Reforma Gowina. Co jeszcze wpłynęło na pracę sądów w ostatnich 4 latach?

  • Katarzyna Nowicka, Piotr Teisseyre
  • 23-10-2015
  • drukuj
W ostatnich czterech latach było kilka prób reformy wymiaru sprawiedliwości podejmowanych przez prezydenta, posłów i Ministerstwo Sprawiedliwości. Próby te nie spełniły oczekiwań obywateli ani środowiska sędziów.
 Reforma Gowina. Co jeszcze wpłynęło na pracę sądów w ostatnich 4 latach?
fot.fotolia

W 2013 r. większość Polaków negatywnie oceniła pracę sądów (61 proc.). Pytani przez CBOS wskazywali głównie na ich opieszałość i na przewlekłość postępowań. Niezadowolenie ma odzwierciedlenie w danych na temat działania wymiaru sprawiedliwości: w latach 2011-14 zwiększył się odsetek spraw, które czekają na rozstrzygnięcie dłużej niż rok.

Na wydanie wyroku w 39 proc. spraw gospodarczych sądy potrzebują więcej niż roku (wzrost o 21 proc. w porównaniu do 2011 r.). Długo trwa rozstrzyganie spraw cywilnych (23 proc. spraw czeka na decyzję sądu ponad rok, wzrost o 3 proc.), dotyczących ubezpieczeń społecznych (18 proc., wzrost o 8 proc.) i prawa pracy (16 proc., wzrost o 5 proc.).

Zdaniem ekspertów z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego pod kierownictwem Piotra Kruszyńskiego, którzy opracowali nowelizację Kodeksu Karnego oraz Kodeksu Postępowania Karnego, sądownictwo zasługuje na złą ocenę ze strony obywateli. Ich zdaniem do najważniejszych problemów należy: odejście od zasady, zgodnie z którą proces toczy się w formie sporu dwóch przeciwstawnych stron (zasada sporności) na rzecz wydobywania faktów od jednej strony, nadmierny formalizm wydłużający postępowanie, angażowanie sędziów do spraw, które w większej mierze powinny być rozwiązane przez ich pomocników oraz niewłaściwe realizowanie standardów konstytucyjnych. Sejm w czasie mijającej kadencji nie zajął się tymi problemami.

Za dużo spraw?

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości Wojciecha Hajduka rośnie liczba spraw, które wpływają do sądów. Tymczasem dane pokazują co innego: w 2014 r. do sądów rejonowych wpłynęło wprawdzie o 250 tys. więcej spraw niż 3 lata wcześniej, ale wzrost był pozorny - wynikał z ponownych wpisów tych samych spraw. Powtórne wpisy to w większości sprawy rejestrowane ponownie przez sądy rejonowe jako sprzeciwy od postanowień e-sądu, na ogół, dotyczące wezwań do zapłaty.

Rzeczywista liczba spraw, które wpływały do sądów rejonowych w latach 2011-14, była stała - ok. 900 tys. rocznie. Zmieniła się natomiast liczba spraw poszczególnego rodzaju. Największy wzrost dotyczył spraw cywilnych – w 2014 r. wpłynęło 633 tys. takich spraw, czyli dwukrotnie więcej niż w 2011 r. Ubyło natomiast spraw karnych: w 2014 r. wpłynęło ich 379 tys, o 100 tys. mniej niż cztery lata temu.

W mijającej kadencji Sejmu minister sprawiedliwości i posłowie niezależnie od siebie podjęli kilka prób poprawienia efektywności pracy sądów. Zaczęło się od pomysłu Jarosława Gowina, by uzdrowić sądy rejonowe - najniższy szczebel sądów powszechnych.

Za dużo sądów?

Kierujący w latach 2011-13 Ministerstwem Sprawiedliwości Jarosław Gowin przeforsował reformę, która przewidywała zniesienie 79 małych sądów rejonowych. W ich miejsce powstały oddziały zamiejscowe. Minister uzasadniał, że reforma zwiększy efektywność pracy sądownictwa rejonowego, a jednocześnie pozwoli na elastyczne wykorzystanie kadry sędziowskiej. Sędziowie w zlikwidowanych placówkach mieli odciążyć sądy, które nie mogły sobie poradzić ze zbyt dużą liczbą spraw.

Przeciw reformie Gowina zaprotestowały środowiska sędziowskie i obywatele. Zwracano uwagę, że reforma utrudnia dostęp małych społeczności do sądownictwa. Wskazywali, że ministrowi pozostawiono zbyt wiele swobody w decydowaniu o tym, które sądy mają być zlikwidowane.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.