Samorząd Kielc chce zaciągnąć 104 mln zł kredytu

• Samorząd Kielc planuje zaciągnąć kredyt na wkład własny do inwestycji, które mają być realizowane dzięki środkom UE oraz na spłatę wcześniejszych zobowiązań.
• Obecnie zadłużenie Kielc wynosi 650 mln zł. Nowy kredyt ma wynosić 104 mln zł.
• Podczas sesji uchwały kredytowe poparło 18 radnych, dwóch było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.

Samorząd Kielc chce zaciągnąć 104 mln zł kredytu
Uchwały kredytowe poparła zdecydowana większość radnych. (fot. www.um.kielce.pl).

W czwartek 28 lipca kieleccy radni podczas sesji wyrazili zgodę na zaciągnięcie długoterminowych kredytów na łączną kwotę 104 mln zł, które mają być spłacone nie później niż do 2031 r. Jak tłumaczyła skarbnik miasta  Kielce Barbara Nowak, decyzja radnych oznacza zgodę na przygotowanie przez samorząd przetargu na zaciągnięcie tych kredytów.

Nowak wyjaśniała, że pieniądze z kredytów są potrzebne do pokrycia zaplanowanych w 2016 r. wydatków majątkowych miasta. Zapisano tu ok. 195 mln zł.

Wydatki te mają być pokryte m. in. nadwyżką bieżącą w dochodach miasta, funduszami ze sprzedaży majątku samorządu, środkami z refundacji wcześniej zrealizowanych projektów unijnych, dotacjami z budżetu państwa, dedykowanymi niektórym inwestycjom, pożyczką z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Czytaj też: 1/3 samorządów z 1 proc. nadwyżką operacyjną. Kredyty je przygniotą

Brakujące 51,4 mln zł, miasto chce sfinansować pieniędzmi z kredytu. 12 mln zł z pożyczki będzie przeznaczone na wkład własny w nowe projekty UE, 20 mln zł - w wieloletnie inwestycje niezwiązane z programami unijnymi, a 18 mln zł - to pozostałe wydatki majątkowe zaplanowane w budżecie.

Kolejne 54 mln zł z nowych kredytów będzie przeznaczone na spłatę wcześniej zaciągniętych przez miasto zobowiązań.

Uchwały kredytowe poparło 18 radnych (prezydenckie Porozumienie Samorządowe, PiS, PO, 2 radnych niezależnych, przedstawiciel PSL), przeciw byli dwaj radni PSL, a od głosu wstrzymało się pięć osób (SLD, dwóch z PSL i radny niezależny).

Czytaj też: Fundusze unijne a zadłużenie samorządów: Będą rozmowy z rządem

Radny PSL Dawid Kędziora krytykował plan spłacania kredytów nowymi pożyczkami - jego zdaniem, to dalsze zadłużanie miasta. Z kolei radny Porozumienia Samorządowego Tomasz Bogucki argumentował, że zobowiązania, które miasto chce spłacić nowym kredytem, były zaciągane na dużo gorszych warunkach niż te, które można uzyskać obecnie, więc będzie to oszczędność.

Zdaniem Barbary Nowak, bez kredytów miasto nie będzie mogło realizować nowych inwestycji, wykorzystujących duże fundusze w unijnej perspektywie finansowej na lata 2014-2020. Skarbnik dodała, że finanse Kielc nigdy nie były zagrożone. "Jeśli nie będziemy chcieli się zadłużać, to nic nie będziemy robić. Mamy szansę, po raz kolejny, wykorzystać unijne dofinansowanie - nie wiadomo jak będzie później. Najważniejsze jest to, że mamy zdolność do spłaty tych kredytów, że nasze umiejętności zarządzania finansami są dobrze oceniane przez tych, którzy się na tym znają" - podkreśliła.

Nawiązała w ten sposób m. in. do opublikowanego w połowie kwietnia komunikatu Fitch Ratings, w którym agencja podniosła międzynarodowe długoterminowe ratingi Kielc dla zadłużenia w walucie zagranicznej i krajowej oraz krajowy rating długoterminowy. Ratingi mają stabilną perspektywę.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU