Prywatyzacja uzdrawia? Siedem uzdrowisk na liście

  • Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza
  • 19-01-2011
  • drukuj
Sejm ma dzisiaj głosować poprawkę do ustawy o uzdrowiskach. PSL, SLD i PiS, związki i pracownicy obawiają się prywatyzacji i zwolnień w siedmiu państwowych uzdrowiskach. NIK nie widzi w niej nic złego.

Ustawa o lecznictwie uzdrowiskowym z 2005 r. i rozporządzenie ministra skarbu z października 2008 r. gwarantowały, że państwowe uzdrowiska pozostaną państwowe. Ale ustawa jest właśnie nowelizowana – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Obawy budzi propozycja wykreślenia art. 64 gwarantującego zachowanie państwowej własności. Opozycja oskarża PO, że otwiera to drzwi do prywatyzacji dobra narodowego, jakim są siarczkowe i borowe źródła. Zdaniem obrońców państwowych uzdrowisk inwestorzy chętnie przekształciliby je w modne, ale drogie spa. Sprawa wywołała też konsternację w koalicji.

Pracownicy uzdrowisk (w sumie ponad 3 tys.) i związkowcy obawiają się prywatyzacji, bo nowy właściciel mógłby ograniczyć zatrudnienie. Mówią też, że tylko państwowe uzdrowiska zapewniają równy dostęp do wszystkich zabiegów, również tych mało opłacalnych. Nie przekonują ich argumenty, że NFZ podpisuje też kontrakty z prywatnymi klinikami, co potwierdza nawet NIK w raporcie.

Art. 64 ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym chroni siedem uzdrowisk: Busko-Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Krynica-Zdrój, Lądek-Zdrój, Rymanów-Zdrój i Świnoujście. Razem zatrudniają one 3 tys. 165 osób, w 2009 r. miały 242 mln zł przychodów, 7,7 mln zł zysku i kontrakty z NFZ na prawie 100 mln zł – podaje „Gazeta Wyborcza”.

Czytaj też:

Prywatyzacja dziewięciu uzdrowisk

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU