Rewitalizacja bez przepisów

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 23-03-2011
  • drukuj
Samorządy chcą ustawy pomagającej im przywracać do życia zniszczone tereny. Zdaniem Andrzeja Porawskiego, dyrektora Biura Związku Miast Polskich, mastom brakuje przepisów dotyczących rewitalizacji, dzięki którym szybciej wprowadzałyby projekty.
Rewitalizacja bez przepisów

Zdaniem Andrzeja Porawskiego, dyrektora Biura Związku Miast Polskich, mastom brakuje przepisów dotyczących rewitalizacji, dzięki którym szybciej mogłyby wprowadzać w życie swoje projekty. Od lat rząd nie robi nic w tym kierunku, dlatego samorządowcy opracowali własne propozycje. Chodzi o ułatwienie pozyskiwania środków i prowadzenie tego rodzaju przedsięwzięć – informuje „Rzeczpospolita”.

Wiele miast opracowało lokalne programy rewitalizacji i stara się, choć ze zmiennym szczęściem, je wdrażać. Tylko na stronie internetowej Śląskiego Związku Gmin i Powiatów wymienionych jest ponad 20 różnych projektów. Dotyczą zarówno pojedynczych nieruchomości, jak i całych ulic i placów. Na stronie są projekty m.in. z Bytomia, Chorzowa, Czeladzi, Katowic i Częstochowy.

Ustawa opracowana przez samorządowców ma się nazywać: o rozwoju miast i rewitalizacji. Na razie jest gotowy projekt założeń. Pracował nad nimi zespół powołany przez Związek Miast Polskich (ZMP) oraz Śląski Związek Gmin i Powiatów. Po wyborach parlamentarnych samorządowcy chcą zainteresować swoim pomysłem nowo wybrany Sejm.

Według założeń projektu podstawą planowania rozwoju miasta będzie jego strategia, a jej częścią zostaną programy rewitalizacji przygotowywane według wskazówek zawartych w ustawie.

Programy rewitalizacji mają zostać zaliczone do celów publicznych, których listę zawiera art. 6 ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Dzięki temu gminy będą mogły traktować je jako zadanie własne, a i prowadzenie inwestycji będzie dużo prostsze. Tego rodzaju przedsięwzięcia korzystają bowiem z licznych przywilejów, m.in. z prawa pierwokupu, wywłaszczania, podziału nieruchomości z urzędu, załatwiania formalności budowlanych etc.

Zakwalifikowanie rewitalizacji do celów publicznych ma i tę zaletę, że będą mogli na tym skorzystać prywatni właściciele nieruchomości, których atrakcyjność wzrośnie.

Projekt pozostawia Ministerstwu Finansów do rozstrzygnięcia, czy państwo finansowo będzie wspierać rewitalizację np. poprzez programy rządowe i ulgi w podatkowe – pisze „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pełna suwerenność - śmiechu warte. Wpłacamy swoją dolę do Unii z naszych podatków. Tam spory procent tej kwoty jest trwoniony na utrzymanie tej machiny biurokratycznej ( co z ślimaka zrobili rybę). Po potrąceniu na swoje potrzeby przydziela się część Polsce. Oczywiście już z uwarunkowaniami. Tą częś...ć dzielą urzędnicy (również z wysokim wynagrodzeniem) na szczeblu rządowym i marszałkowskim z dodatkowymi uwarunkowaniami w ramach różnych programów np.RPO, PROW itp. Potrzeby rewitalizacyjne dopasowuje się do programów, często z inwestycjami niechcianymi dlatego że bez nich wniosek może nie przejść z uwagi na obwarowania urzędnicze. Unia oraz urzędnicy dyktują samorządom jak mają wykorzystać dotacje. Mamy sterowanie unijne w każdej dziedzinie poprzez uzależnienie od pieniędzy unijnych ( z naszego budżetu). Jesteśmy wasalem unijnym a nie równoprawnym członkiem. rozwiń

Stangor, 2011-03-23 17:50:48 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU