego.

To oznacza, że samorządy będą więc mogły, a nie musiały jak dotychczas, uwzględniać w wymienionych dokumentach, poziom zagrożenia powodziowego wynikający z wyznaczenia map ryzyka i zagrożenia powodziowego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Sprawa jest dość złożona: wiadomo, że mapy zagrożenia powodziowego nie zostały przygotowane rzetelnie (powody? - kilka). Wiadomo, że gminy nie były zadowolone z tych planów, ale nie dlatego że nierzetelne, tylko dlatego, że ograniczały możliwości rozwoju . I tu rodzi się pytanie: to gminy chcą się r...ozwijać na terenach powodziowych/zalewowych? Pewno nie, ale skąd mają mieć pewność, że te plany są dobrze opracowane. No i sprawa się wyjaśnia: a nowa ekipa zamiast rzetelnie i MERYTORYCZNIE podejść do tematu mówi, że regulacje są "nieobligatoryjne". Trudno to zrozumieć. No, ale jak ideologia idzie przed rozumem, to tak właśni jest. Recepta: zapytać . Nawet, jeśli są bezpartyjni. (Nie, to nie jest PRL: teraz też tak się dobiera ekspertów). Całe szczęście, że aura sprzyja i powodzi jak dotąd nic nie zapowiada. Ale do czasu. Obyśmy byli mądrzy przed szkodą ... rozwiń

starszy absolwent, 2015-12-13 07:42:37 odpowiedz

Bicie piany! Samorządy które nie uwzględnia zagrożeń powodziowych w planie, narażają się na procesy cywilne w wiadomym skutkiem. Fakultatywność nie oznacza bezmyślności i bezkarności.

staś, 2015-12-12 11:49:06 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE