Projekt ws. powołania Wojsk Obrony Terytorialnej trafił do komisji

Sejm skierował w piątek (4 listopada) do prac w komisji rządowy projekt ustawy, który zakłada powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej jako samodzielnego rodzaju sił zbrojnych. Wnioski o odrzucenie go w pierwszym czytaniu, złożone przez PO i Nowoczesną, nie uzyskały wystarczającego poparcia.

Projektem zajmie się teraz komisja obrony. Za odrzuceniem przedłożenia zagłosowało 160 posłów z PO, Nowoczesnej i PSL. Przeciw było 251 posłów z PiS i Kukiz'15. Jeden poseł wstrzymał się od głosu.

MON i PiS przekonują, że WOT znacząco zwiększą potencjał militarny państwa. Według PO szef MON Antoni Macierewicz chce utworzyć 50-tys. formację, wyłączoną z systemu dowodzenia pozostałą częścią wojska. Klub Kukiz'15 ocenił, że projekt ma szereg słabości, ale tworzenia obrony terytorialnej nie wolno spowalniać. Nowoczesna ma obawy, że "projekt zmierza do utworzenia oddziałów kamikadze w razie konfliktu, bądź bojówek zbrojnych przeciwko własnym obywatelom w czasie pokoju". Wprowadzenia poprawek do projektu chce PSL.

Tuż przed głosowaniem Paweł Suski (PO) powiedział, że jego partia jest za rozwijaniem obrony terytorialnej, ale nie w takiej formie, która - zdaniem Suskiego - osłabia potencjał sił zbrojnych. Jak mówił poseł, tworzenie WOT oznacza zabieranie 1,5 mld zł rocznie z funduszu modernizacji sił zbrojnych, co jest niedopuszczalne. "Czy chcecie państwo utworzyć prywatne wojsko Antoniego Macierewicza? Czy chcecie powierzyć piąty rodzaj sił zbrojnych człowiekowi nieobliczalnemu, niesterowalnemu?" - pytał Suski.

Mirosław Suchoń (Nowoczesna) powiedział, że jest potrzebna odpowiednio wyszkolona i wyposażona obrona terytorialna. "Przed obroną terytorialną powinny jednak zostać postawione zadania, uwzględniające jej cywilny charakter. Niestety, PiS wypaczył tę ideę, już na wstępie zdeprecjonował obronę terytorialną. Przepisy skierowane do wysokiej izby pozwalają utworzyć prywatną armię ministra Macierewicza wyjętą spod systemu dowodzenia" - ocenił Suchoń.

Paweł Bejda (PSL), zwracając uwagę, że 35 tys. żołnierzy WOT będzie otrzymywało pieniądze za gotowość, pytał, "czy nie jest to próba kupienia nowych wyborców".

Z kolei Anna Siarkowska (Kukiz'15) pytała z mównicy, "czy krytyka wobec tego projektu, wyrażająca się m.in. tym, że jest wniosek o odrzucenie tej ustawy, krytyka (...) niemerytoryczna, rzeczywiście jest podyktowana troską o wzrost polskiego bezpieczeństwa narodowego".

Zgodnie z projektem ustawy o powszechnym obowiązku obrony WOT mają zostać powołane od początku 2017 r. jako piąty rodzaj sił zbrojnych - obok sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych. W 2018 r. WOT mają one liczyć ok. 35 tys. żołnierzy, a w 2019 r. ponad 50 tys. Rząd szacuje, że koszty utworzenia, wyposażenia i funkcjonowania obrony terytorialnej do 2019 r. mają wynieść ok. 3,6 mld zł.

WOT mają uzyskać zdolności operacyjne do prowadzenia typowych działań zbrojnych lądowo-militarnych we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, a także zdolności do prowadzenia działań antykryzysowych i antyterrorystycznych. Według rządu będą też mogły zwalczać zagrożenia niemilitarne, prowadząc działania informacyjne i edukacyjne.

Na czele WOT ma stanąć Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, który będzie wykonywał swoje zadania przy pomocy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej. Dowódca WOT ma być jednym z trzech równorzędnych dowódców rodzajów sił zbrojnych - obok dowódcy generalnego i operacyjnego - i podlegać bezpośrednio szefowi MON.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE