Rzecznik idzie na wojnę z leniwymi ministrami

Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz zawiadomi NIK w sprawie niewydanych przez ministrów rozporządzeń do istniejących ustaw. Wycofa też swe wnioski z Trybunału Konstytucyjnego, jeśli rząd lub Sejm zrealizują jej postulaty w zaskarżonych sprawach.
Rzecznik idzie na wojnę z leniwymi ministrami

Czy brak nowoczesnych ustaw albo niewydanie przez ministrów rozporządzeń do ustaw już obowiązujących to poważny problem w pani działalności?

Irena Lipowicz: - Są cztery podstawowe kwestie społeczne, w których mamy do czynienia z tzw. zaniechaniami legislacyjnymi. Jedna to sprawa ładu przestrzennego: nieuchwalenie w masowej skali planów zagospodarowania przestrzennego jest po prostu korupcjogenne, powoduje chaos i sprzyja naruszaniu praw człowieka.

Drugi problem to nierozstrzygnięte do dziś kwestie reprywatyzacji i restytucji. Ta zaległość legislacyjna coraz bardziej obciąża kosztami samorząd terytorialny oraz szkodzi prawom lokatorów usuwanych z mieszkań. Wpływa do mnie wiele skarg ludzi wywłaszczanych z nieruchomości, którym przyznano minimalne odszkodowanie, bo ich dom został uznany za niewiele warty - przez co tracą prawo do mieszkania. Nadużywane są również tzw. specustawy pozwalające szybko wywłaszczać obywateli - np. w związku z budową dróg.

Trzecia sprawa to brak regulacji ustawowej zasad stosowania kontroli operacyjnej, monitoringu wizyjnego oraz pobierania bilingów.
Czwarta kwestia to sprawa właściwego i współczesnego uregulowania sprawy koncesji radiowo-telewizyjnych. Jest to przedmiotem jednej z moich skarg do Trybunału Konstytucyjnego. Nasza analiza wykazała, że w procesie koncesyjnym mamy kompletnie nieprzystającą do współczesności regulację prawną.

Cały czas oczekuję, że parlament tę lukę zamknie. Apeluję i do koalicji i do opozycji o przygotowanie projektu, który zmieni ten stan prawny. Wtedy jestem gotowa nawet wycofać wniosek.

Wróćmy do głośnego i szeroko komentowanego problemu kontroli operacyjnej. Jak demokratyczny kraj w dobie współczesnych zagrożeń powinien korzystać z narzędzi pozwalających na wnikanie w prywatność obywateli, podsłuchiwanie ich, śledzenie i zbieranie wrażliwych informacji?

- Odpowiem krótko: wstrzemięźliwie i z najwyższą ostrożnością, tak, aby nie narażać się na zarzut nadużyć. Jest oczywiste, że tego rodzaju instrumenty powinny być możliwe do użycia przez państwo - ale w zgodzie z zasadami demokratycznego państwa prawnego.

W tej sprawie złożyłam w sumie dziewięć skarg do Trybunału Konstytucyjnego - po debatach, dyskusjach i długim okresie oczekiwania na rozwiązanie tego problemu przez rząd czy parlament.

Nie mogę więc za każdym razem powiedzieć, że służby nadużywają swoich uprawnień, np. w zakresie ściągania informacji o bilingach, bo w gruncie rzeczy to ustawodawca pozostawił służbom zbyt szerokie wolne przestrzenie.

Dziś przecież wystarczy odtworzyć sieć czyichś kontaktów za pomocą listy numerów telefonicznych - i to może być bardziej precyzyjna informacja o człowieku niż wielogodzinne podsłuchy. Instrumenty te powinny być dostępne do zwalczania przestępstw, ale jest pilnym obowiązkiem ustawodawcy, aby zmodernizować dotyczącą ich regulację. Jeśli moje postulaty zostaną zrealizowane, również mogę wycofać wnioski do Trybunału.

Uregulowania wymaga sprawa monitoringu wizyjnego, np. w szkołach. Ujawniło się tu szereg niebezpieczeństw. Chodzi też o to, aby ten monitoring nie dawał fałszywego poczucia bezpieczeństwa - przykładem ostatnia tragedia w amerykańskim mieście Newtown - i nie zwalniał od innych potrzebnych działań.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Mówią: " Niechaj nie je, Ten kto nie pracuje. " ( 2 Tes. 3,10 ) Skoro Rząd się leni, To niech tez głoduje.

Eterno Vagabundo, 2012-12-30 22:31:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE