Razem: Po aferze reprywatyzacyjnej wprowadzić kadencyjność samorządów

"Czas na wprowadzenie kadencyjności burmistrzów i prezydentów miast"; powinni sprawować funkcje maksymalnie dwie kadencje - apeluje partia Razem. Jej zdaniem taka lekcja płynie z nieprawidłowości, jakie wykryto w związku z reprywatyzacją gruntów i budynków w Warszawie.
Razem: Po aferze reprywatyzacyjnej wprowadzić kadencyjność samorządów
Kadencyjność samorządów po reprywatyzacji? Fot. pixabay

"Lekcja warszawskiego samorządu pokazuje jednoznacznie: czas na wprowadzenie kadencyjności burmistrzów i prezydentów miast. (...) Żaden polityk nie powinien sprawować takiej funkcji dłużej niż dwie kadencje pod rząd. Afera reprywatyzacyjna to niestety nie wyjątek - niejeden wieczny samorządowiec ma dziś podobnego trupa w szafie" - argumentuje Adrian Zandberg z Razem, cytowany w oświadczeniu przekazanym w sobotę PAP.

W oświadczeniu podkreślono, że "afera reprywatyzacyjna w Warszawie pokazała, do czego prowadzi zabetonowanie lokalnej polityki". "Po 10 latach sprawowania władzy przez Hannę Gronkiewicz Waltz w stolicy urosła mafia reprywatyzacyjna. Handlarze roszczeń skrzywdzili tysiące lokatorów i dzień po dniu niszczą miasto (...) Ratusze rządzone przez wiecznych prezydentów obrastają siecią szemranych zależności i koligacji. Politycy i urzędnicy, przekonani, że są nieusuwalni, tak jak w Warszawie w nieodpowiedzialny sposób gospodarują majątkiem publicznym. Sama dymisja skompromitowanej prezydent Warszawy, choć jest konieczna, nie wystarczy. Potrzeba mechanizmu, które uzdrowi polską politykę na poziomie samorządowym. Polski samorząd potrzebuje zasady kadencyjności" - przekonuje ugrupowanie.

Razem od dnia powstania ma w programie ograniczenie liczby kadencji, na które mogą być wybierane władze lokalne. "Zwracamy się do wszystkich partii politycznych, by także uczyniły ten postulat częścią swoich programów. Apelujemy do PiS, PO, PSL, Nowoczesnej i Kukiz'15: Wprowadźmy w polskim samorządzie zasadę kadencyjności. Tylko tak możemy wstrząsnąć zastałymi układami władzy i uzdrowić samorządową demokrację. Żaden polityk nie powinien sprawować funkcji prezydenta czy burmistrza dłużej niż przez dwie kadencje. Demokratyczny, nieskorumpowany samorząd leży w interesie wszystkich, niezależnie od politycznych preferencji" - napisano w komunikacie.

W ostatnim czasie nasiliła się krytyka pod adresem prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz związana ze sprawą zwrotów nieruchomości w Warszawie. Pod koniec sierpnia w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł nt. okoliczności reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

Hanna Gronkiewicz-Waltz zwolniła dyscyplinarnie dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę, zapowiedziała audyt procesu reprywatyzacji, a na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Warszawy w ubiegłym tygodniu zapewniała, że chce wyjaśnić kwestie reprywatyzacji do końca. W czwartek z ratusza odszedł wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który nadzorował m.in. BGN oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, odpowiedzialny za inwestycje. Ratusz ma ogłosić przetarg, by wyłonić firmę do przeprowadzenia audytu stołecznej reprywatyzacji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zgoda co do dwóch czteroletnich kadencji, sprawdzony system w wielu dojrzałych demokracjach.
W Polsce są tysiące uczciwych urzędników, ale ich obraz psują politycy udający urzędników lub tzw. urzędnicy z nadania politycznego.
Tylko zdecydowane oddzielnie stanowisk politycznych od u
...rzędniczych , stworzenie obiektywnych form naboru (decydują kompetencje a nie układy polityczne), stabilizacja sytuacji zawodowej urzędników, obiektywne formy oceny , wynagradzania i karania może zmienić sytuację.
Urzędnicy to jedyna grupa zawodowa, która na bieżąco kontroluje procesy administracyjne. Tylko ta grupa może skutecznie zapobiegać patologiom. Żadne służby nie są w stanie - kontrolować wszystko i wszystkich. Dlatego tak ważne jest budowanie etosu urzędniczego…..
Administracja oprócz funkcji pomocniczej ma znacznie ważniejszą funkcję ochronę mienia publicznego przed politykami. Jednak wszystkie siły polityczne milczą na ten temat. W przypadku rozdzielenia stanowisk politycznych od urzędniczych, wprowadzenia apolitycznego korpusu urzędniczego i ustawowego zakazu aktywności politycznej urzędników - skończą się dla wielu konfitury polityczne.
rozwiń

Zbigniew Rybak, 2016-09-12 14:11:14 odpowiedz

JEŻELI PiS CHCE NAPRAWY PAŃSTWA TO POWINIEN WPROWADZIĆ NIE TYLKO KADENCYJNOŚĆ SAMORZĄDÓW ALE TAKŻE W SEJMIE I SENACIE. DOPUŚĆCIE MŁODSZYCH. NOWE WYBORY DO SAMORZĄDÓW, SEJMU I SENATU POWINNE ODBYĆ BEZ TYCH OSÓB, KTÓRE PELNIŁY FUNKCJE POWYŻEJ DWÓCH KADENCJI. MACIE WIĘKSZOŚĆ TO PROSZĘ UCHWALIĆ TAKIE C...OŚ. TYLKO CZY BYŁOBY TO PO MYŚLI DLA PiS-u ????? rozwiń

Andrzej W, 2016-09-12 13:35:17 odpowiedz

Nikogo kadencyjność nie interesowała. Ona nie interesuje żelaznych radnych i posłów, których jest tak dużo, że nie zrezygnują. Zaś obywatele niewiele wiedzą o procesach decyzyjnych, bo nie ma w Polsce samorządności. Samorządność będzie dopiero wtedy, gdy wyborcy wymuszą obowiązek informowania ich (w...szystkich aktywnych wyborców) o podejmowanych ważnych decyzjach. Brniemy w przepaść nie tylko dlatego, że kradną (nie wszyscy oczywiście). Szkodzi amatorszczyzna rozstrzygnięć w wydawaniu podatków, siłami partyjnymi, nie na podstawie niezależnych rzeczywiście profesjonalnych ekspertyz (znanych wyborcom). rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-09-12 13:30:06 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU