Regulski: Władze centralne zbyt mocno ingerują w działanie jst

- Władze centralne zbyt mocno ingerują dziś w działanie samorządów; nie na tym polega samorządność - uważa współtwórca reformy samorządowej, doradca prezydenta prof. Jerzy Regulski. Pozwólmy ludziom rządzić się samym, bo inaczej niebezpiecznie zbliżymy się do PRL- mówi.
Regulski: Władze centralne zbyt mocno ingerują w działanie jst

Jest pan współautorem reformy samorządowej wprowadzonej blisko 25 lat temu. Jak dziś ocenia pan działanie samorządu? Coś trzeba zmienić?

Jerzy Regulski: Reforma samorządowa okazała się bardzo pozytywną zmianą, i jestem z tego powodu szczęśliwy. W końcu poświęciłem tej sprawie ponad 30 lat życia. Reforma miała stworzyć płaszczyznę dla działań obywatelskich, miała zaowocować zwiększonym uczestnictwem obywateli w zarządzaniu państwem. Widzę jednak, że u nas ciągle funkcjonuje podział odziedziczony po PRL: "my" i "oni". "My" - to dobrzy obywatele, a "oni" to paskudne państwo. Zmiany mentalne wymagają najwięcej czasu. Prawo można zmienić w kilka tygodni. Przebudować instytucje już jest trudniej. Ale zmienić mentalność - to trwa latami. Ludzie muszą jednak w końcu uznać, że państwo jest nasze, i że będzie takie, jakie je sami zbudujemy.

Motorem pobudzenia lokalnych społeczności miały być jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do rad gmin. Tymczasem o jeden mandat ubiega się jedynie trzech kandydatów. Są też takie okręgi, w których jest tylko jeden kandydat. Czy wprowadzenie takich okręgów to był dobry pomysł?

Jestem zwolennikiem okręgów jednomandatowych. Spodziewam się, że w zasadniczy sposób podniesie się jakość rady. Już nie wystarczy być zapisanym na liście ciągniętej przez tzw. lokomotywę wyborczą, czyli najsilniejszego kandydata. Poszczególni kandydaci muszą się ze sobą skonfrontować, kto ma w gminie reprezentować dany obszar. To także kwestia związku radnego z mieszkańcami. Bardzo chciałbym wiedzieć, kto w Radzie Warszawy jest reprezentantem moich interesów: pan X czy pani X.

Czytaj też:  Chcą odpartyjnienia samorządu

W miastach na prawach powiatu, jakim jest Warszawa, nie wprowadzono okręgów jednomandatowych.

Nie wprowadzono ich z powodu oporu partii. To niedobrze. W moim przekonaniu okręgi jednomandatowe to dobry kierunek zmian. Zmiany są konieczne także w innych obszarach. Wybory samorządowe są jedynymi, w których, aby zagłosować trzeba się stawić w określonym czasie i punkcie. To wyklucza masy ludzi np. studentów uczących się poza miejscem zamieszkania. Ilu z nich pojedzie do swojej gminy w końcu listopada, gdy będą szarugi, deszcz, paskudna pogoda? To są koszty.

Należy umożliwić głosowanie poza miejscem zamieszkania?

Tego nie można zrobić, ponieważ wyborca ma wybierać swoich radnych, nie cudzych. Rozwiązaniem jest głosowanie pocztą. Dlaczego można zrobić takie głosowanie dla niepełnosprawnych, a dla pozostałych wyborców nie? Myślę, że od tego nie uciekniemy.

Przeszkodą jest także cała masa przepisów antykorupcyjnych. W okresie, gdy mówiło się o IV RP, panowała ogólna podejrzliwość, nikomu nie wierzono. W związku z tym stworzono mnóstwo przepisów, które w istotny podważały zaufanie do obywateli. Na przykład radny musi składać oświadczenie majątkowe. Po co? Uważam, że to nie ma sensu. Po pierwsze sąsiedzi wiedzą lepiej, kto na czym siedzi. Po drugie istnieje system kontroli podatkowej, cały szereg służb.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W mojej ocenie starości z PSL traktują swoje urzędy jak system łupów politycznych, czego dowodem są liczne zwolnienia pracowników w ich, miejsce zatrudnia się członków PSL czyste barbarzyństwo, powinni się zając hodowlą świń nie polityką, zdesperowani rolnicy nie wychodziliby na ulice. Mimo iż, mamy... ustrój demokratyczny zmieniły się tyko nazwy z Wojewódzki Sekretarz Polskiej Partii Robotniczej na Wojewódzki Marszałek Samorządowy PSL,PO itd. folwark trwa. rozwiń

Zaorać PSL, 2015-02-12 18:36:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU