Sąd oczyścił burmistrza Barczewa

Sąd Okręgowy w Olsztynie orzekł w poniedziałek, że burmistrz Barczewa Lech Nitkowski nie jest kłamcą lustracyjnym i złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Sąd oczyścił burmistrza Barczewa

Biuro lustracyjne IPN w Białymstoku oskarżyło burmistrza Barczewa, że podał nieprawdę w swym oświadczeniu lustracyjnym, pisząc, że „nie był tajnym i świadomym współpracownikiem służb bezpieczeństwa”. Tymczasem według IPN Lech Nitkowski został zarejestrowany w 1973 roku jako tajny współpracownik służb kontrwywiadu wojskowego i posługiwał się pseudonimem TW „Ryś”.

Z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji wystąpił sam Nitkowski (zgodził się na podanie nazwiska).

Sąd uzasadniając wyrok, ocenił, że fakt podpisania zobowiązania o współpracy ze służbami bezpieczeństwa nie świadczy, że do takiej współpracy faktycznie doszło.

Sędzia Adam Barczak powiedział, że w świetle orzecznictwa współpraca z organami służb specjalnych musi mieć charakter rzeczywisty, a w tym przypadku oskarżony podpisał tylko deklarację współpracy i nie zachowały się żadne inne dokumenty świadczące o tym, że Nitkowski współpracował z wojskową służbą wewnętrzną.

Jak podkreślił sąd, oficer, który miał zwerbować Lecha Nitkowskiego, jest osobą niewiarygodną. Tę wiarygodność podważyli przed sądem świadkowie, którzy zapamiętali oficera jako osobę konfliktową, nadużywającą alkoholu, niezdyscyplinowaną, z miernymi wynikami w pracy, mającą problemy psychiczne. Jak podkreślił sędzia, „do oficera, jak i do dokumentów wytworzonych przez oficera należy podchodzić z dużą ostrożnością”.

Nitkowski po ogłoszeniu wyroku powiedział dziennikarzom, że „odczuwa wielką ulgę”.
Prokurator, który w mowie końcowej żądał dla burmistrza 4 lat zakazu sprawowania funkcji publicznych, nie był obecny na ogłoszeniu orzeczenia.

Obecny burmistrz Barczewa Lech Nitkowski w latach 1973-74 pełnił służbę w jednostce wojskowej w Morągu. Od początku twierdził, że do podpisania deklaracji do współpracy został zmuszony przez oficera kontrwywiadu, gdy jako pisarz w kancelarii miał przed wyjazdem na poligon kopiować mapy. Zastraszony przez oficera, który mówił, że zostaną wobec niego podjęte kroki dyscyplinarne, podpisał – jak myślał – „dokument zapewniający tajność pracy na mapach”.

Nitkowski utrzymuje, że nigdy nie współpracował z Wojskową Służbą Wewnętrzną i w czasie odbywania służby wojskowej nie brał żadnego wynagrodzenia.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE