Samorządy idą na wojnę z ministrem finansów

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 06-05-2011
  • drukuj
Jacek Rostowski zapowiedział, że z obostrzeń finansowych wobec samorządów nie zrezygnuje i ich deficyt ma zostać obniżony o 6 mld zł. Jego propozycje samorządy skierują do Trybunału Konstytucyjnego.
Samorządy idą na wojnę z ministrem finansów

Rozmowy z samorządowcami prowadzi premier. Jak dowiedział się „Dziennik Gazeta Prawna”, jeszcze w maju Donald Tusk ma dostać samorządowy raport o stanie ich finansów, pokazujący, że przepisy o długu zaostrzono już tak bardzo, że nawet bez wdrażania propozycji Rostowskiego deficyt będzie spadać. Samorządy argumentują, że kolejne cięcia pogrążą inwestycje.

Czytaj też: Rostowski uspokaja samorządy

Potrzebne samorządom do analizy dane, np. o wieloletnich prognozach finansowych, przekaże minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. Andrzej Porawski, szef tejże komisji, przyznał, że minister finansów nie chciał ich przekazać, zasłaniając się m.in. tym, że nie są one kompletne.

Dlatego premier Tusk jako pośrednika w ich przekazaniu wskazał ministra Millera, wiceszefa Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Samorządy wystąpiły również o przekazanie wskaźników makroekonomicznych na kolejne lata w takiej formie, w jakiej Rostowski prezentuje je Brukseli.

Czytaj też: Rostowski zmusza miasta do cięć

Na tym samorządy nie poprzestają. Wkrótce powinien być gotowy wniosek do trybunału w sprawie rozporządzenia dotyczącego liczenia długu, wydanego przez Rostowskiego.

W imieniu Związku Miast Polskich przygotowuje go Kraków. Poza tym zwiżek będzie zachęcać miasta i gminy, by składały osobno własne wnioski do trybunału w sprawie tych przepisów.

Czytaj też: Katowice przeciw Rostowskiemu. Poskarż się Tuskowi

Sporne rozporządzenie opublikowano 29 grudnia 2010 r. Weszło ono w życie 1 stycznia i zmieniło sposoby liczenia przez samorządy wysokości zadłużenia. Po doliczeniu np. umów leasingu, odroczonych płatności czy partnerstwa publiczno-prywatnego cześć zaczęła balansować na granicy dopuszczalnego zadłużenia (60 proc. dochodów).

Na dodatek przepisy są niejasne. Nie jest pewne, czy prawo może działać wstecz i dotyczyć umów z lat poprzednich, choć właśnie taka jest intencja resortu finansów.

Do złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego samorządowców zmotywował premier. Na spotkaniu z nimi stwierdził, ze jeśli mają zastrzeżenia, mogą skorzystać z trybunału – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.