Rewitalizacja i ustawa krajobrazowa: Same przepisy nie poprawią przestrzeni publicznej

  • Agnieszka Widera
  • 27-12-2015
  • drukuj
Przepisy odnoszące się do przestrzeni publicznej opierają się na działaniach miękkich, a tych nie da się wymusić. One wymagają wysokiego poziomu świadomości, że przestrzeń jest własnością wszystkich jej użytkowników – podkreśla urbanista i architekt Bogusław Hajda.
Rewitalizacja i ustawa krajobrazowa: Same przepisy nie poprawią przestrzeni publicznej
Bogusław Hajda był członkiem zespołu ekspertów przy marszałku śląskim tworzącym regionalny program rozwoju "Śląsk 3.0" (fot.PTWP)

Na podstawie ustawy krajobrazowej miasta zaczynają tworzyć własne regulaminy związane przede wszystkim z ograniczeniem reklam w przestrzeni publicznej. Pana zdaniem ustawa, regulaminy zmienią oblicze przestrzeni publicznej?

Bogusław Hajda, architekt, urbanista, członek Stowarzyszenia Forum Rewitalizacji: We wspomnianej ustawie jest zapis, który stanowi, że miasta mogą, ale nie muszą stosować jej zapisów, co mocno „zmiękcza” jej skuteczność. Ale dobrze, że taka ustawa powstała, ponieważ to, co się dzieje w polskich miastach, jeśli chodzi o chaos związany z reklamami, jest czymś absolutnie urągającym. Są miasta, które chcą być znaczącymi ośrodkami kulturalnymi, turystycznymi, a nie mogą sobie poradzić z chaosem reklamowym.

Moim zdaniem ustawa to początek drogi. W Europejskiej Konwencji Krajobrazowej jest bardzo ważny zapis, że nie ma krajobrazów "bylejakich". Każda grupa społeczna ma swój krajobraz, ma do niego prawo i każdy krajobraz ma wartość. Nie znam grupy społecznej, której podobałyby się krajobraz, cudowne obiekty, układy urbanistyczne przysłonięte banerami wielkości małego mieszkania.

Każdy kij ma dwa końce, bo z opłat za reklamy utrzymują się często lokalni przedsiębiorcy dający lokalne miejsca pracy...

– Tak, to jeden z problemów, który, mam nadzieję, zostanie rozwiązany. Ale jak wspomniałem, wszystkie przepisy odnoszące się do przestrzeni opierają się na działaniach miękkich, ich się nie da wymusić. One wymagają wysokiego poziomu świadomości i potrzeb. To się stanie również i u nas, bo poziom edukacji w tym zakresie też się zmienia, ale musimy jeszcze poczekać.

Co ma edukacja do przestrzeni publicznej, o której kształcie decydują burmistrzowie i radni?

– No właśnie podstawa niemyślenia przez włodarzy o przestrzeni w zasadzie leży w edukacji. Wspomnianą Europejską Konwencję Krajobrazową Polska przyjęła w 2004 r. i do dziś prawie nie wdrożyliśmy jej zapisów.

W Europie od dziecka edukuje się ludzi do szanowania krajobrazu, czyli również przestrzeni publicznej. Ktoś, kto jest wychowany w ten sposób, jako dorosły już człowiek, gdy buduje programy działania, strategie, to nie zapomina, że dzieją się one w jakiejś przestrzeni i że ta przestrzeń jest własnością wszystkich jej użytkowników.

U nas bardzo często przy przekształceniach, np. w ramach programów rewitalizacji, powstają nowe przestrzenie, które w pewnym sensie segregują użytkowników – tu mamy przestrzeń dla matek z dziećmi, tam staruszkowie czytają gazety itp. Jak się wspomina o tym, że warto również stworzyć w tym samym miejscu warunki dla młodych rolkarzy, to można spotkać się podejściem, że grupy te niekoniecznie mogą się porozumieć. Moim zdaniem tak nie powinno być. Przestrzenie publiczne powinny być przeznaczone dla wszystkich uczestników, projektowane, kreowane w taki sposób, żeby nie segregować, a łączyć. Z tym włodarze mają kłopot.

Podobnie jak z rozlewaniem się miast. Można sobie z tym problemem poradzić?

– Problem rozlewania się miast zaczyna coraz bardziej doskwierać i polskim miastom, bo wydajemy pieniądze publiczne na budowę infrastruktury, komunikację publiczną, doprowadzenie mediów zamiast koncentrować mieszkalnictwo w rejonach już zurbanizowanych.

Można jednak tworzyć takie warunki, żeby próbować nad procesem rozlewania się miast panować. Zachęcać do mieszkania bliżej centrum. Ale moim zdaniem nie da się rozlewania powstrzymać, bo nie da się nakazać obywatelom zmiany sposobu życia czy zmiany potrzeb.

Jest to problem, z którym nikt na świecie sobie jeszcze nie poradził, bo każdy człowiek ma prawo mieszkać tam, gdzie ma na to ochotę, choć skutki tego potem ponosimy wszyscy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Z problematyki urbanistycznej należy uczynić element współczesnej edukacji ogólnej (patriotycznej, estetycznej, obywatelskiej, gospodarczej,...). Nauczamy wielu rzeczy zbędnych, przejętych z PRL-u, a tej elementarnej kwestii jeszcze nie podjęliśmy. Mnóstwo problemów z tych zaniedbań wynika.... rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2015-12-30 10:14:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU