• PARTNERZY PORTALU

Rośnie krytyka ustawy o związkach metropolitalnych

• Głos w sprawie ustawy metropolitalnej zabrała Fundacja im. Stefana Batorego.
• Zdaniem dr. Dawida Sześciły wpływ mieszkańców na tworzenie metropolii jest „wątpliwy”.
• Niewystarczająco demokratyczny wydaje się również sposób zarządzania związkiem.
Rośnie krytyka ustawy o związkach metropolitalnych
Dr. Dawid Sześciło uważa, że wpływ mieszkańców na tworzenie metropolii jest „wątpliwy”. (Fot.): Fundacja im. Stefana Batorego/ M.Kaźmierczak

Fundacja im. Stefana Batorego krytykuje obowiązującą od 1 stycznia ustawę metropolitalną. Wytyka, że nie przewiduje ona ani konsultacji wokół decyzji władz metropolii, ani obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej.

W przesłanym do mediów komunikacie Fundacja przedstawia komentarz dr. Dawida Sześciły, biorący pod uwagę postulaty demokratyzacji samorządu, podnoszone przez koalicję Obywatele w Samorządzie.

Ekspert zwraca uwagę, że wpływ mieszkańców na tworzenie metropolii jest bardzo „wątpliwy”, gdyż choć zgodnie z ustawą projekt rozporządzenia tworzącego metropolię powinien zostać poddany konsultacjom społecznym, to w rzeczywistości brak konsultacji nie będzie miał wpływu na decyzję – po trzech miesiącach od otrzymania przez gminę wystąpienia o konsultacje, wymóg automatycznie uznany zostanie za spełniony.

Ustawa nie określa ponadto zasad tych konsultacji (np. sposobu wykorzystania uwag), zgodnie z prawem nie będzie też możliwe przeprowadzenie referendum lokalnego w tej sprawie.

Niewystarczająco demokratyczny wydaje się również sposób zarządzania związkiem – czytamy w komentarzu.

- Członkowie władz metropolii (zgromadzenia) nie będą wybierani w wyborach bezpośrednich, lecz oddelegowywani z władz gmin. W efekcie zmniejsza się więc wpływ mieszkańców i mieszkanek na te istotne decyzje, które w momencie utworzenia związku metropolitalnego przenoszone są z poziomu gmin na poziom metropolii. „Skoro w wyborach bezpośrednich wyłaniamy rady dzielnic, czyli organy wyłącznie pomocniczych, niesamodzielnych jednostek gmin, to niezrozumiałe jest pozbawienie obywateli prawa wyboru organów wyposażonych w realne, znaczące kompetencje” - ocenia dr Sześciło.

Przypomnijmy, pierwotna koncepcja, by członkowie zgromadzenia pochodzili z wyborów bezpośrednich upadła w toku prac nad projektem ustawy. Obecna wersja jest zgodna z oczekiwaniami samorządowców.

Sześciło podkreśla też, że choć jednym z postulatów koalicji Obywatele w Samorządzie jest zwiększenie partycypacji obywatelskiej, to ustawa nie przewiduje narzędzi, które mogłyby ją zagwarantować – na przykład konsultacji społecznych wokół budżetu związku czy planu transportowego ani obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, interpelacji obywatelskiej czy wysłuchania obywatelskiego projektów uchwał.

Zdaniem dr Sześciło ustawa może obniżyć nie tylko pozycję mieszkańców i mieszkanek, ale także już teraz słabą pozycję rad gmin. Połowę składu zgromadzenia związku stanowić mają wójtowie i starostowie.

Jak przewiduje dr Sześciło: „przeciwwaga ze strony przedstawicieli rad gmin/powiatów może być iluzoryczna. Reprezentacja w osobie jednego radnego oznacza reprezentację wyłącznie rządzącej w radzie większości, często wywodzącej się zresztą z komitetu wyborczego wójta”.

Reasumując, ustawa przynieść może negatywne skutki, stanowiące, jak pisze dr Sześciło „krok wstecz na drodze do umacniania obywatelskiej kontroli władzy samorządowej”. Szansą na uratowanie jej potencjału, jest wprowadzenie przez związki do swoich statutów zapisów, gwarantujących zachowanie demokratycznych standardów, co nie wymagałaby zmiany treści ustawy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE