Roman Szełemej o woj. wałbrzyskim i byłych miastach wojewódzkich: potrzebna nam realna pomoc, a nie zabiegi wizerunkowe

  • Agnieszka Widera
  • 20-11-2015
  • drukuj
- Przywrócenie statusu miasta wojewódzkiego jest zabiegiem raczej o charakterze wizerunkowym. Oczekujemy realnej pomocy o charakterze programowym, finansowym, a nie tworzenia kolejnej administracji - twierdzi Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha (PO).
Roman Szełemej o woj. wałbrzyskim i byłych miastach wojewódzkich: potrzebna nam realna pomoc, a nie zabiegi wizerunkowe
Roman Szełemej (fot.facebook)

Za sprawą zapowiedzi PiS wróciła dyskusja o byłych miastach wojewódzkich. Jak z perspektywy czasu ocenia pan reformę administracyjną, która pozbawiła m.in. Wałbrzych statusu stolicy województwa?

Roman Szełemej, prezydent WałbrzychaUtrata statusu miasta wojewódzkiego była jednym z nieszczęść historycznych, które dotknęły nasze miasto. Wprawdzie status ten niewiele miał wspólnego z prestiżem, ale miał i ma niestety wiele wspólnego z ekonomią i demografią.

Status miasta wojewódzkiego nie gwarantował jakiegoś stałego dynamicznego rozwoju, ale jego brak dramatycznie utrudniał rozwój w najważniejszym, w moim przekonaniu, okresie dla rozwoju miast polskich czyli na początku XXI w. To był czas przygotowywania projektów przedakcesyjnych do pierwszej perspektywy finansowej i skok cywilizacyjny, jakiego wtedy miasta polskie dokonały, właściwie ukształtował ich obecną pozycję.

Brak statusu miasta wojewódzkiego dramatycznie utrudnił chociażby sięganie po środki unijne, ograniczył znacznie dochody tychże miast. Musiały one walczyć z degradacją, niż się rozwijać.

Dotyczy to poziomu zaangażowania budżetu państwa w administrację lokalną i utraty kapitału społecznego – w ciągu kilku lat odpłynęło z byłych miast wojewódzkich, najczęściej do sąsiadujących miast wojewódzkich, tysiące najbardziej aktywnych, najlepiej wykształconych, najlepiej przygotowanych przedstawicieli lokalnej społeczności, administracji czy innych instytucji związanych z administracją wojewódzką. To również zaważyło na decyzjach podejmowanych przez następne pokolenia.

Oczywiście duże miasta, metropolie, zawsze przyciągały i przyciągają, ale odpływ kadr został w ten sposób wzmocniony.

To jak pan ocenia zatem zapowiedzi PiS reaktywacji niektórych województw? Liczy pan po cichu, że i Wałbrzych się na tej liście znajdzie? M.in. Częstochowa i Radom liczy...

- Raczej nie. Wydaje się, że zapowiedzi te to ciągle jeszcze element kampanii wyborczej. Dziś byłe miasta wojewódzkie potrzebują pomocy, ale nie tego typu. Wymagają spójnego programu rządowego, ukierunkowanego na rozwiązywanie najważniejszych problemów takich jak fatalny stan substancji komunalnej, infrastruktura, transport publiczny, depopulacja.

Myślę, że przywrócenie statusu miasta wojewódzkiego jest zabiegiem raczej o charakterze wizerunkowym, natomiast my jako włodarze tych miast oczekujemy realnej pomocy o charakterze programowym, finansowym, oczekujemy ułatwień w sięganiu po określone źródła finansowania, a nie stworzenia kolejnej administracji. Z tym bowiem, szukając sposobów na tanie państwo, trudno się zgodzić.

Które jeszcze zapowiedzi nowego rządu wzbudzają w panu szczególne emocje?

- Z dużym niepokojem osobiście obserwuję zapowiedzi dotyczące szkolnictwa, przede wszystkim chodzi o gimnazja. W ostatnich latach zostały poniesione ogromne nakłady na infrastrukturę tych placówek, ich likwidacja to jest też wielki problem utrzymania miejsc pracy pedagogów i nauczycieli. Do tej pory my, włodarze miast, nie usłyszeliśmy racjonalnych przesłanek, twardych dowodów przemawiających za taką decyzją.

Dowody, jak dobre wyniki uczniów polskich gimnazjów na tle Europy, raczej przemawiają za utrzymaniem gimnazjów. Będziemy starali się więc rozmawiać, będziemy przekonywać. Bo po kilkunastu latach kształtowania się tego modelu owszem trzeba dyskutować, ale o tym co poprawić. Trzeba rozmawiać o tym jak poprawić jakość nauczania, wychowania, bezpieczeństwo, ale w ogóle w szkołach, nie tylko w gimnazjach. Nie bardzo rozumiem co zmiana nazwy ma tu spowodować poza gigantycznym bałaganem.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dwustopniowy podział administracyjny, był mądry i zasadny, który dzięki Gierkowi zjednoczył społeczeństwo lokalne. Rozdział środków finansowych był sprawiedliwszy i dzięki temu gminy i powiaty z marazmu Gomułkowskiego uwolniono, które się rozwinęły i to był sukces. Przy 49 województwach urzędników b...yło w granicach 200 tysięcy, a dziś przy 16 województwach jest ponad 500 urzędników i to też jest sukces, bo dzięki zagmatwanemu prawu interesant, żeby załatwić sprawę chodzi od Annasza do Kajfasza i jest często poniżany słowami: nieznajomość prawa szkodzi. Widzimisię urzędnicze wzmocniono a normalnego od panicza uzależniono i korupcję wyzwolono. rozwiń

Biurokrata, 2015-11-20 17:09:17 odpowiedz

Właściwie dlaczego niby byłe miasta wojewódzkie miałyby uzyskać jakąkolwiek pomóc? Są miasta, które dotknęły faktyczne problemy okresu transformacji typu upadku przedsiębiorstw gospodarki księżycowej (wśród nich Wałbrzych zresztą). Utrata statusu i paru urzędów ponad 15 lat temu to pikuś w porównani...u z tym. Pomijam już że redystrybucja to raczej marna metoda pomagania gospodarce kraju, a tym właśnie jest "wspieranie" konktretnych regionów. rozwiń

Grzegorz, 2015-11-20 15:26:50 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU