Samorządowcy: dość bubli i absurdów prawnych

  • Przegląd prasy/Głos Wielkopolski
  • 13-09-2010
  • drukuj
Władza wymyśliła orliki i władza lubi je otwierać. Nawet wówczas, kiedy gmina wolałaby wykorzystać pieniądze na sport zupełnie inaczej.

Osiedle domków jednorodzinnych, a w środku biurowiec? Sześciu urbanistów doradza prezydentowi Warszawy i tylu samo wójtowi Czerwonaka? Stawianie boiska obok boiska, bo jak dają orlika, to trzeba brać? Prawo uchwalane w Warszawie nijak się ma do naszych potrzeb! – grzmią wielkopolscy samorządowcy, którzy wzięli udział w badaniu naukowców z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu – informuje „Głos Wielkopolski”.

Podobne badania naukowcy z Poznania przeprowadzili kilka lat temu, tuż po naszym wejściu do UE. Samorządowcy narzekali wówczas na złe prawo, ale mieli nadzieję, że nasze wejście do Unii szybko wymusi poprawę jego jakości. Najnowsze badania pokazują dobitnie, że były to nadzieje złudne.

Na anonimowe ankiety odpowiedziało ponad stu wójtów, burmistrzów i prezydentów oraz przewodniczących rad miast i gmin z Wielkopolski. Po dokładnym przeanalizowaniu ich odpowiedzi nie ma wątpliwości: przez pięć lat nikt tego bałaganu nie posprzątał.

Samorządowcy mieli nadzieję, że nie będzie dochodziło do sytuacji, gdy na przykład Sejm uchwala stypendia dla uczniów i każe je wypłacać samorządom, nie wskazując jednocześnie, jak to zorganizować i skąd wziąć pieniądze na wypłaty.

Co mamy? Ano takie absurdy, że orlika z szatnią buduje się 100 metrów od szkoły, która ma własne boisko z szatnią. Dlaczego? Bo orliki to pomysł centrali i gminy nie mogą powiedzieć, że chciałyby zamiast boisk dostać pieniądze na coś innego. Więc gminy biorą orlik, mimo że mogłyby wydać te pieniądze na sport znacznie efektywniej. W końcu, jak dają za darmo, to trzeba brać, bo inaczej ludzie stwierdzą, że mają nieroztropnego burmistrza.

Na co jeszcze skarżą się samorządowcy? Na zwalanie na ich barki kolejnych zadań i na głupie przepisy. Zdaniem Mariusza Poznańskiego, wójta Czerwonaka i przewodniczącego Związku Gmin Wiejskich RP, władza centralna często nie rozumie, że Polska jest zróżnicowana – pisze „Głos Wielkopolski”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

U nas - szczególnie w głównej partii opozycyjnej, ale nie tylko - ciągle obowiązuje carski ukaz Piotra I z dnia 9 grudnia 1708 r. : "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, aby swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego". ... rozwiń

NiT, 2010-09-13 20:01:16 odpowiedz

Centralne partyjne zarządzanie nie może znać "rozmiarów buta" wszystkich obywateli. Rozmiar buta każdy z nas musi znać samodzielnie w SAMORZĄDZIE. TAK wyglądać musi władza zwierzchnia Narodu, a nie premier od którego wymagamy cudów i to, by znał nasze wszystkie potrzeby . Jest to ...po prostu niemożliwe, co widać na każdym kroku centralnego rozdawania sobie wzajemnie kasy. Podatki wpływać muszą do kasy gminy dając gminom prawdziwą Władzę .Wtedy będzie rząd normalnie mógł zarządzać, a nie odgórnie z partiami dzielić się kasą zadłużającą nasz kraj w bankach światowych na pokolenia. Dla Samorządów pieniędzy nie starcza, bo partie polityczne mają duże zapotrzebowanie na biura poselskie, kancelarie, podróże i zabezpieczanie majątku swoim potomkom.. rozwiń

justin231, 2010-09-13 17:06:01 odpowiedz

Bo takie prawo pozwala na wiele !!!! lobbing na cmentarzach.... podarki z Chopenem itd...a tak wogole to przeciez Polak potrafi, wiec o co chodzi !!???

koordynator, 2010-09-13 14:15:40 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU